/

Polacy i Węgrzy – narody połączone historią

 

Pięcioro obecnych i byłych studentów Uniwersytetu Warszawskiego stworzyło książkę „Bratanki? 11 niezwykłych portretów” – książkę nietuzinkową, opowiadającą o jedenastu polsko-węgierskich historiach, wydaną przez Fundację Centrum Badań i Edukacji im. Ryszarda Kapuścińskiego. Spotkanie promujące odbyło się 16 marca w Auli Kolumnowej Instytutu Dziennikarstwa UW.

 

 

IMG_9660Tadeusz Olszański jest ojcem Węgierki i Polaka. Na zdjęciu dziękuje Stanisławowi Zawiślińskiemu – pomysłodawcy książki „Bratanki? 11 niezwykłych portretów”. Od lewej autorki: Agnieszka Czapla i Anna Kiedrzynek, pierwsza z prawej Oliwia Siwińska
(fot. Karolina Bugajniak)

 

Środowe wydarzenie było już drugim spotkaniem promocyjnym książki „Bratanki?”. Pierwsze odbyło się w czwartek 10 marca. Tak jak za pierwszym razem prowadzącym był Piotr Radecki. Rozpoczął on od przedstawienia autorów książki – młodych dziennikarzy: Agnieszki Czapli, Anny Kiedrzynek, Oliwii Siwińskiej i Bartosza Wróblewskiego. Nieobecna była Alicja Karasińska – jedna z współautorek „Bratanków?”. Wśród gości znaleźli się także pomysłodawca projektu – prezes Fundacji Centrum Badań i Edukacji im. Ryszarda Kapuścińskiego Stanisław Zawiśliński oraz bohater jednej z opowieści Tadeusz Olszański, dziennikarz i tłumacz. Na spotkaniu pojawili się m.in. prof. Marek Jabłonowski – dyrektor Instytutu Dziennikarstwa, dziennikarze: Mirosław Ikonowicz – członek Rady Fundacji Centrum Badań i Edukacji im. Ryszarda Kapuścińskiego, Wiesław Łuka i Piotr Gadzinowski oraz Bożena Dudko – sekretarz jury Nagrody im. Ryszarda Kapuścińskiego za Reportaż Literacki.

 

Pierwszy głos zabrał prof. Marek Jabłonowski, który powitał zebranych w Auli Kolumnowej oraz zauważył, że Uniwersytet Warszawski to nie tylko nauka, ale także realizowanie różnych projektów inicjowanych często przez studentów. Stanisław Zawiśliński opowiedział o tym, jak zorganizował wyjazd Fundacji na Węgry. – Najlepszym sposobem uczenia się jest praktyka – mówił. To właśnie była jedna z przyczyn powstania książki. Jednak podkreślał, że sam jest tylko jej pomysłodawcą. – Moja jest inicjatywa, a ich zasługa – opowiadał, wskazując na autorów.

 

IMG_9540Stanisław Zawiśliński wspominał swoje spotkania z Tadeuszem Olszańskim
(fot. Karolina Bugajniak)

 

W czasie spotkania nastąpiła prezentacja ośmiu fragmentów, a tym samym przybliżenie zebranym bohaterów „Bratanków?” (oczywiście nie wszystkich – jest ich jedenastu). Pierwsze zostały odtworzone opowieści o Erzsébet Szenyán oraz Tadeuszu Olszańskim. Co ich łączy? Oboje są tłumaczami. O Erzsébet Szenyán opowiedziała Anna Kiedrzynek, autorka rozdziału „Tłumaczka”. Węgierka dokonała przekładu wielu dzieł Ryszarda Kapuścińskiego. Dobrze się rozumieli, bo – jak opowiadała Anna Kiedrzynek – oboje nadawali na tych samych falach, byli wyciszeni, nie chcieli być na świeczniku. Kapuścińskiego Erzsébet Szenyán wyobrażała sobie zupełnie inaczej. – Miała w głowie stereotyp reportera, korespondenta: podarte jeansy, typ gwiazdora. Natomiast gdy po raz pierwszy ujrzała Ryszarda Kapuścińskiego, zobaczyła wyciszonego, ujmującego człowieka o wspaniałym uśmiechu.

 

Następnie głos zabrał gość specjalny wieczoru, Tadeusz Olszański. Dziennikarz i tłumacz mówił o języku węgierskim, że jest skomplikowany, ale plastyczny oraz o tym, że z językiem polskim łączy go podobny sposób odmiany rzeczowników. Stwierdził, że najpiękniejsze w węgierskim jest to, że jest szalenie odporny na obce wpływy. Zauważył, że Węgry są krajem, w którym ludzie żyją z poczuciem wielkiej krzywdy. – Węgrzy czują się osamotnieni z powodu odmienności swojego języka wśród otaczających ich Słowian – mówił Olszański. Mówił też, że to kraj melancholijny, o jednym z najwyższych współczynników popełnianych samobójstw na świecie. Smutek i samotność przejawiają się w węgierskiej muzyce i literaturze. W 1980 roku Olszański przetłumaczył na język polski „Chłopców z Placu Broni”. Postanowił to zrobić po tym, jak porównał pierwszą polską wersję powieści z węgierskim oryginałem i stwierdził, że występują w niej błędy oraz zniknęły z niej wszystkie antyniemieckie akcenty.

 

IMG_9551Tadeusz Olszański bardzo pielęgnuje w sobie swoje węgierskie korzenie
(fot. Karolina Bugajniak)

 

Kolejne fragmenty dotyczyły Rozalii Leśniak oraz Krisztiny Jerger. O pierwszej kobiecie opowiedział Bartosz Wróblewski. Pani Rozalia zmarła w kwietniu 2015, w wieku 93 lat, ale – jak mówił autor – była zwykłą osobą i to ją właśnie wyróżnia spośród bohaterów „Bratanków?”. Rozalia Leśniak rozmawiała głównie w języku węgierskim, ale podkreślała, że zawsze śpi i liczy po polsku.

 

O rozdziale „Pole widzenia” i jego bohaterce Krisztinie Jerger opowiedziała Anna Kiedrzynek. Mówiła, że rozmawiały ze sobą bardzo długo. Duży wpływ na Krisztinę wywarła jej matka, która w czasie wojny została wywieziona z Polski do Węgier. Kobieta wychowała się w kulturze węgierskiej. – Polskiego zaczęła się uczyć z powodów, których sama nie była w stanie wskazać. Będąc nastolatką, zdecydowała się na studiowanie historii sztuki na Uniwersytecie Warszawskim, zauroczyła się Polską i postanowiła tu zostać. W wyniku splotu wydarzeń wróciła do Budapesztu – opowiadała autorka. Krisztina pokochała Polskę za emancypację kobiet, która była dla niej wtedy czymś niezwykłym. Tadeusz Olszański, który zna Jerger, wspomniał, że jest ona tak zakochana w Polsce, że niesamowicie się cieszyła, kiedy jej ukochany pudel po pobycie w naszym kraju zaczął rozumieć po polsku.

 

IMG_9600Oliwia Siwińska jest autorką czterech tekstów w książce, Bartosz Wróblewski napisał dwa portrety (fot. Karolina Bugajniak)

 

Podczas spotkania przedstawiono także László Topolcai i Marzenę Jagielską. Oboje promują polską kulturę na Węgrzech. On, jak mówiła Oliwia Siwińska, uczy historii i wykłada w języku polskim na Uniwersytecie ELTE w Budapeszcie. Ona natomiast opowiedziała Agnieszce Czapli, jak zainicjowała wiele projektów, a w końcu założyła księgarnię „Gdańsk”, gdzie sprzedaje głównie książki polskich autorów przełożone na węgierski. Dlaczego akurat taka nazwa księgarni? Otóż, Marzena Jagielska chciała stworzyć swoją małą Polskę na Węgrzech, a Gdańsk to miejsce, w którym się urodziła.

 

Zaprezentowane zostały także osoby o polsko-węgierskich korzeniach. Grzegorz Takács, broniąc się przed swoją polskością, odbył wewnętrzną wędrówkę, która pomogła mu się pogodzić się z tym, że jest człowiekiem o dwóch tożsamościach. Natomiast Krzysztof Varga, pisarz i publicysta, mimo trwających długo trudności z akceptacją swojego polsko-węgierskiego pochodzenia, postanowił zamieszkać w Polsce.

 

W „Bratankach?” opisano także historie Gábora Zsille, Miklósza Mitrovitsa i Mileny Warteckiej.

 

Spotkanie zakończyło się sukcesem, co potwierdziły długie oklaski publiczności zgromadzonej w Auli Kolumnowej.

 

 

Czytaj także fragmenty tekstów z książki „Bratanki?”:
ojciec Polak, matka Węgierka, wojna w tle – opowieść Tadeusza Olszańskiego,
dlaczego Milena Wartecka pokochała Węgry?,
jak Gábor Zsille uczył się polskiego?,
Rozalii Leśniak normalne życie w Budapeszcie,
zmagania z węgierskością Krzysztofa Vargi.

 

Wpisy

Zainteresowana szeroko pojętą literaturą faktu, w szczególności reportażem i wywiadem, a także filmem rysunkowym w służbie propagandy. W pracy dziennikarza najbardziej ceni kontakt z ludźmi. Miłośniczka muzyki z lat 70. i 80. Uwielbia pomagać, dlatego też mocno angażuje się w działania Szlachetnej Paczki. Laureatka nagrody Nadzieja Mediów 2017. Była wicenaczelna magazynu Nowy Folder.