/

Proszę, nie pomyl szuflady

Nowy Folder - #BananowaNiedziela

 

Strasznie irytuje mnie, kiedy ktoś wrzuca doskonały Dzień Świra Marka Koterskiego do szuflady komedii. I proszę nie zrozumieć mnie źle – ten film oczywiście w wielu momentach bawi, a cytaty z niego gromadnie weszły do języka właśnie jako wybitnie komediowe. Adaś Miauczyński jest jednak człowiekiem zmęczonym i w gruncie rzeczy zniszczonym przez rzeczywistość. Podobne uczucia budzi we mnie wrzucanie do tej samej komediowej szufladki idiotyzmów lejących się wartko z ust kolejnych polityków i działa to na podobnej zasadzie. Możemy się chwilę pośmiać, jeżeli po tej chwili uświadomimy sobie, że wybieramy tych ludzi do RZĄDZENIA, a nie opolskiego kabaretonu.

Nowy Folder - #BananowaNiedziela

 

Nie zdarza mi się dwa tygodnie z rzędu pisać na podobny temat, jednak minister Kowalczyk nie pozwolił mi zapomnieć o COP24. Choć proszę mi wierzyć, że wolałbym zatopić się już w świątecznym klimacie, myśleć o pięknej choince na starówce, bożonarodzeniowych ozdobach w sklepach i idealnych prezentach dla bliskich. Nie jest mi to jednak dane, kiedy minister środowiska (co szczególnie ważne w tym kontekście) postanawia wynurzyć się na temat walki z zanieczyszczeniem powietrza, a dokładniej, z głównymi, według niego oczywiście, tego zanieczyszczenia przyczynkami. Choć muszę oddać panu ministrowi, że nie był jedynym odciągającym mnie od wejścia w świąteczny klimat. Jednak do małej epidemii rozdwojenia jaźni w obozie rządzącym, aktywującej się w zależności od okoliczności i audytorium, zdążyłem się już przyzwyczaić.

 

Przechodząc do sedna. Czy palenie węglem i śmieciami jest według pana ministra problemem? Na pewno nie takim, o którym warto rozmawiać. Diesele bez filtra cząstek stałych? Drugi błąd. Narada w drużynie przeciwnej. Nieudolny recycling? Niestety, w tym momencie na tablicy pojawia się trzeci X. Jakie odpowiedzi mamy zatem na szczycie tablicy

  1. Wybuchy wulkanów
  2. Gnijące drzewa w Puszczy Białowieskiej
  3. Ten punkt muszę zacytować, dla potomnych i tych, którzy nie mieli okazji zapoznać się z wypowiedzią pana ministra: „O mięsie nie dyskutujemy dlatego, że zwierzęta oddychają i wydzielają dwutlenek węgla, więc jakby tak myśląc logicznie i konsekwentnie – człowieka też należałoby zlikwidować, bo człowiek, jak oddycha, emituje dwutlenek węgla. Taka jest logika tego myślenia, więc… może nie oddychajmy”.

Uczcie się przebrzydli ekolodzy. Partia ma prawo was nienawidzić, bo najwyraźniej nie znacie się na swojej robocie.

 

Wprowadźmy zatem ekoplan na przyszłość i zaprezentujmy go światu, dopóki szczyt klimatyczny w Katowicach jeszcze trwa. Po pierwsze, zaczopujmy wulkany. Ku pamięci Pompejczyków. A sięgając bliżej, wszyscy pamiętamy jak osiem lat temu erupcja wulkanu Eyjafjallajökull zablokowała ruch powietrzny nad Europą. Niech te przebrzydłe góry lawy nigdy więcej nie zagrażają życiu i powietrzu, którym oddychamy. Po drugie, wracamy do wycinki Puszczy Białowieskiej. I wszystkich innych puszczy. I lasów. I parków. I ogródków. Tak, pani Bożenko, to bonsai na pani parapecie też kiedyś może przegnić i truć panią, wszystkich domowników i sąsiadów. Na pohybel drzewom! Po trzecie, i najważniejsze, limit dziennych oddechów ograniczamy z obecnych piętnastu razy na minutę, do trzech razy na minutę. Tym samym momentalnie zmniejszymy zanieczyszczenie wynikające z tego źródła aż pięciokrotnie!

 

I tu powrócę do myśli z leadu, żeby nie było zbyt zabawnie. Gdyby takimi idiotyzmami rzucała posłanka Pawłowicz lub poseł Tarczyński, zapomniałbym o tym trzy sekundy po zapoznaniu się z nimi. Jednak w tym przypadku mamy do czynienia z wypowiedzią ministra środowiska. Proszę więc o chwilę zastanowienia, Droga Czytelniczko i Drogi Czytelniku. Odpowiednią szufladą jest komedia czy jednak dramat?