/

Rajstopowe świętokradztwo

Nowy Folder - #BananowaNiedziela

 

Przedstawiciele Bazyliki Mariackiej w Krakowie oburzyli się na rajstopy wyprodukowane przez łódzką firmę Gabriella, na których przedstawiony jest między innymi ten znany kościół. Problemem jest bezczeszczenie miejsca kultu poprzez przedstawianie go na kobiecych udach. Sprawa już jest rozpatrywana przez kurię. Firma w tym czasie powinna podziękować za cudowną reklamę.

 

 

Zdarzyło mi się w życiu odwiedzić kilka kościołów, bazylik, katedr, etc. i to, co pamiętam z tych miejsc, to między innymi straganiki z niezliczonymi pierdółkami. Zastanawiam się więc, czy ludziom czepiającym się łódzkiej firmy naprawdę chodzi o brak szacunku do miejsca kultu, czy brak procentów od sprzedaży rajstop. Bo dlaczego kubki i kieliszki, z których, bądź co bądź, bóg wie co będzie pite, są ok, a rajstopy są problemem? Może pójdźmy jeszcze dalej. Do koszulek z Kościołem Mariackim nikt się nie przyczepi, prawda? Nie znam Biblii na tyle, żeby być w stanie ocenić czy nogi są w jakiś sposób przeklęte albo diabelskie, a torsy i brzuchy są ok, ale nie spodziewałbym się takich zapisków.

 

Z ciekawości wszedłem na stronę internetową Kościoła Mariackiego i sprawdziłem asortyment ich sklepu z pamiątkami. Na stronie, na którą zostałem przekierowany, co prawda nie ma zakładki z asortymentem, ale możemy zobaczyć galerię zdjęć ze sklepu. Pomiędzy krzyżykami, różańcami i komżami, na półkach stoją między innymi magnesiki na lodówkę z kościołem lub Matką Boską (to drugie dziwi tylko mnie?), czy wybór win (na zdjęciu wina węgierskie i hiszpańskie – a gdzie nasze, prawdziwe, polskie, ja się pytam!?). Jeżeli możemy się napić winka zakupionego w przymariackim sklepiku, z kubka czy kieliszka z bazyliką, patrząc na Matkę Boską Lodówkową, to gdzie jest ta granica świętokradztwa?

 

Przedstawicielki sklepu odpowiadają, że rajtuzy krakowskie są stworzone dla Krakowianek proszących je o lokalny smaczek do codziennej garderoby. Kościół Mariacki został potraktowany jako „fragment właściwy dla krakowskiej architektury”. Podobnych prezentów od firmy doczekały się już Łodzianki, Warszawianki i Ślązaczki. Pozostaje poczekać na wyniki sprzedaży, które będą oceną tego sporu przez Krakuski. Przedstawicielom kościoła polecam natomiast przyjrzeć się pamiątkom sprzedawanym w Krakowie od lat, a także bazarkom z dewocjonaliami i pseudodewocjonaliami w całej Polsce. Wszyscy zainteresowani radni też raczej mają poważniejsze problemy, kojarzące się z umieszczonym na rajstopach obok Bazyliki Mariackiej i sukiennic smokiem.