/

Prezydencka lista przebojów

Nowy Folder - #BananowaNiedziela

Żałuję, że kampanie wyborcze, wyłączając kilka przypadków, już nie są tak przaśne, jak w latach 90. Musiałem jakoś zapełnić pustkę po kampanijnych discopolowych piosenkach. Co prawda ten gatunek jest mi obcy, więc nie miałem jak z niego zaczerpnąć, ale nic nie stoi na przeszkodzie, żeby braki dla melomanów zapełnić samodzielnie. Witam Drogich Słuchaczki i Słuchaczy w Radiu Wuja Banana i zapraszam na kampanijną listę przebojów!


Andrzej Duda – AC/DC „It’s a Long Way to the Top (If You Wanna Rock ‘N’ Roll)”

Jaka piosenka może pasować lepiej do człowieka, którego głównym przekazem w dotychczasowej kampanii jest to, że przejechał całą Polskę? AC/DC zaczyna przecież od: „Ridin’ down the highway/Goin’ to a show/Stop in all the byways/Playin’ rock ‚n’ roll.” Jeżeli to nie jest opis działań prezydenta Dudy, to nie wiem co jest. Nawet poziomem energii i znęcania się nad własnymi strunami głosowymi, szczególnie kiedy złowrogo krzyczy na wszystkich zebranych na wiecach, dorównuje Brianowi Johnsonowi. Przy tym nie można pominąć ostatniej zwrotki tej piosenki: „Gettin’ old/Gettin’ gray/Gettin’ ripped off/Underpaid/Gettin’ sold/Second-hand/That’s how it goes/Playin’ in a band.” Jarosław Kaczyński dał prezydentowi podczas mijającej kadencji nieraz do zrozumienia, że w zespole o nazwie PiS nie zawsze jest beztrosko i kolorowo. Może gettin’ old nie pasuje w pełni, ale gettin” grey powoli zaczyna przebijać na głowie prezydenta. Poza tym, no błagam, przecież w tej piosence grają na dudach!


Małgorzata Kidawa-Błońska – Wojciech Młynarski „O Tych, Co Się Za Pewnie Poczuli”

Tę piosenkę Mistrza Młynarskiego można w sumie zadedykować całej Koalicji Obywatelskiej. „Bo choć wspaniały był start/Nim koniec uwieńczył dzieło/Już zamieniło się w marny żart/Co się tak pięknie zaczęło.” Ostatnie wybory przypudrowali Senatem, ale prawda jest taka, że głowa Schetyny musiała polecieć, a nawet poleciała za późno. Wybory prezydenckie mogą być odmianą, ale, no właśnie, chyba znów za pewnie się poczuli. Zdaje się, że w KO nadal, pomimo porażek, panuje przekonanie, że wygrana z PiS-em bez większego wysiłku jest im pisana. Tymczasem od pięciu lat „auto mknie w szosy łuk” i „wchodzi w zakręt historii.” Wybór Borysa Budki był „zrobieniem sobie obozu pod szczytem.” Jedyne, co mogę teraz Koalicji polecić, to żeby „nie poświstywała w euforii”, jeżeli sondaże będą przychylne. I weźcie się w końcu do roboty, bo walec nie przyjdzie i nie wyrówna!


Robert Biedroń – Zbigniew Wodecki „Lubię Wracać Tam Gdzie Byłem”

Wszyscy pamiętamy niespełnioną obietnicę Roberta Biedronia, której nikt nie kazał mu składać. Jednak kogo z nas „co dzień [nie] gna w nowe strony zadyszany czas”? Biedronia najpierw pognał z sejmu do Słupska, później ze Słupska do Brukseli, a teraz ma nadzieję, że pogna go z Brukseli na Krakowskie Przedmieście. Poza tym europoseł „ogląda się, tam gdzie miłość zostawił swą”. Krzysztof Śmiszek czeka w Warszawie. Sondaże ich na razie do siebie nie przybliżają, ale kto wie? A wracają do biedroniowej obietnicy, od której zacząłem, na znajomych uliczkach Warszawy pozostał „nikły cień” autentyczności Roberta Biedronia. Może jeżeli wróci „po wspomnienia zostawione tam”, ta autentyczność powróci?


Szymon Hołownia – ABBA „Take a Chance on Me”

Propozycja dla wszystkich, którzy szukają swojego miejsca, a są zmęczeni partyjnymi wojenkami, czyli „Honey, I’m still free/Take a Chance on me/If you need me let me know/Gonna be around/If you’ve got no place to go/If you’re feeling down.” Poza tym Szymon Hołownia musi cały czas bronić się przed zarzutami o brak zaplecza, jakby śpiewał „Gonna do my very best/And it ain’t no lie/If you put me to the test/If you let me try.” Do tego, po prostu, widzę w nim coś z ABBY – nie ma tu skrajności, nic od niego nie odpycha, po prostu przyjemnie od czasu do czasu posłuchać i pokołysać się z uśmiechem na twarzy. Może te przyjemne, orzeźwiające, ale nieinwazyjne nuty są tym, czego teraz wyborcy potrzebują? Co prawda w Polsce nie można powiedzieć, że w kwestiach wpływu na wygląd państwa „The Winner [wyborów prezydenckich] Takes It All”, ale w przypadku jego wygranej, której sondaże nie wykluczają, partia rządząca będzie musiała wysłać „S.O.S.”


Władysław Kosiniak-Kamysz – Warszafski Deszcz
„Gram w Zielone”

Na pierwszy rzut oka poszedłem w tym przypadku na łatwiznę, ale spokojnie, już argumentuję. Zielona roślinka kojarzy się nieodzownie z PSL-em, chociaż inny listek widnieje w ich logo. Słuchając przemówień Kosiniaka-Kamysza mam wrażenie, że w polskim rapie przełomu wieków sprawdziłby się idealnie. Dostajemy potok ciekawych słów, mamy frazy, które mogą wejść na lata do języka, ale, w sumie, co z tego wynika? Cytując Tedego z końcówki tego kawałka, „to był klasyczny przykład sekcji rymowania o rymach.” Jestem pewny, że przywódca ludowców rzuci nam w trakcie kampanii kilka świetnych tekstów, które, z całą pewnością zapamiętamy. Mam jednak z tyłu głowy przez cały czas przemyślenia na temat jego zaplecza. Tede na albumie Noji? dał nam do zrozumienia, że Warszafski Deszcz już nigdy razem nie nagra. Kiedy usłyszymy to samo o dziwnym mariażu PSL-u z Kukizem’15?


Krzysztof Bosak – Twisted Sister „The Kids Are Back”

Co prawda mieliśmy w poprzedniej sejmowej kadencji kilku przedstawicieli środowisk narodowych, ale dopiero teraz możemy w pełni powiedzieć o nich „The Kids Are Back.” I to nie byle jacy Kids, bo na Wiejską wszedł były prezes Młodzieży Wszechpolskiej Krzysztof Bosak – niedawno ogłoszony jako kandydat Konfederacji na prezydenta. Do tego nie są obszarpani, jak Twisted Sister, a dumnie wyprostowani w dopasowanych garniturach. Jak mówi nazwa facebookowego fanpage’a, Piękni Chłopcy Prawicowcy. Do tego trzeba im przyznać, że mogą uczciwie zaśpiewać „We don’t want to follow that same routine/Maybe it’s for nothin’, but we gonna try.” Jak ta próba się uda? Na 99% Bosak skończy wyścig w ogonie stawki, ale przecież „We’re not lookin’ for trouble, just for some fun.” I niech się bawią!


Dla nas wszystkich – Wojciech Młynarski „Dwie Akacje”

Na koniec coś dla nas wszystkich i tu już polecam cały tekst. Kampania polega na składaniu obietnic, ale pamiętajmy, że często są to tylko słowa. Zobaczymy już za chwilę młynarskie dwie akacje, z których będziemy musieli wróżyć. I, tak jak w piosence, jedna będzie wredna, druga będzie słodką wróżką sprawiającą wielką radochę. „Więc mówcie mi jak dzieje się to/Stosownych nauk stypendyści/Że liście pierwszej są nietknięte/A z drugiej wciąż zrywamy liście?” To akurat zrozumiałe, ale w dłuższej wersji tej piosenki Młynarski śpiewał „Bo lubi słodkie obietnice/Nasz naród do miłości skory/Na czym niedługo Was przychwycę/Kiedy pójdziecie na wybory.” Pamiętajmy, że zwykle wredna akacja mówi prawdę.

Wpisy

Liberalny pozytywista stale walczący z tkwiącymi w nim pokładami romantyzmu. Miłośnik polityki, muzyki i NBA (od lat wierny fan Boston Celtics). Entuzjasta badań medioznawczych i socjologicznych. Redaktor naczelny magazynu Nowy Folder i autor rubryki felietonowej #BananowaNiedziela. Laureat Nagrody "Nadzieja mediów" 2019.