/

Radio Wuja Banana #8, czyli nihil novi

Nowy Folder - #BananowaNiedziela


Sierpień 2020 r. upłynął nam pod znakiem pisowskich afer związanych z nepotyzmem, wynurzeniach Prezesa, tym razem na temat sądów, polskiej zawiści i homofobii oraz kilku nic nieznaczących zmian w rządzie. Słowem – nic nowego. Niby cały z mediów zionie ogień, ale zamiast pobudzać, zaczyna wywoływać ziewanie. W takim razie do jakich piosenek ziewanko odbywało się w minionym miesiącu?


Odejście Szumowskiego – Ryszard Rynkowski „Szczęśliwej Drogi Już Czas”

Zaiste szczęśliwa droga przed eks-ministrem. Umęczon w trakcie najostrzejszej walki z wirusem (no przecież patrzcie, jakie ma podkrążone oczęta!), ukrzyżowan, umarł i pogrzebion, kiedy respiratory-widma zaczęły ciążyć zbyt mocno. Jestem jednak pewny, że partia zadba o swoje dziecko. Zamiast „mapy życia” pan Szumowski może mieć w sercu mapę spółek skarbu państwa. Tam też będę wypatrywał jego zmartwychwstania. Będzie „jak młody ptak” po odpoczynku na hiszpańskich wodach. To może zakładziki? W której spółce zobaczymy Łukasza Szumowskiego, kiedy dym opadnie?


Ustąpienie żony Andruszkiewicza – Stanisław Grzesiuk „Grunt To Rodzinka”

https://www.youtube.com/watch?v=VHN–P5Hce4&ab_channel=CezaryArbatowski

Rządowa rodzinka trzyma się zdecydowanie lepiej, od tej opisywanej przez Grzesiuka. Tu nikt nikomu nie „wypala oczu zajzajerem”. O żonie Andruszkiewicza, cudownego dziecka hipokryzji i gniewu, zrobiło się głośno, kiedy została prezesem jednoosobowego zarządu Fundacji Agencji Rozwoju Przemysłu. Nie wiem, czym sam wiceminister cyfryzacji zasłużył sobie na taki pakiet rodzinny. Koniec jest jednak taki, że oczy zajzajerem wypaliło Kamili Andruszkiewicz to wstrętne zawistne lewactwo, które zazdrościło jej zawrotnej kariery. Wstydźcie się! Rodzina stanęła na swoim, a Wy ich w łeb i do ziemi. Na wszelki wypadek, podobnie jak Łukasza Szumowskiego, Kamilę Andruszkiewicz można dalej pośledzić. Może weźmie ją pod swoje skrzydła stryj Andrzeja Dudy. Ale pamiętajcie, to nie nepotyzm, że zasiadł w zarządzie PKP Cargo. Przecież prezydent nie jeździ pociągami…


Wszechwiedząca Anna Zalewska – Łona i Webber „Nie Ufajcie Jarząbkowi”

Adnotacja dla młodszych: kim jest Wacław Jarząbek? Wygooglujcie sobie „łubu dubu, łubu dubu, niech żyje nam prezes naszego klubu”. Adnotacja dla tych, którzy nie rozumieją, co ja znów chcę od eks-minister edukacji Anny Zalewskiej: wystarczy jej niedawna wypowiedź – „Jeśli chodzi o moje sukcesy w MEN, to mogłabym wymieniać bez końca. Mam ogromne doświadczenie, sporo przemyśleń. Nie mam pojęcia, dlaczego nikt nie pyta mnie o zdanie.” Mamy chyba do czynienia z jedną z sytuacji, w której wewnętrzny Jarząbek ukrył się aż za dobrze. „Spokojnie siedzi, ale dużo wcześniej skitrał / Stary magnetofon firmy Unitra / Sam się też ukrywa by co jakiś czas cichaczem / Ponagrywać swoje marne hymny na cześć / Żałosne pieśni, oraz żenujące peany / I najgorsze że to wszystko o nas samych / A my słuchamy i chłonąc to jak gąbka / Nie wiemy nawet o istnieniu Jarząbka”. Anna Zalewska w swoim wewnętrznym adoratorze zatopiła się tak bardzo, że naprawdę wierzy, że była dobrą minister edukacji narodowej. Teraz sam nie wiem, czy lepiej będzie, jeżeli ktoś da jej dojść do głosu z jej „ogromnym doświadczeniem” i przemyśleniami, czy lepiej już zostawić te covidowe szkoły w spokoju. Jeszcze namówi obecnego ministra do ekspresowego usunięcia liceów i zostawienia dwunastoletniej podstawówki. Jak się dzieciaki mają kotłować, to na całego.


Kolejne cięcie pensji Nitrasa – DJ Shadow feat. Run the Jewels „Nobody Speak”

Sławomir Nitras stracił już tyle kasy na „obrazie powagi sejmu”, że pewnie nie pamięta ile wynosi jego dieta. Żeby nie było, nawet ja uważam, że Nitrasowi zdarza się przesadzić. Tym razem cięcie przyszło jednak w dość niefortunnym momencie – sejm zdjął naganę z Lichockiej za jej fucka wymierzonego w opozycję i niepełnosprawnych, o których dyskutowała wtedy nasza niższa izba. Panie Nitras, Pan musi posłuchać Run the Jewels. „You wanna hear a good joke? / Nobody speak, nobody gettin’ chocked”. (Chcesz usłyszeć dobry żart? / Nikt się nie odzywa, nikt nie jest duszony). Z głodu Sławomir Nitras nie umrze, to pewne, jednak mógłby się z kimś wymieniać w krzyczeniu na pisowców w sejmie, bo aż się chłopa, nawet przy średniej sympatii, szkoda robi. A posłanki Lichockiej chyba nie ma co komentować. Środkowy palec był chamski, tłumaczenie po nim idiotyczne, jesteś widziany tak, jak jesteś w stanie się pokazać. Na tym chyba temat wypada mi uciąć.


Wynurzenia Prezesa na temat sądów – Elvis Presley „Surrender”

Wiecie, że kilka tygodni temu Jarosław Kaczyński przegrał proces o zniesławienie z Radkiem Sikorskim i do tej pory nie wykonał wyroku? Teraz natomiast mówił w wywiadzie, że sądy łamią Konstytucję i są głównym problemem w kwestii praworządności w kraju. Ostatnie lata pokazują, że jeżeli Prezes rzuca taką bombkę, to wybuch w kwestii legislacji będzie rychły i miażdżący. Dostaliśmy bardzo dosłowną zapowiedź dalszego klękania na gardle polskiego sądownictwa. Poseł Kaczyński ma chyba nadzieję, że sama zapowiedź sprawi, że sądy dobrowolnie mu się poddadzą (stąd presleyowy Surrender). Wyobrażam sobie, że przy każdej sprawie sądowej Prezes śpiewa w kierunku sędziów „When we kiss my heart’s on fire / Burning with a strange desire” (Kiedy się całujemy, moje serce płonie / Pali się dziwnym pragnieniem). Rozpalił go pewnie wyrok w sprawie wytoczonej przez Sikorskiego. Pragnienie dotyczy niestety żądzy dominacji nad trzecią władzą. Pozostaje czekać na rozwój wydarzeń. Sprawa nie ucichnie, tego możemy być pewni.


Polska 2020 – Eagles „In the City”

Pierwsza zwrotka piosenki The Eagles brzmi: „Somewhere out there on that horizon / Out beyond the neon lights / I know there must be somethin’ better / But there’s nowhere else in sight / It’s survival in the city / When you live from day to day / City streets don’t have much pity / When you’re down, that’s where you’ll stay” (Gdzieś na horyzoncie / Za neonowymi światłami / Wiem, że musi być coś lepszego / Ale nie ma tego w zasięgu wzroku / To walka o przetrwanie w mieście / W którym żyjesz z dnia na dzień / Ulice miasta nie okazują współczucia / Pozostaniesz tam, gdzie upadniesz). Nietrudno się domyślić, że „orlim” miastem, które mam na myśli, jest nasz kraj. Sierpniowe protesty środowiska LGBTQ+ były dławione od razu. Wolność poglądów? Tylko katolickich, białych i heteroseksualnych. Krzyżowcy ruszyli na krucjatę, tak na ulicach, jak i w Internecie. Jestem coraz bardziej przekonany, że skończy się to na fizycznych napaściach. Białystok i Płock sprzed roku były teaserami. Całość tego dramatu jeszcze przed nami.


Covidu ciąg dalszy – Future „Mask Off”

Na początek wytłumaczę się, że nie chcę, śladem Future’a, promować emki i percocetów. Spokojnie, nie widzę w nich odpowiedzi na pandemię. Nie macie wrażenia, że przyzwyczailiśmy się już na dobre do masek i innych obostrzeń? Mijały miesiące, a z każdym dniem przykazy płynące od władzy stawały się nawykami. Obecnie stale trzymam przynajmniej jedną maskę w każdym spodniach, marynarce i płaszczu. Jedne idą do prania, inne zajmują ich miejsce. Jedne chirurgiczne lądują w koszu, inne na mojej twarzy. Każde wyjście do sklepu i podróż komunikacją miejską jest jak refren piosenki Future’a: „Mask on / F*uck it / Mask off”. Pandemiczna lekcja ma jednak dwie twarze. Jesteśmy w stanie, jako ludzkość, przyzwyczaić się dość szybko przyzwyczaić się do rzeczy, które są niekomfortowe, ale wymagane. Problem polega na tym, że taką plastyczność społeczeństwa można wykorzystać w obie strony. I na tym słodko-gorzkim akcencie zakończę. Do zobaczenia w Radiu Wuja Banana w pierwszą niedzielę października.

Wpisy

Liberalny pozytywista stale walczący z tkwiącymi w nim pokładami romantyzmu. Feminista. Miłośnik polityki, muzyki i NBA (od lat wierny fan Boston Celtics). Entuzjasta badań medioznawczych i socjologicznych. Redaktor naczelny magazynu Nowy Folder i autor rubryki felietonowej #BananowaNiedziela. Laureat Nagrody "Nadzieja mediów" 2019.