Centrum Kapuścińskiego

Mamy tendencję, by wyobrażone przez nas cechy zwierząt przekładać na ludzi. Psy pewnie byłyby szczęśliwe gdyby wiedziały się, że są ludzie jak one: wierni i oddani. Podobnie pracowite mrówki. Nawet lisy ucieszyłyby się na wieść, że zazdroszczą im przebiegłości i sprytu. A łosie?

 

 

Stereotypowy facet (ale i ten realny, statystyczny, również) kocha swój samochód. Dba o niego, myje, rozmawia z kolegami o mocy silnika, felgach i strachu przed awarią turbiny lub dwumasy. Wyobraźmy więc sobie, że poroże jest łosim odpowiednikiem samochodu. A walki na poroża są łosiową wersją zatrzymania się na czerwonym świetle i zawadiackiego spojrzenia na kierowcę w samochodzie obok. Walka o bycie samcem alfa (by nie powiedzieć: alfa romeo), potrzeba naznaczenia terenu i przekonanie o działaniu tego wyścigu na płeć przeciwną.

 

I my, władcy świata, doszliśmy do wniosku, że ten cudowny łosi atrybut będzie na wieki symbolem upokorzenia, symbolem mężczyzny zdradzonego. Z całego świata zwierząt, w którym roi się od gatunków obrzydliwych i upiornych, wybraliśmy właśnie tego pięknego, majestatycznego króla puszczy. Gdzie tu sprawiedliwość?!

 

Nie wiem dlaczego króliczym hobby jest wyścig z autem, nie mam też pojęcia czemu dziki tak często wbiegają pod koła samochodów. Wiem natomiast dlaczego robią to łosie: one wiedzą. I każdy przypadek łosia wbiegającego przed pędzący samochód jest ich odwetem,  desperackim krzykiem przeciwko upokarzających insynuacji, że poroże = zdrada i upokorzenie.

 

Mamy szczęście, że na terenie Polski nie mieszkają nosacze sundajskie. Jeżeli łoś w odwecie za obrazę potrafi siać takie spustoszenie, możemy sobie wyobrazić zemstę tych wyższych naczelnych za wszystkie memy, w których stali się synonimem polskiej Cebulandii.

 

Dla łosia przyroda znalazła idealne zastępstwo: dżelady – wyższe naczelne z rodziny makakowatych. Badacze z University of the Free State w RPA ustalili, że skoki w bok praktykują podobnie do ludzi. Zwykle samice nawołują swoich samców głośnymi okrzykami, ot, takie małpie flirty przy barze. Jednak kiedy chcą wyrwać się z pęt monogamii, robią to po cichu, by samiec alfa nic nie zauważył.

 

Dajmy więc łosiom dumnie przechadzać się po łąkach Kampinoskiego Parku Narodowego, a ich poroża zrównajmy z lwią grzywą, symbolem władzy i majestatu. Natomiast panie upraszam o zaprzestanie przyprawiania rogów swoim partnerom, ale w ostateczności – dżeladzenie.

 

Jakub Banan Banasik

Zobacz też:
Koczownicy z dachu świata

Koczownicy z dachu świata

Fotoreportaż z Czangtangu
Chińskie duchy jedzą ananasy

Chińskie duchy jedzą ananasy

"Chińska herbata i tradycyjne pao na śniadanie, po południu zwiedzanie...
Potrząsanie akwarium

Potrząsanie akwarium

"Zawsze wiedział, że interesuje go tylko dokument" - sylwetka Marcela...

Name required

Website