Centrum Kapuścińskiego

Bartek Dobroch w biografii „Artur Hajzer. Droga Słonia” opisuje życie jednego z najwybitniejszych polskich himalaistów, a przy okazji oddaje to, czym naprawdę jest ten sport i dlaczego ludzie potrafią ryzykować dla niego życie.

 

 

W ostatnim czasie alpinizm i himalaizm zyskują w Polsce na popularności. Przy okazji wydarzeń na Nanga Parbat i śmierci Tomasza Mackiewicza wspinaczka górska w debacie publicznej urosła do rangi tematów takich jak polityka czy piłka nożna – wzbudza skrajne emocje i potrafi poróżnić niejedną polską rodzinę. Na tej fali powstaje szereg publikacji, a na spotkania z najbardziej zasłużonymi alpinistami i himalaistami przychodzą tłumy. Mimo że to zjawisko traktuję raczej w kategoriach rozrywki, nie uważam, że działa to na jej szkodę.

 

Dziś 5. rocznica śmierci Artura Hajzera, jednego z najwybitniejszych polskich taterników, alpinistów i himalaistów, mającego na koncie takie szczyty jak Annapura, Sziszapangma, Nanga Parbat czy Dhaulgairi, który zginął podczas zejścia z Gaszerbrum 7 lipca 2013 r.

 

Bartek Dobroch, autor biografii „Słonia” (tak koledzy mówili na Hajzera), opowiada historię himalaisty, ale przede wszystkim pisze o początkach i rozkwicie złotej ery polskiego himalaizmu, a także doskonale oddaje obraz całego środowiska. Dzięki wielogodzinnym rozmowom z najbliższymi Hajzera udało mu się stworzyć pełny obraz „Słonia”. Począwszy od najmłodszych lat prowadzi nas przez kolejne etapy jego życia. Można powiedzieć, że na naszych oczach Artur z chłopca, którego ciągnie w góry, staje się dojrzałym himalaistą cenionym przez takie autorytety jak Jerzy Kukuczka czy Krzysztof Wielicki. Jeszcze zanim wziąłem do ręki „Drogę Słonia” bałem się, że będzie to kolejna biograficzna laurka wydana z okazji rocznicy śmierci. Na szczęście bardzo się pomyliłem – w książce nie brakuje krytyki nie tylko największych autorytetów himalaizmu, ale i samego Hajzera.

 

Mimo wszystko to książka dla miłośników wspinaczki, którym nie przeszkadza nieudolny język autora. Bardziej wrażliwych na literaturę mogą drażnić toporne porównania i nachalne próby „puszczania oka” do czytelnika. Mam również wrażenie, że ilość nagromadzonych materiałów i rozmów zgubiła Dobrocha. Autor próbował opowiedzieć o wszystkim na raz i to z jak największą ilością szczegółów, być może, aby dowieść dziennikarskiej dokładności. Jednak takie opowiadanie „na gorąco” powoduje zamęt i natłok informacji, przez który w pewnych fragmentach trudno przebrnąć.

 

„Droga Słonia” nie jest arcydziełem literatury. Jednak nie o to chodzi w tej biografii. Książka doskonale oddaje sylwetkę Artura Hajzera. Czytelnik ma okazję zbliżyć się do himalaisty i przy okazji poznać środowisko wspinaczy, a momentami nawet poczuć, jakby sam zmagał się z jednym z ośmiotysięczników. Najmocniejszą stroną książki są anegdoty o „Słoniu”. To one najlepiej tworzą obraz Hajzera, a przy okazji bawią, wzruszają i szokują.

 

Dla mnie najważniejsze w tej biografii jest to, że historia Artura Hajzera uczy pokory i szacunku do gór, zwłaszcza, że w popkulturze wspinaczka pokazywana jest często jak zwykła rozrywka. Pokłosiem tego są choćby kolejki na Everest i jacuzzi w bazach wnoszone na plecach Szerpów. Jeśli prawdziwi himalaiści i miłośnicy gór chcą coś zmienić, to ta biografia jest do tego doskonałym narzędziem.

 

Paweł Sadowski

 

„Artur Hajzer. Droga Słonia”
Autor: Bartek Dobroch
Wydawnictwo: Społeczny Instytut Wydawniczy Znak
Rok wydania: 2018

 

Zobacz też:
Misterium ciała

Misterium ciała

"Pamiętam dokładnie swoją pierwszą sekcję zwłok"
Chłopiec z Placu Broni

Chłopiec z Placu Broni

Prezentujemy pierwszy fragment naszej książki "Bratanki. 11 niezwykłych portretów"
Chińskie duchy jedzą ananasy

Chińskie duchy jedzą ananasy

"Chińska herbata i tradycyjne pao na śniadanie, po południu zwiedzanie...

3 comments

  1. Rafał says:

    Lip 24, 2016

    Odpowiedz

    Świetne wieści. Jest na co czekać

  2. Aleksandra says:

    Kwi 21, 2017

    Odpowiedz

    Świetny tekst ! Czekam z niecierpliwością na kolejne teksty 🙂

  3. EdymekAnonimek says:

    Lis 19, 2017

    Odpowiedz

    Z niecierpliwoscią czekam na kolejne artykuły !
    Z wyrazami szacunku
    JA

Name required

Website