Centrum Kapuścińskiego

[spider_facebook id=”2″]

 

Agnieszka Kapela pyta prof. Kazimierza Wolnego-Zmorzyńskiego o literacką nagrodę Nobla dla Swietłany Aleksijewicz i wpływ, jaki może ona mieć na postrzeganie reportażu na świecie, reporterskie ślady w twórczości innych noblistów oraz Ryszarda Kapuścińskiego.

 

Profesor Kazimierz Wolny-Zmorzyński jest specjalistą w zakresie teorii i praktyki gatunków dziennikarskich, badaczem reportażu, autorem publikacji poświęconych m.in. twórczości Melchiora Wańkowicza i Ryszarda Kapuścińskiego (fot. Stanisław Wolny)

 

Swietłana Aleksijewicz została nagrodzona Noblem za „polifoniczny pomnik dla cierpienia i odwagi w naszych czasach”. Brzmi to bardzo enigmatycznie. Co urzekło Komitet Noblowski w twórczości Białorusinki?

 

Prof. Kazimierz Wolny-Zmorzyński: Pomniki „mówią” o przeszłości, o ważnych, godnych uhonorowania wydarzeniach, upamiętniają ludzi i ich czyny. Twórczość Aleksijewicz jest takim pomnikiem, ale to pomnik, który nie jest pomnikiem milczącym. Aleksijewicz dopuściła do głosu każdego pokrzywdzonego, który mówi za siebie i w swoim imieniu, a ona tylko słucha i w słuch zamienia się także odbiorca jej książek. Polifoniczny charakter jej dzieł należy rozumieć bardzo prosto – chodzi tu o pozycję, jaką przyjęła autorka w prezentowaniu rzeczywistości: dopuściła bohaterów do głosu, a sama wcieliła się w rolę słuchacza. Przyjęcie takiej poetyki przekazu w reportażu eliminuje podejrzenia o nadużycia związane z fabularyzowaniem rzeczywistości, zmyślaniem przez reportera tego, co myślą i czują bohaterowie, co robią. Jej każdy tekst to „wielogłos” na temat tego, jak widzą dane zjawisko, zdarzenie bohaterowie bez pośrednictwa autora.

 

Natomiast trudno mi odpowiedzieć na pytanie, co urzekło Komitet Noblowski w twórczości Białorusinki. Według mnie nagroda Nobla jest wyłącznie wymierna w dziedzinie nauki. Odkrycia w dziedzinie medycyny, fizyki, w dziedzinach naukowych nie da się podważyć, w literaturze natomiast to rzecz gustu, może sympatii, mody. Jeśli chodzi o Alesijewicz, to odnoszę wrażenie, że górę wzięło to, iż jej twórczość jest ponadczasowa, dotyka takich ponadczasowych problemów i to dostrzegli członkowie Komitetu.

 

W komentarzach dotyczących nagrody dla Aleksijewicz przebija stwierdzenie: „pierwszy Nobel dla reportażu”. Wśród wcześniejszych laureatów można jednak bez trudu wskazać autorów, którym reporterskie pisanie nie jest obce – by wymienić choćby Hemingwaya czy Naipaula. Zdaję sobie sprawę, że oni zostali akurat nagrodzeni za beletrystykę, ale wciąż mam wrażenie, że powtarzanie „pierwszy Nobel dla reportażu” jest trochę zaklinaniem rzeczywistości. Jakie jest w tej sprawie pana stanowisko? 

 

Dodałbym jeszcze wiele, wiele innych nazwisk z Sienkiewiczem i Reymontem na czele, którzy przecież byli świetnymi reporterami, choć nazywano ich wtedy nowelistami. Faktycznie dostali Nobla za twórczość beletrystyczną. Powiem więcej, Rudyard Kipling, noblista z 1907 roku, uważał siebie za reportera i nawet bardziej cenił sobie ten fakt niż to, że jest powieściopisarzem. Każdy pisarz realista jest po części reporterem, kiedy oddaje wiernie rzeczywistość, którą poznał. Poza tym twórczość reportażowa tym różni się od beletrystycznej, że w tej pierwszej reporter nie ma czasu na wyrobienie sobie dystansu do prezentowanych problemów i zdarzeń. Reporter to ktoś niezwykły, bystry i niesamowicie zdolny, superinteligentny, kto od razu wyczuje sytuację, zrozumie bohaterów i będzie umiał o nich na gorąco opowiedzieć, bez „trawienia” problemu, dystansowania się do niego. Pisarz może pracować „na zwolnionych obrotach”, reporter nie ma na to czasu, pisze o bieżących, palących problemach, musi mieć intuicję, by trafnie problemy dobierać i oceniać. I nawet na tym, między innymi, polega przewaga reportera nad pisarzem czy poetą.

 

W czasie jednego z wykładów poświęconych mistrzom reportażu wspominał Pan, że ślady tego gatunku odnajduje nawet w średniowiecznych pieśniach. W twórczości dotychczasowych noblistów znajduje pan więc z pewnością elementy reporterskie. U kogo jest ich najwięcej i czym to reportażowe pisanie się objawia?

 

Widzę elementy reportażu wszędzie tam, gdzie tekst oddaje w sposób obrazowy i jasny problemy bohatera, jest precyzja wypowiedzi, nawet jeśli pisarz stworzył postać fikcyjną, kiedy wydaje się ona realna. Faktycznie w średniowiecznej „Pieśni o zabiciu Jędrzeja Tęczyńskiego” dostrzegam elementy reportażowe, w „Satyrze na leniwych chłopów” również i wielu innych utworach, nie tylko średniowiecznych. Ale zapomnijmy o odległych epokach, przypomnijmy Prusa, mimo że nie był on noblistą. Stworzył on tak realne postaci, że nawet wmurowano na ich cześć, na fasadach kamienic w Warszawie, tablice pamiątkowe. Przecież to absurd, a jednak wiele osób uwierzyło, że Rzecki żył i mieszkał na Krakowskim Przedmieściu, gdzie dziś znajduje się księgarnia im. Prusa. Wróćmy do noblistów. Wymieniłem już Sienkiewicza, Reymonta, Kiplinga. Trzeba tu wymienić obowiązkowo: Romaina Rollanda, noblistę z 1915 roku, i jego cykl powieści biograficznych poświeconych życiu m.in. Beethovena, Michała Anioła, Lwa Tołstoja, nie wolno zapomnieć o Carlu Spittelerze, nobliście z 1919 roku, który był znakomitym dziennikarzem. Znakomicie opisała w swych utworach ludzi i ich obyczaje oraz warunki życia na Sardynii Grazia Deledda, noblistka z 1926 roku, William Faulkner, noblista z 1949 roku, świetnie opisywał klimat amerykańskiego Południa, a jego bohaterowie są tak realni, że aż prawdziwi, o Hemingwayu pani powiedziała – Nobel 1954 roku… i jeszcze tak wymieniać można i można w nieskończoność, bo tych nagród było sporo. U każdego beletrysty-noblisty w twórczości znalazłbym sporo elementów reportażowych i bym to z łatwością udowodnił.

 

Aleksijewicz podkreśla, że uważa się za swego rodzaju uczennicę Ryszarda Kapuścińskiego. Na pewno łączy ją z nim opisywanie losów ludzi cierpiących, pokrzywdzonych. Jakie inne podobieństwa w ich twórczości pan dostrzega?

 

Kapuściński wcześniej, niewiele lat później Aleksijewicz obydwoje sięgali w swej twórczości do fundamentalnych wartości i symboli. Obydwoje szanują prawa i wolność jednostki, która jest dla nich najważniejsza, i doskonale potrafią problem, którym żyje dany człowiek, wyeksponować. Kapuściński potrafił znakomicie pointować prezentowane historie, stosował eseizację wypowiedzi, której mi brakuje u Aleksijewicz.

 

Kapuściński był wymieniany jako kandydat do literackiego Nobla. Doceniano go na świecie, wzorowano się na nim. Dlaczego, pana zdaniem, nie został wyróżniony tą nagrodą?

 

Nie miał szczęścia! Szkoda, a bardzo mu się ta nagroda należała.

 

Co nagroda dla Aleksijewicz może zmienić w postrzeganiu reportażu na świecie? 

 

Może tyle, że wreszcie reportaż nie będzie postrzegany jako „gorszy brat literatury”. Dobrze by było, by wreszcie zrozumieli to niektórzy literaturoznawcy, którzy nie chcą dopuścić do siebie myśli, że reportaż może stać na równi z przekazem literackim, a różni się od literatury tylko tym, że nie ma w nim miejsca na fikcję, poza tym przekaz jest na tyle plastyczny, że wpływa na wrażliwość i wyobraźnię odbiorcy jak w przekazie literackim.

 

 

 

Please Enter Your Facebook App ID. Required for FB Comments. Click here for FB Comments Settings page

Zobacz też:
Chińskie duchy jedzą ananasy

Chińskie duchy jedzą ananasy

"Chińska herbata i tradycyjne pao na śniadanie, po południu zwiedzanie...
Chemik schodzi na złą drogę

Chemik schodzi na złą drogę

O Kacprze Choromańskim, który zawodowo analizuje krwawe ślady, pisze Anna...
Nobel ma w sobie coś z kobiety

Nobel ma w sobie coś z kobiety

O Swietłanie Aleksijewicz, Nagrodzie Nobla i Białorusi pisze Alesia Ptushka...

Name required

Website