/

Radio Wuja Banana #7, czyli Blitzkrieg przeciw Tęczy

Nowy Folder - #BananowaNiedziela


Lipiec to przede wszystkim druga tura wyborów prezydenckich, ale też wszystko to, co z upewnionego w swojej władzy totalnej obozu rządzącego wyszło po podaniu ostatecznych wyników. Mamy więc kontynuację walki ze środowiskiem LGBTQ+, zapowiedź walki z prywatnymi mediami, kolejny odcinek walki z Unią Europejską, a nawet walki wewnątrz obozu władzy. Tyle tych bitewnych frontów, że to wydanie Radia Wuja Banana mógłbym oprzeć wyłącznie o jakiś śpiewnik piosenek wojskowych. Jednak mimo wczorajszego święta, z tego pójścia na skróty nie skorzystam.


Wywiad Jarosława Kaczyńskiego dla PAP-u – Ennio Morricone „Dobry, Zły i Brzydki”

Ze wszystkich analiz powyborczego wywiadu Zbawiciela Rzeczypospolitej dla Polskiej Agencji Prasowej, najbardziej urzekła mnie ta autorstwa Michała Danielewskiego z oko.press. „Z rozmowy wynika, że Kaczyński postrzega rzeczywistość jak scenariusz westernu, gdzie nie ma innych kategorii i odcieni poza dobrem i złem. Osobliwie dobre jest wszystko, co firmuje PiS, a złe – knowania opozycji, zagranicznych ośrodków i mediów, które nie są polskie, a powinny być”. W tym scenariuszu Eastwoodem był Andrzej Duda. Jeżeli Włosi mieli swoje spaghetti westerny, to nasze chyba powinniśmy nazwać pierogi westernami. Redaktor Danielewski podsunął tym samym pewien pomysł Naczelnikowi prawych i sprawiedliwych – jeżeli zabezpieczenie finansowe ich obozu władzy nie udało się poprzez postawienie bliźniaczych wież przy Srebrnej, może warto iść w biznes filmowy? Przy okazji w rolach głównych można obsadzać wszystkich, których trzeba usuwać z partyjnej wierchuszki – tak na pocieszenie. Jarosław Gowin skorumpowanym szeryfem na plakacie pierwszego pierogi westernu? Ja to widzę. Może nawet znajomi ministra Szumowskiego będą mieli jakieś kamery po taniości.


Koniec sasinowej telenoweli z 70 milionami – Shirley Bassey „Big Spender”

Zaczynając od językowego suchara – Jackowi Sasinowi tak bardzo się upiekło, że teraz powinien pójść za ciosem i kolejne państwowe miliony wydać na sieć piekarni. Jakakolwiek odpowiedzialność za drukowanie kart na wybory, które w momencie drukowania nie były jeszcze oficjalnie ogłoszone, a koniec końców się nie odbyły, oddala się od ministra aktywów państwowych, a całe finansowe obciążenie za te tony makulatury spadają na Krajowe Biuro Wyborcze. Sytuacja rozwiązana, nie ma tu czego oglądać, rozejść się. Gdyby ktoś robił listę największych wałków za publiczne pieniądze w III RP, mamy mocnego kandydata do TOP3. Jako że Shirley Bassey jeszcze żyje, do kwitu za sieć piekarni proponuję dołożyć dla Jacka Sasina na tegoroczne urodziny jej prywatny występ. Zasłużył, żeby zaśpiewała mu „The minute you walked in the joint / I could see you were a man of distinction / A real Big Spender”.


Zmiany w rządzie – Lady Pank „Tacy Sami”

Jak ktoś ma w nazwie obozu politycznego słowo „zjednoczona”, to wyrazem głębokiej niewiary byłoby szukanie w tym obozie tarć. Chociaż to w sumie ta sama sytuacja co z „prawem i sprawiedliwością”. Chyba nic tak nie odbiera wiary w klasę polityczną, jak słuchanie o wojenkach za kulisami partii. Można odnieść wrażenie, że słucha się relacji z podwórkowej bandy, w której chłopcy pobili się o piłkę na boisku. Wysoki Jarek podpadł wszystkim, z przewodniczącym podwórkowego samorządu (i jego samosądów) na czele. Zbysio chce przejąć władzę nad ekipką, ale czuje, że jeszcze jest za słaby do obalenia obecnego herszta bandy. Do tego nie lubi się z jego prawą ręką Mateuszkiem, a gdzieś w drugim rzędzie Andrzejek przepycha się z Jacusiem. Jacuś jest mocną personą w całym towarzystwie, bo medialny z niego chłopak i może resztę zgnoić jak będzie chciał. Cała ta walka odbywa się właśnie za fasadą zjednoczenia we wspólnym celu, którym jest rozsławienie ich podwórka na całe miasto. Pamiętajcie chłopcy: „Nieufność to mgła, co przynosi tylko ciszę / Jak klatka ze szkła, nie pozwala [Wam] się słyszeć”. A koniec końców jesteście tacy sami, więc zmiany personalne na wygląd podwórka nie wpłyną.


Wypowiedzenie konwencji stambulskiej – AC/DC „Back in Black”

Rządowe plany wypowiedzenia konwencji, która została stworzona w celu zwalczania przemocy wobec kobiet i przemocy domowej, są trudne do obrony. W sumie nie wiem czy usłyszałem do tej pory jeden argument, który sprawiłby, że przez moją głowę przemknął cień wątpliwości co do słuszności jej podpisania przez Polskę w 2012 r. i ratyfikacji trzy lata później. Znów dostajemy szereg ogólników o obronie tradycji i kultury. Chociaż patrząc na to z boku widzę dwie opcje:

  1. Przeciwnicy konwencji stambulskiej zobaczyli w dokumencie słowo „gender”, którego boją się jak ognia (w ich przypadku piekielnego) i nie mogli pozwolić sobie na pozostawienie tego bez reakcji, swoją drogą ciut spóźnionej.
  2. Mamy do czynienia z tym samym niedopuszczalnym bełkotem, co w przypadku internautów wstawiających się za pedofilem ułaskawionym przez Andrzeja Dudę, którego bronili pisząc, że to, co się dzieje w domu, powinno zostać w domu (tak, takie złote myśli się pojawiały).

Co teraz? Polskie kobiety w poprzedniej kadencji wygrały pierwszą wojnę z PiS-em i teraz muszą robić to po raz kolejny. Czarne Marsze wrócą na ulicę, zobaczymy z jakim skutkiem.


1 sierpnia 2020 r. – Łona i Webber „Miej Wątpliwość”

Czuję ogromne sprzeczności patrząc na narodowców palących dwie tęczowe flagi podczas marszowania przez Warszawę z okazji rocznicy Powstania. Z jednej strony jest to przerażające, bo ma się wrażenie, że równie mocno chcieliby spalić wszystkich przez tę flagę reprezentowanych. Z drugiej nie umiem się nie śmiać widząc te twarze rozświetlone płomieniami bijącymi z oczu, którzy cały swój wewnętrzny nieprzepracowany gniew przekierowują na zapalniczkę rozpalającą trzymany w drugiej ręce materiał. Sama flaga znalazła się na dużym transparencie obok swastyki i sierpa i młota nad napisem „STOP TOTALITARYZMOM”. Bo przecież jednym z głównych celów powstańców warszawskich była walka ze społecznością LGBT, nie wiedzieliście? W takim razie nie można tej kwestii pominąć na marszu, który ma to powstanie upamiętnić. I o ile możemy przewidzieć jak będzie wyglądało dowolne zgromadzenie organizowane przez Stowarzyszenie Marszu Niepodległości, to popis tym razem dała też policja, która jest na fali już od kilku miesięcy. Działacze Lewicy Razem wywiesili na balkonie swojego biura, które znajdowało się na trasie marszu, trzy transparenty: „Powstań przeciwko faszyzmowi” (P było kotwicą), „feminizm, nie faszyzm” i jeszcze jeden transparent z kotwicą. Dostali za to od demonstrantów salwę wyzwisk, dziesiątki środkowych palców i konkurs pt. „Rzuć szklaną butelką w lewaka”. Co na to stróże prawa? Po zakończeniu marszu zapukali do drzwi Lewicy Razem i zarzucili zebranym w środku zakłócanie legalnej demonstracji. Ja nie wiem czy już nie wolę, żeby takie patrole przekierować z powrotem do bohaterskiej obrony skrzynki na listy pewnego mieszkańca Żoliborza. A z Łony i Webbera nie będę nawet wyciągał cytatów, bo przy każdej sytuacji tego typu mam w głowie cały tekst tej piosenki. Szkoda, że nie mają go też w głowach uczestnicy marszu. I tym smutnym, jak cały tekst, akcentem przychodzi mi zakończyć podsumowanie lipca (i jednego dnia sierpnia). Do zobaczenia za miesiąc – oby bardziej słonecznie pod względem humoru i równie słonecznie za oknem.

Wpisy

Pozytywista stale walczący z tkwiącymi w nim pokładami romantyzmu. Feminista. Miłośnik polityki, muzyki i NBA (od lat wierny fan Boston Celtics). Entuzjasta badań medioznawczych i socjologicznych. Redaktor naczelny magazynu Nowy Folder i autor rubryki felietonowej #BananowaNiedziela. Laureat Nagrody "Nadzieja mediów" 2019.

Twój adres email nie zostanie opublikowany.