Podwójne urodziny

Ryszard Kapuściński 4 marca obchodziłby swoje osiemdziesiąte czwarte urodziny. Tego samego dnia przyszła na świat jego żona, Alicja. Z tej okazji w kinie „Atlantic” odbyło się urodzinowe spotkanie.

 

Nie ma urodzin bez tortu. Częstowali nim wszystkich pani Alicja Kapuścińska i pan Martin Pollack (fot. Karolina Bugajniak)

 

Jest to miejsce, w którym spotyka się inteligencja – rozpoczął pan Artur Wolski, gospodarz kina. Potem zaprosił młodzież z Ogniska Teatralnego „U Machulskich”, by przedstawiła etiudę „Piątek pod Grunwaldem”, opartą na motywach reportażu Kapuścińskiego.

 

Następnym ważnym momentem spotkania było wręczenie nagród laureatom 7. Konkursu na Reportaż Literacki dla uczniów gimnazjów i liceów. Z nadesłanych dziewiętnastu prac wyłowiono dwie równorzędnie dobre. Pierwszym miejscem podzielili się zatem Filip Świtaj za „Marię witam” i Paweł Stępniak za „Byłem dowódcą czołgu w randze kaprala”.

 

Martin Pollack jest austriackim tłumaczem, publicystą i eseistą. Jest autorem m.in.: „Cesarza Ameryki”, „Ojcobójcy” i „Śmierci w bunkrze” (fot. Karolina Bugajniak)  

 

– Ryszard Kapuściński chciałby powiedzieć to, co pani Czubówna przeczyta – ta wypowiedź rozpoczęła kolejną część programu. Słowa: „Działania tłumacza nie ograniczają się do przetłumaczenia z jednego języka na drugi. Posiadanie znanego tłumacza daje piszącemu niezwykłe poczucie bezpieczeństwa” pani Krystyna kierowała w szczególności do pana Martina Pollacka, ponieważ to jego uhonorowano właśnie Nagrodą Translatorską dla Tłumaczy Ryszarda Kapuścińskiego za całokształt twórczości translatorskiej. Laureat wspominał swoją młodość: – Babcia nie pojmowała, skąd ta moja miłość do Słowian. Dlatego zerwałem stosunki z babcią. Andrzej Laudecki podkreślił z mocą: – Komuniści odmówili mu prawa wjazdu do Polski, ale nie przestał przyjaźnić się z naszym plemieniem. Zażyłość ta bez wątpienia jest ważna w pracy pan Pollack.

 

 Podczas spotkania pani Alicja Kapuścińska opowiadała, jak poznała swojego męża (fot. Karolina Bugajniak) 

 

Po oficjalnej części przyszedł czas na tę mniej poważną, żartobliwą. Prowadzący zapytał pana Martina, co było powodem, że z chęcią uczył się naszego języka. Tłumacz odpowiedział: – Polonistka była piękna, a nasz nauczyciel języka czeskiego piękny nie był. Jego małżeństwo z Polską jest bardzo udane, chociaż jako jedyny z grona studentów nigdy nie ożenił się z Polką. Od babci i wujka zawsze słyszał, że Polska to jest najstraszniejszy kraj. Studia w Warszawie przekonały go, że to nieprawda.

 

W gronie gości pani Alicja Kapuścińska wspominała, jak poznała męża. Otóż, studiowali razem na Uniwersytecie Warszawskim i kiedy na jednej z przerw razem z koleżankami paliły papierosy, zobaczyła ładnego chłopca, który patrzył na papierosa w jej dłoni i z dezaprobatą kręcił głową. – To był ostatni papieros w moim życiu – powiedziała.

 

Nie ma urodzin bez tortu. Ten pokroili i częstowali nim wszystkich pani Alicja i pan Martin. Był to bardzo miły akcent, który kończył Urodziny Ryszarda Kapuścińskiego.

 

Karolina Bugajniak