Przy misce kuskusu

To ciekawe, jak przez pryzmat współczesnej algierskiej rodziny wygląda historia narodu trwającego w nieustającym okresie przejściowym.

Alice Schwarzer, niemiecka dziennikarka i słynna działaczka feministyczna, z algierskimi losami zetknęła się w latach 60. XX wieku , kiedy wyjechała na studia językowe do Paryża. Spotkała tam zarówno uciekających przed wojną kolonialną Algierczyków, jak i straumatyzowanych żołnierzy francuskich, których przymusowo na nią wysyłano. Ich przodkowe postawili swoją stopę w największym dzisiaj  kraju Afryki w 1830 r. i zajęli go na następne 132 lata. Wprawdzie w maju 1945 r., Francuzi obiecali Algierczykom „wyzwolenie” za pomoc w walce z Niemcami, ale umowy nie dotrzymano. Wybuchły protesty. Kiedy znaczna część świata świętowała zakończenie II wojny, Francuzi brutalnie stłumili bunt. Media milczały. Niepodległość, wbrew skrajnej prawicy francuskiej, Algieria odzyskała dopiero w 1962 r. na mocy decyzji rządzącego wówczas Francją prezydenta Charles’a de Gaulle’a.

Tyle o dalszej historii. Ta niedawna wiąże się już z osobistymi doświadczeniami niemieckiej dziennikarki i jej znajomych. Od 1989 r. Alice Schwarzer przyjaźni się z Dżamilą, koleżanką po fachu z Algierskiej Agencji Prasowej. Ściągnęła ją do Kolonii, i ukrywała w czasie „czarnej dekady” lat 90., potem poznała jej krewnych (w Algierii toczyła się wówczas wojna domowa; islamiści walczyli z rządzącą postsocjalistyczną juntą wojskową; zginęło od 100-200 tys. osób; doszło do masowej emigracji intelektualistów, w tym dziennikarzy). Dzięki tym znajomościom i podróżom do Algierii, Alice Schwarzer zgromadziła dokumentację do książki „Moja algierska rodzina”.

Można było się  spodziewać, że narracja reporterki zamknie się w obrębie wielopokoleniowej rodziny, z którą emocjonalnie związana jest od lat. Tym bardziej, że nie brak w niej wyrazistych osobowości. Ghanou, siostrzeniec Dżamily, w czasach ,,czarnej dekady” był rozdarty między ekstremistycznymi kolegami z meczetu, a wyemancypowanymi siostrami. Mounia i Lila wbrew zastraszającym ulotkom islamistów, nie nosiły na uniwersytet haików. Inaczej niż ich ciocia Akila, która chce nosić chustę i jest zadowolona ze swojego zaaranżowanego małżeństwa. W kontraście do siostry Zohry, która marzy o powrocie do bycia pielęgniarką. Mąż nie pozwolił jej pracować. Cierpi na depresję, w ramach zajęcia czasu prowadzi własną hodowlę ziół.

Schwarzer poświęca na swoich kartach uwagę głównie historiom kobiet, ale każda z nich ma szersze znaczenie dla próby zrozumienia algierskiej tożsamości. Ona dopiero się tworzy – zaznacza najstarszy brat Dżamili, Hocine, który przeżył trzy epoki: czasy kolonializmu, wojny i niepodległości.

fot. Bettina Flitner (www.aliceschwarzer.de)
Symboliczne zdjęcie algierskiej rodziny Alice Schwarzer (w centrum).
Fotografka Flitner towarzyszyła reporterce podczas podróży,
czego efektem jest pokaźna ilość zdjęć opublikowanych w książce.

Autorka wychodzi jednak poza dom ukochanej rodziny. Przy kawie czy misce kuskusu reporterka spotyka się m.in. młodymi, lokalnymi dziennikarkami, bojowniczką podziemia lat 50. Zohrą Drif (która samodzielnie dokonała zamachu), czy Khalidą Toumi – nauczycielką matematyki, która w latach 90. próbowała tłumaczyć Zachodowi, co tak naprawdę dzieje się w Algierii. W ojczyźnie czekała na nią kara śmierci, przez pięć lat spała co noc w innym łóżku.

Schwarzer, subtelnie, ale i dokładnie drąży jednostkowe historie, wplatając w nie poszczególne etapy algierskiej historii. Wyciąga z niej wciąż dotykający ludzi strach, skrywane traumy i żale oraz mało optymistyczne perspektywy na przyszłość.

Książka ukazała się na początku 2018 roku, protesty w Algierii trwają już ponad rok. Na ulicę wychodzą całe rodziny, ale dominują millenialni, ze znaczną obecnością kobiet. Najpierw buntowali się przeciwko zastanemu reżimowi u władzy. Z czasem na transparentach zaczęły pojawiać się hasła wołające o zwiększenie praw i swobód demokratycznych.

Zaległości z prawami obywatelskimi są do nadrobienia. W tym zakresie wciąż nie ma równości – dodaje Schwarzer w wywiadzie z Luisą von Richthofen – Jeśli Algieria popadnie w chaos, bądź niepowołane ręce, to samo stanie się z Afryką Północą. (…) Los Algierii nie powinien obchodzić nas tylko dlatego, że jej współczujemy.

Julia Niemiec

„Moja algierska rodzina”
Alice Schwarzer
Wydawnictwo: Czarne
Rok wydania: 2019

fot. obrazek wyróżniający: okładka | czarne.com.pl

Wpisy

Jej życiową ambicją jest zostanie panią na ludzkiej poczcie. Chce przyjmować w zawsze otwartym okienku historie i przesyłać je dalej – w formie dziennikarskiej, filmowej i teatralnej. W przerwie od pracy pije kawę i słucha płyt rodziców.
Wicenaczelna magazynu "Nowy Folder" dogląda działu "Folder z Dokumentami", które, ma nadzieję, zechcecie oglądać.