Powstanie amerykański remake „Dekalogu” Kieślowskiego

 

Telewizja NBC przygotowuje miniserial „The Decalogue”. Każdy odcinek – jak w oryginale – będzie poświecony innemu przykazaniu, a na miejsce akcji wybrano Boston. Co o tym pomyśle sądzą ludzie związani z Krzysztofem Kieślowskim?

 

TWARZ_01Scenariusz do „Dekalogu” napisali Krzysztof Kieślowski i Krzysztof Piesiewicz. To cykl dziesięciu filmów telewizyjnych z 1988 roku; ich akcja toczy się na jednym z warszawskich osiedli (fot. archiwum)

 

Stanisław Zawiśliński (biograf Krzysztofa Kieślowskiego)

Myślę, że Amerykanie nie zrobią filmu lepszego niż Krzysztof Kieślowski. Jego styl jest nie do podrobienia. Ponadto realia, w których będzie toczyć się akcja amerykańskiej wersji, będą inne, co naturalnie wszystko zmieni. Nie da zrobić się tego samego. Cieszę się jednak, że twórczość Kieślowskiego wciąż inspiruje. Nie chcę teraz wyrokować. Na ocenę przyjdzie czas, gdy ten nowy „Dekalog” powstanie. Dla nas, a na pewno dla mnie, najważniejsza pozostanie wersja polska, która będzie punktem odniesienia dla amerykańskiej.

 

Natalia Koryncka-Gruz (reżyserka, autorka dokumentów „Krzysztof Kieślowski. Trzy kolory”, „Kieślowski spotyka Wendersa” i „Krótki film o Krzysztofie Kieślowskim”)

Jeśli Amerykanie mają pomysł na realizację współczesnej wersji „Dekalogu”, to taki film ma sens. Zależy oczywiście, kto to będzie robił i w jaki sposób. Nie znamy nazwisk reżyserów ani scenariusza, więc to nie jest jeszcze czas na oceny. Wydaje mi się jednak, że będzie im trudno. „Dekalog” jest dziełem unikalnym, bardzo mocno naznaczonym ręką Kieślowskiego. To rzecz nie do powtórzenia. Amerykanie odniosą się pewnie do problemów współczesnego świata, bieżących tematów, jak różnego rodzaju konflikty, terroryzm, brak tolerancji. Nie wiem, na ile to będzie osadzone społecznie, a na ile psychologicznie, ale na pewno powstanie zupełnie inny film.

 

Jerzy Stuhr (aktor i reżyser, zagrał w sześciu filmach Krzysztofa Kieślowskiego, w tym w „Dekalogu X”)

Jeśli ktoś ma pomysł, żeby przedstawić dekalog w nowej formie, to dlaczego nie? Myślę, że to inspirujący temat. Zresztą pomysł na nową wersję „Dekalogu” nie pojawia się po raz pierwszy. Sam wyreżyserowałem jego teatralną wersję. Trudno wyobrazić sobie, jak dany artysta podejdzie do tematu. „Dekalog” Kieślowskiego był o tym, że prawo ludzkie jest czasem bardziej skomplikowane niż boskie. Ważne, żeby zachować sens. W każdym razie nie jest to temat tylko Krzysztofa Kieślowskiego i Krzysztofa Piesiewicza. Każdy twórca ma prawo, żeby się z nim zmierzyć. Poczekajmy na efekty.

 

Maciej Cuske (reżyser i scenarzysta, twórca jednego z odcinków dokumentalnej wersji „Dekalogu” – „Dekalog III. Pamiętaj, abyś dzień święty święcił”)

W Polsce powstała dokumentalna wersja „Dekalogu”, przy której miałem okazję pracować. Kiedy zaproponowano mi w niej udział, poczułem się wyróżniony. To doskonałe ćwiczenie, ale i wyzwanie dla reżysera. Dekalog jest tematem uniwersalnym i reżyserzy często odnoszą się do niego w swojej twórczej pracy. Wszystko zależy od osobowości twórcy i od tego, jak podejdzie do tematu. Kieślowski jako pierwszy zebrał to po prostu w jednej serii filmów, uszeregował podstawowe pytania i wartości, dotyczące człowieka i jego natury. On zrobił to zresztą kilka razy, bo te fundamentalne pytania powracają w „Trzech kolorach” czy pomyśle na scenariusz trylogii „Wiara, Nadzieja, Miłość”. Dobrze, gdyby Amerykanie odnieśli się do Kieślowskiego, powołali na jego wersję. Jestem ciekaw ich podejścia do tematu, a z drugiej strony obawiam się komercyjnego myślenia. Właściwie cały czas kierujemy się w swoim życiu, albo i nie, ale do tych 10 przykazań odnosimy, dlatego szastać takim tematem się nie powinno. W każdym razie jestem bardzo ciekaw wersji amerykańskiej i cieszę się, że ta idea została zaszczepiona, być może dzięki Kieślowskiemu, w innych krajach.

 

Jakub Pączek (reżyser, scenarzysta, wykładowca na Wydziale Radia i Telewizji im. Krzysztofa Kieślowskiego Uniwersytetu Śląskiego)

Pamiętam jak Amerykanie zrobili remake „Braci” Susanne Bier i to był film kompletnie nieudany, bo brakowało mu tego wszystkiego, co miał duński pierwowzór. Dlatego nie wierzę w sukces „Dekalogu” w Stanach Zjednoczonych. To trochę tak, jakby Amerykanie próbowali przerobić „Trzy kolory”, bo mają te same kolory w swojej fladze. Wydaje mi się, że oni nie rozumieją w jakich okolicznościach powstał „Dekalog”. A powstał w ciemnej połowie lat 80., kiedy nikt nie wiedział, co się stanie z naszym krajem. Geniusz „Dekalogu” Kieślowskiego polega na tym, że to jest coś, co było zupełnie ordynarne i oczywiste. Raz na tydzień słyszało się, że jakieś dziecko utonęło pod lodem albo ktoś zamordował taksówkarza. Pozostałe historie znane były chociażby jako miejskie legendy. Kieślowski potrafił opowiedzieć o tym w sposób, który był zrozumiały dla Koreańczyków, żyjących w zupełnie innym kręgu kulturowym i religijnym. Niektóre rzeczy są odpowiednie dla swojego czasu i swoich okoliczności i tak powinno pozostać. Zamiast przerabiać ciągle dobre pomysły, kierować się tylko rachunkiem ekonomicznym i tym, że te pomysły się sprawdziły, powinniśmy szukać nowych, które być może okażą się lepsze. Boję się, że jeśli Amerykanie pójdą na bezpośrednią transpozycję dekalogu, to są obarczeni jakimś pierwiastkiem klęski. Widzę to raczej sceptycznie. Mam nadzieje, że się mylę.

 

https://www.youtube.com/watch?v=aRabBQhGQ7c

 

Wypowiedzi zebrała
Milena Ryćkowska