/

Q&A z Eliotem Higginsem – twórcą Bellingcat

W ramach pierwszego, otwartego pokazu w cyklu dokumentalnym Nowy Folder x Against Gravity pokazaliśmy Wam film „Bellingcat: prawda w czasach postprawdy” w reż. Hansa Poola (nasza recenzja). Zdradza on kulisy działania pierwszej, obywatelskiej organizacji śledczej Bellingcat, założonej w 2014 r. przez Eliota Higginsa.

Redakcji Nowego Folderu udało się skontaktować e-mailowo z autorem inicjatywy. Poniżej możecie przeczytać jego odpowiedzi na pytania zebrane od widzów po pokazie filmu, które pogłębiają temat działania organizacji.

Biorąc pod uwagę proces dochodzenia do prawdy, co jest najtrudniejsze w byciu wolontariuszem Bellingcat? 

Eliot Higgins: Największy problem stanowi trauma wynikająca z oglądania obrazów przemocy i nadużyć. Wolontariusze nie pracują non stop nad tymi tematami, co pomaga łagodzić emocje, odsapnąć. Staramy się zapewniać im środowisko, w którym mogą wyrażać własne obawy i uczucia. Jest to duży problem i boryka się z nim wiele organizacji, które mają do czynienia z brutalnymi obrazami, ich wpływ na różne osoby jest trudny do przewidzenia. 

Jak na twoją działalność w organizacji Bellingcat reagują rodzina i przyjaciele? 

EH: Martwią się głównie o moją ochronę i bezpieczeństwo, ale robię, co w mojej mocy, aby zminimalizować ryzyko [niebezpieczeństw].

Co daje aktywny udział w pracy Bellingcat?

EH: Satysfakcję, zdecydowanie. Myślę, że śledczych napędza poczucie spełnienia, które osiągają po przekopaniu się przez wiele materiałów i znalezieniu tych kluczowych informacji, które rzucają więcej światła na sytuację lub zdarzenie, które w innym przypadku byłyby nieznane. To niekoniecznie musi być jakieś olbrzymie odkrycie, samo budowanie sprawy kawałek po kawałku satysfakcjonuje. Ekscytująca jest również świadomość, że jesteś pierwszą osobą, która połączyła wątki i będziesz pierwszą, która podzieli się tym ze światem. Mamy coraz większy wpływ: od ratowania wykorzystywanych dzieci, po identyfikację rosyjskich szpiegów – i to też ma wpływ na wzrost satysfakcji, którą buduje w dalszym ciągu przede wszystkim dokonywanie odkryć. Uczenie się czegoś więcej jest nagrodą samą w sobie.

Czy mógłbyś zdradzić jak wyglądają typowe warsztaty przygotowujące nowych członków Bellingcat do współpracy? (Jak dużo są oni w stanie nauczyć się sami bazując na waszej stronie internetowej, a w jaką wiedzę wyposażacie ich na początku?)

EH: Nasze pięciodniowe warsztaty rozpoczynamy głównie od podstaw, ćwicząc na przykładach, więc o ile wiesz jak poruszać się online i słyszałeś o Google Maps, możesz generalnie zaczynać działać.

Jakie wymagania trzeba spełnić, aby zostać współpracownikiem Bellingcat? Czy istnieją jakieś przeciwwskazania?

EH: Ktoś, kto jest w stanie prowadzić śledztwo w sposób przejrzysty, opierając się na sprawdzonych źródłach spełnia takie kryteria. Jeśli praca jest porządna, a wszystkie zawarte w niej fakty można zweryfikować przy wykorzystaniu dostępnych źródeł podanych w samym artykule, wtedy bierzemy pod uwagę jego publikację. 

Jak często spotykają się wolontariusze i współpracownicy?

EH: Coraz częściej organizujemy zjazdy, w których biorą udział bardziej aktywni wolontariusze, przygotowujemy przeróżne warsztaty i wydarzenia. Coraz więcej członków organizacji pracuje też w siedzibie w Holandii. Od czasu nakręcenia filmu liczba pełnoetatowych pracowników zwiększyła się z 5 do 19, więc wiele się zmieniło. Jesteśmy teraz fundacją o statusie ANBI [ang. PBO – Public Benefit Organization – organizacja pożytku publicznego – red.] w Holandii, mamy dyrektora biznesowego i zespół administracyjny. 

Czy daną sprawę śledczą przydziela się konkretnemu badaczowi czy zwykle pracujecie jako zespół?

EH: Przeważnie sprawy kierowane są przez badaczy zainteresowanych danym tematem, wolę, gdy ludzie pracują nad czymś, co ich pasjonuje, bo wtedy efekt końcowy pracy jest zazwyczaj lepszy. 

Czy istnieje coś takiego jak kodeks etyczny Bellingcat?

EH: Formalnie jeszcze nie, ale i bez niego skupiamy się na ochronie ofiar i osób bezpośrednio zaangażowanych (np. członków rodzin sprawców) w sprawy przez nas badane i unikamy publikowania czegokolwiek, co daje uzasadnioną szansę na prześladowanie i stygmatyzację.

Nawiązując do ataków phishingowych [phising – metoda oszustwa, w której przestępca podszywa się pod inną osobę lub instytucję w celu wyłudzenia poufnych informacji lub nakłonienia ofiary do określonych działań – red.], które skierowano na wasze skrzynki e-mailowe ProtonMail latem 2019 roku, jak oceniłbyś aktualny stan bezpieczeństwa w organizacji? 

EH: Zwiększamy użytkowanie narzędzi typu YubiKeys a także fizycznych urządzeń bezpieczeństwa w naszych laptopach, aby utrudnić dostęp do naszych kont w przypadku włamania, a także analizujemy bezpieczniejsze formy komunikacji. Już teraz używamy Signala [otwartoźródłowa, niekomercyjna, szyfrowana aplikacja komunikacyjna dla systemów Android i iOS – red.], ale jesteśmy także w trakcie poszukiwań zamiennika Slacka [komunikator internetowy umożliwiający komunikację tekstową oraz głosową wraz z możliwością wysyłania multimediów – red.].

Tłumaczenie z j. angielskiego: Anna Snopkowska, Julia Niemiec

Zachęcamy do uczestniczenia w kolejnych pokazach w ramach cyklu Nowy Folder x Against Gravity – kolejny już 15.01! [więcej informacji tutaj]