Przydługa wizyta niechcianego sąsiada

Nowy Folder - Długi Taniec Za Kurtyną


Armia radziecka stacjonująca na terytorium PRL w większości opracowań historycznych i opowiadań jest bezosobową, bliżej nieokreśloną masą – „braterskim” prezentem zostawionym przez „bratni” naród w celu niesienia ewentualnej „braterskiej” pomocy. Julia Wizowska i Grzegorz Szymanik w „Długim tańcu za kurtyną” postanowili nadać tej masie twarze poprzez przedstawienie historii radzieckich żołnierzy przerzuconych do Polski z Kraju Rad – od ofensywy z II wojny światowej, kiedy przybysze ze Wschodu wchodzili na nasze terytoria jako Armia Czerwona, aż do lat 90., kiedy opuszczali Polskę już jako żołnierze Federacji Rosyjskiej.


Wizowska i Szymanik nie postawili, na szczęście, na patetyczne tony i jednostronne zaciekłe szukanie politycznej sprawiedliwości. Kolejnymi reportażami, ułożonymi mniej więcej chronologicznie od II wojny światowej do wolnej Polski, żonglują nastrojami, w jakie wprawiają czytelników. Z jednej strony mamy przerażające historie o gwałtach radzieckich żołnierzy na terytorium Polski czy ukraińską artystkę targaną wojennym wirem razem z czerwonoarmistami. Z drugiej strony są opowieści o przedsiębiorczych Polakach i radzieckich żołnierzach, którzy przez cały okres stacjonowania na naszym terytorium wojsk zza wschodniej granicy prowadzili na dużą skalę handel wymienny, a także słodko-gorzką historię Kazacha, który przez lata po dezercji z jednostki, pomimo posiadania z Polką czwórki dzieci i pracy na naszym terytorium, oficjalnie nie mógł zostać obywatelem żadnego narodu – ani odrodzonej Polski, ani nowopowstałej Federacji Rosyjskiej, ani Kazachstanu. Nikt się do niego nie przyznawał. Zdecydowanie nie ma więc mowy o monotonii w „Długim tańcu za kurtyną”.


Dodatkowym atutem i kolejnym parasolem ochronnym rozkładanym nad ulotną uwagą czytelnika jest zabawa formą, popisowo wręcz prowadzona przez autorów. Wspomniany rozdział dotyczący ukraińskiej artystki Simy, przecinany jest fragmentami „Zasad tańca klasycznego” Agrippiny Waganowej. Opowieść o codziennym życiu czerwonoarmistów na terytorium PRL przedstawiona jest w formie alfabetu, dodatkowo wzbogaconego fragmentami listów jednego z żołnierzy. Oczywiście nie brakuje też właściwych dla gatunku relacji naocznych świadków. Krótko mówiąc, nie tylko treść, ale i forma, mogą w tym przypadku zachwycić czytelnika.


Reporterzy historii wojsk radzieckich na terytorium polskim nadają wymiar ludzki, stawiając obywateli PRL i przybyłych żołnierzy, pomimo licznych „kontaktów handlowych”, w opozycji. Dostajemy obraz Polaków, uważających czerwonoarmistów za okupantów. W kontrze do tego wyłania się obraz żołnierzy zindoktrynowanych przez Związek Radziecki, święcie przekonanych o swojej misji ochrony świata i czekających na uznanie za wyzwolenie i ochronę Polski, bo tak właśnie postrzegają swoją obecność na naszym terytorium. Ten kontrast nie zelżał wcale po wycofaniu się z Polski ostatnich rosyjskich oddziałów, o czym autorzy nie zapomnieli wspomnieć. Do tej pory przyjeżdżają do nas wycieczki złożone z potomków czerwonoarmistów z okresu II wojny światowej i żołnierzy stacjonujących w Polsce w późniejszych latach.


Nieocenioną wartością jest pochodzenie pary autorów. Wizowska urodzona w Związku Radzieckim, wychowana w podziwie i uwielbieniu dla komunizmu. Szymanik urodzony w PRL-u, dwa lata po zakończeniu stanu wojennego, wychowany w pogardzie i nienawiści do Kraju Rad. Te różnice nie zaznaczają się jedynie we wspomnianym kontraście pomiędzy poglądem bohaterów reportaży na stacjonowanie wojsk radzieckich w Polsce. W drugiej połowie książki dostajemy króciutki rozdzialik, będący dialogiem pomiędzy Wizowską i Szymanikiem. Fragment, mogłoby się wydawać, mniej ważny, nieśmiało wystający z wielu historii z okresu. De facto tłumaczy on jednak wszelkie różnice świadomości i światopoglądów bohaterów wychowanych pod dwóch stronach PRL-owsko-ZSRR-owskiej granicy, a nawet wykraczający daleko poza temat książki, aż na wszelkie konflikty między dwoma narodami dotyczące historii. Bo, jak zauważa Szymanik, to nie ich dwójka spiera się o historię, a w moim rozumieniu to nie każda dzisiejsza Wizowska na świecie spiera się z każdym dzisiejszym Szymanikiem świata. To „[jego] ojciec z [jej] dziadkiem albo ich ojcowie w [nich]. Duchy siadają na karku i szepczą do ucha. Czasem milkną, a często mówią przez żywych. Często ich głos jest głośniejszy.”



„Długi taniec za kurtyną. Pół wieku Armii Radzieckiej w Polsce”
Autorzy: Julia Wizowska i Grzegorz Szymanik
Wydawnictwo Czarne
Rok wydania: 2019