/

Radio Wuja Banana #10, czyli nadejście wiatru

Nowy Folder - #BananowaNiedziela


Październik upłynął nam słodko-gorzko, choć ten drugi smak niewątpliwie przeważał. A gdzie znaleźć słodycz? W zjednoczeniu, oczywiście. Jeden z moich ulubionych transparentów mówi „Wody odeszły. Rodzimy rewolucję”. Portugalczycy z goździkami wyszli przy akompaniamencie „E Depois Do Adeus” Paulo de Carvalho, włoscy antyfaszyści mieli „Bella Ciao”. Trudno przychodzi mi pogodzenie się z faktem, że nasza rewolucja ma twarz Cypisa, ale powinniśmy być w stanie coś na to poradzić.


Cypis „JBĆ PIS”

To na początek, dla niezorientowanych, którzy nie wybrali się na protesty – z każdej strony tłumu co jakiś czas puszczana jest ta piosenka Cypisa. Na protesty pasuje, w końcu można wspólnie pokrzyczeć, a i hasło spod ośmiu gwiazd się zgadza. Tylko znając historię naszej muzyki wiem, że stać nas na więcej, tym bardziej, że nawet przez ten tydzień powstało kilka „hymnów” ogólnopolskich protestów wyższych lotów, niż ten cypisowy. Ja skupię się jednak na twórczości, która nie została stworzona z myślą o dzisiejszych wydarzeniach, ale nadaje się do nich idealnie.


Krystyna Prońko „Psalm stojących w kolejce”

Jeden z pierwszych filmów z ulicznych protestów po orzeczeniu TK Przyłębskiej wrzucili na YouTube’a Klasyk Films. Na technicznej stronie filmów się nie znam, więc mądrzyć się nie będę, jednak muszę przyznać, że piosenkę wybrali idealną. Głos Krystyny Prońko jest jedynie częścią siły tego protest songu. Słowa Ernesta Brylla oddają idealnie to, co czułem nie tyle w ostatnim tygodniu, co przez ostatnie 5 lat: „Bądź jak kamień, stój wytrzymaj / Kiedyś te kamienie drgną / I polecą jak lawina / Przez noc, przez noc, przez noc.” Ci, którzy buntowali się przez całe rządy PiS-u, musieli wytrwać w oczekiwaniu na więcej „kamieni”. Kaczyński dorzucił ich pełne wywrotki, a lawinę obserwujemy noc w noc na ulicach całej Polski.


Maanam „Krakowski spleen”

Szczerze wierzę, że gdyby Kora żyła, stałaby na ciężarówce w tłumie i śpiewała tę piosenkę. „Krakowski spleen” jest kolejną liryczną opowieścią o, z pozoru, leniwym oczekiwaniu na rewolucję, jednak z każdym kolejnym wersem, aż do ostatniego potężnego refrenu, emocje zastępują spokój. Czy to nie idealna metafora buntu społeczeństwa? Każdy kolejny wers, jak każde kolejne działanie rządu, popycha nas w stronę emocjonalnego wybuchu – protestów, w jakich obecnie uczestniczymy. Prawda jest więc taka, że wiatr, na który czekała Jackowska, już nadszedł. Operacja rozganiania „ciemnych skłębionych zasłon” jest w toku. Żeby tylko nie dać zachmurzeniu powrócić nad nasze głowy.


Bajm „Nie ma wody na pustyni”

Na hasło „protest song Bajmu” otwiera się klapka z napisem „Józek, nie daruję Ci tej nocy”, według Beaty Kozidrak piosenki napisanej do Jaruzelskiego. Jarkowo-Wojtkowych porównań w stylu przemówień było w tym tygodniu na pęczki – nie ma co się temu dziwić. I faktycznie, transparenty „Jarek, nie daruję Ci tej nocy” pojawiały się nad głowami tłumu. Jeżeli weźmiemy pod uwagę nie tylko skalę obecnych protestów, ale również liczbę różnego rodzaju demonstracji, które miały miejsce na polskich ulicach w tym roku, możemy łatwo dojść do wniosku, że skończyła się woda na pustyni, wielbłądy nie chcą dalej iść. Kaczyński upity winem władzy z dzikim blaskiem w oczach bił batem po tyłkach wszystkich po kolei – i bęc – karawana stanęła. Dalej nie idziemy.


Kult „Brooklyńska rada Żydów”

Oj, z Kultu bym mógł na potrzeby tego tekstu wyciągnąć wiele piosenek, chociaż pierwsze na usta rzuca mi się „Coście, skurwysyny, uczynili z tą krainą”, a przy dzisiejszych podziałach i „Arahja” by pasowała. Wybrałem jednak „Brooklyńską radę Żydów” z prostego powodu – zupełnego niezrozumienia mentalności i światopoglądu protestującej młodzieży przez pisowskich starszych panów i ich przyjaciół w czarnych sukienkach. „Mogliście słuchać co wam mówili, dotrzymać też było z nimi umów / Kiedy rozmawiać z wami chcieli jeszcze”. Nic dodać, nic ująć.


T.Love „Nie, nie, nie”

Coś dla wszystkich, którzy chcą protestować bez ośmiu gwiazd na sztandarach i hasła przewodniego „wypierdalać”. Tego, że „na całym świecie są faszyści, którzy nienawidzą innych rąk”, mogliśmy się przekonać w piątek, kiedy kibole Legii Warszawa i Śląska Wrocław atakowali kobiety w tłumie. Nienawiść jest ostatecznością, ale przyznaję, że trudno dziś od niej uciec. Jak pozostać „pozytywnym wojownikiem” na tym ringu? Sam chętnie bym się tego od Muńka Staszczyka dowiedział.


Mr. Zoob „Mój jest ten kawałek podłogi”

Polska protest-songowa klasyka. Protesty z całą pewnością są łamaniem mebli i zrywaniem tynku ze ścian z drugiej zwrotki. Czy wyjdzie z nich „nowy ład”? Starczy nam zaprawy i energii? Mamy już pomysł na wykończenie wnętrza po remoncie? Architektki i dekoratorki działają, pozostaje je wspierać.


Maciej Maleńczuk „Wojna”

Zdecydowanie za mało mówiło się o płycie Maleńczuka wydanej na początku mijającego miesiąca. Dostaliśmy na niej ogrom materiału na temat dzisiejszej Polski, którego za kilka lat będziemy słuchać jak kroniki. Tekst ostatniej piosenki z „Klauzuli sumienia”, a tym bardziej jej tytuł, jest wręcz mistyczny. Pieśń o „Cywilu wbitym w gank”, który „dentysty się boi […] / wśród pochlebców stoi, nie wie co to świat” idealnie opisuje prezesa bez podawania jego imienia. Rozkazy swoim bojówkom wydał już w swoim ostatnim przemówieniu. A kto wygra wyśpiewaną przez Maleńczuka bitwę dobra ze złem?


Wojciech Młynarski „Róbmy swoje”

Mojego ulubionego poety XX w. pominąć nie mogłem, choć zdecydowanie nie jest to piosenka odpowiednia na protesty. Przekaz pozostaje jednak uniwersalny i niesamowicie ważny w momencie, w którym rząd pod rękę z woroniczową szczujnią stara się na uczestniczki i uczestników protestów zrzucić całe zło tego świata. My tymczasem róbmy swoje, nie zatrzymujmy się w marszu po postulaty ze sztandarów, a koniec końców napiszemy o sobie kolejną zwrotkę tej legendarnej piosenki.


Łona i Webber „Szkoda zachodu”

Ja wiem, że starsi ode mnie uznają to za nadużycie, ale w mojej opinii Łona jest Młynarskim mojego pokolenia. Zgadza się dawka przemyśleń i zmysł obserwacyjny, natomiast forma, dzięki Webberowi, jest dopasowana do dzisiejszych muzycznych realiów. „Szkoda zachodu” znalazło się na płycie „Cztery i pół” sprzed 9 lat, jednak obawy Zielińskiego towarzyszą mi praktycznie dzień w dzień. Mam wrażenie, że często o tym zapominamy, ale działania naszego rządu nie zostają w granicach RP. Bruksela patrzy, myśli, niekiedy działa, nie inaczej jest w przypadku obecnych protestów. Opcja atomowa przeciwko Polsce nie została odpalona. Oby mimo wszystko do tego nie doszło. Tymczasem Radio Wuja Banana żegna, widzimy się w nim za miesiąc – oby w lepszej rzeczywistości.

Wpisy

Pozytywista stale walczący z tkwiącymi w nim pokładami romantyzmu. Feminista. Miłośnik polityki, muzyki i NBA (od lat wierny fan Boston Celtics). Entuzjasta badań medioznawczych i socjologicznych. Redaktor naczelny magazynu Nowy Folder i autor rubryki felietonowej #BananowaNiedziela. Laureat Nagrody "Nadzieja mediów" 2019.

Twój adres email nie zostanie opublikowany.