/

Ratować serce (przed) San Francisco

Na zdjęciach bajeczna panorama wielkiego miasta. Ikoniczny, kontrastujący swą czerwienią z wodami cieśniny Golden Gate, „most nad Złotymi Wrotami”. I skąpane w słońcu szklane domy, na mieszkanie w których nie stać nikogo.

San Francisco w 1846 roku było małą wioską o nazwie Yerba Buena, z warunkami geograficznymi niesprzyjającymi osadnictwu. Dopiero kalifornijska gorączka złota pod koniec lat 40. XIX w. miała poskutkować napływem dziesiątek tysięcy ludzi. Do końca 1849 r. liczba mieszkańców San Francisco wzrosła z tysiąca do 250 tysięcy.

Dziś liczba ludności samego miasta sięga 850 tysięcy, a całego rejonu zatoki San Francisco – drugiego co do wielkości obszaru metropolitalnego w Kalifornii i piątego w całym kraju – 7,5 miliona. Historia z końca lat 40. XIX wieku powtarza się, jednak teraz nikt nie brodzi w rzece i nie przesiewa mułu w poszukiwaniu złota. Dziś kalifornijskie złoto znalazło swoje miejsce w Dolinie Krzemowej i przybrało postać milionów linijek kodu na komputerowych ekranach. 


Tylko dla bogatych

Jeśli wybierasz się do San Francisco,
Koniecznie włóż w swoje włosy trochę kwiatów.
(…)
Spotkasz tam wielu sympatycznych ludzi
– śpiewał pod koniec lat 60. ubiegłego wieku Scott McKenzie.

Dzisiejszy obraz miasta w niczym nie przypomina tego przekazanego w piosence „San Francisco”. Na ulicach metropolii nie spotkamy już hippisów, a za moment nie będzie też kwiatów (nie tylko tych we włosach, będących symbolem Flower Power, ale i tych sprzedawanych na San Francisco Flower Mart: hale giełdy kwiatowej zaopatrującej całe Zachodnie Wybrzeże od ponad stu lat, zostaną zburzone przez deweloperów).

– San Francisco 2.0 to miasto „technoziomali”, hipsterów, ćwiczących jogę japiszonów, drogich babeczek, soków organicznych i młodych milionerów z sylikonowych start-upów – zaczyna swoją opowieść reżyserka filmu „San Francisco 2.0”, Alexandra Pelosi. Jako córka Nancy Pelosi (dziś demokratycznej spikerki Izby Reprezentantów USA, która wystąpiła z propozycją usunięcia ze stanowiska Donalda Trumpa) urodziła się i dorastała w San Francisco. Obserwowała, jak buntownicza stolica outsiderów i ekscentryków, zmienia się w technologiczne monstrum, sypialnię dla pracowników największych gigantów branży high-tech: Google’a, Apple’a czy Facebooka.


Plakat filmu „San Francisco 2.0” z ikonicznym mostem nad cieśniną Golden Gate. Źródło: HBO

– Wszystko zaczęło się w Dolinie Krzemowej. Ludzie z całego świata chcieli tam pracować, ale nie mieszkać. Firmy woziły więc pracowników do ich wymarzonego domu – San Francisco. Widząc wszędzie piętrowe autobusy, zarządcy miasta szybko wyczuli okazję do zarobku. [Ówczesny] burmistrz Ed Lee i jego doradcy przyciągnęli firmy do miasta, oferując ulgi podatkowe dla tych, którzy osiedlą się w pobliżu Tenderloin, dzielnicy biedoty – kontynuuje Pelosi w „San Francisco 2.0”.

Wprawdzie w wyniku otwarcia nowych miejsc pracy bezrobocie spadło z 9,5% do 5,2% w niecałe dwa lata, jednak po drugiej stronie medalu pojawia się zjawisko, które znamy głównie z krajów Ameryki Południowej, np. Wenezueli: garstka horrendalnie bogatych ludzi, zanikająca klasa średnia i całe rzesze biedoty, zmuszonej opuścić rodzinne miasto z powodu niemożliwych do zapłacenia cen wynajmu i kupna nieruchomości – San Francisco staje się miastem, na które stać tylko tych najbogatszych.


Nie na sprzedaż

Uroda Paryża wydaje się jakoś smutnie szara,
Chwała Rzymu dawno minęła,
Byłem przeraźliwie samotny i zapomniany na Manhattanie.
Wracam do domu, do mojego miasta nad zatoką,
Zostawiłem swoje serce w San Francisco
– śpiewał Tony Bennett w piosence „I left my heart in San Francisco” również w latach 60. XX wieku.

W 2018 roku internetowy portal SFGate prowadzony przez dziennik San Francisco Chronicle opublikował wyniki facebookowej ankiety. Na pytanie, jaka była najlepsza dekada w historii San Francisco, respondenci odpowiedzieli zgodnie: lata 60. Ruch hippisowski i Pierwsze Światowe Połączenie Człowieka (The World’s First Human Be-in – początek ery miłości, LSD i zmodyfikowanej wersji buddyzmu zen) rozpoczynające lato miłości 1967 roku powracają już tylko we wspomnieniach żartów Robina Williamsa: „jeśli pamiętasz lata 60., to znaczy, że cię tam nie było”.


San Francisco w latach 50. i 60. było głównym miejscem spotkań i działalności generacji beatników. W połowie lat 50. w mieście spotkały się najbardziej sztandarowe postacie ruchu: Herbert Huncke, Allen Ginsberg i Jack Keroukac. Na zdjęciu Ginsberg rozmawiający z grupą hippisów latem 1967 roku. Źródło: San Francisco Chronicle

                 

W 1970 roku w San Francisco miała miejsce jedna z trzech pierwszych parad gejowskich na świecie (pozostałe odbyły się w Nowym Jorku i Los Angeles w tym samym czasie). Według danych z 2005 roku San Francisco posiada największą populację osób LGBT spośród 50 największych miast USA – wynosi ona 15,4 proc. Na zdjęciu Twin Peaks w dzielnicy Castro – pierwszy w Ameryce bar gejowski. Źródło: instagram.com/nickibirney

Lato miłości jest dziś dla San Francisco odległym snem. Władzę w mieście przejęli deweloperzy. Podwyższanie cen mieszkań to jeden z łagodniejszych sposobów. – Eksmitują mnie z domu, w którym spędziłam 27 lat życia. (…) Te firmy zajmują naszą dzielnicę, a my nie mamy dokąd pójść. Co robić, kiedy korporacje technologiczne wypędzają nas z domu? – pyta w „San Francisco 2.0” czarnoskóra mieszkanka dzielnicy Hunter’s Point i dodaje: – Na pewno nie zaoferują nam przystępnych cen. Jakby rzucali nam w twarz: „Nie zostaniecie tu, bo was nie stać!”

Wraz z mieszkańcami zanika różnorodność. Muzycy z wielu stron świata, właściciele galerii sztuki czy barów kuchni orientalnej, pisarze i handlarze, niedługo znikną z ulic San Francisco. Podnoszone są nie tylko ceny mieszkań, ale i lokali usługowych oraz jedzenia – wspomniane przez Pelosi drogie babeczki są prawdopodobnie niczym przy hamburgerach za 56 dolarów na Valencia Street.

Odbiciem narastających nierówności społecznych stały się prace artystów graffiti. Tożsamość San Francisco malowana była na murach, chodnikach i ścianach budynków od zawsze. Każde ważne wydarzenie miało gdzieś w mieście swój „graffiti-pomnik”. Teraz te pomniki wyburza się pod budowę biurowców i luksusowych mieszkań, więc artyści podejmują walkę, malując wymowne sceny eksmisji i aresztowań czy posługując się chwytliwymi hasłami: „opodatkować bogatych”, „to miasto nie jest na sprzedaż”.

Graffiti na ulicach San Francisco jest zapisem historii miasta. „Opodatkować bogatych” (lewa góra), „to miasto nie jest na sprzedaż” (lewy dół) czy „przejęcie nieruchomości” (prawa góra) to tylko niektóre z haseł pisanych przez artystów. „Nigdy więcej wojen” (prawy dół) jest kwintesencją metropolii jako mekki hippisów. Źródło: HBO

Miasto jednostek

Choć „San Francisco 2.0” to spojrzenie na metropolię sprzed pięciu lat, eksmisje i wzrost cen nadal są tam problemem. Wciąż zanika klasa średnia i biedni mieszkańcy. 6 kwietnia tego roku sąd stanowy zakazał eksmisji z powodu koronawirusa, jednak jest to tylko tymczasowe przygaszenie tej kwestii.

Bez wątpienia, problem walki biedni vs bogaci jest odwieczny i charakterystyczny dla każdej szerokości geograficznej. „San Francisco 2.0” pokazuje, jak szybko miasto będące kwintesencją amerykańskiego snu, może zmienić się w osadę jednostek zajętych liczeniem cyferek na ekranie smartfona, w której zanikają więzi społeczne, nikt nie mówi sąsiadom „dzień dobry” i nikt nie wyróżnia się z tłumu.

W swoim filmie Pelosi skupia się na rozwoju branży IT i eksmisjach ludności. Brakuje głębszej analizy specyfiki miasta będącego mekką nie tylko wspomnianych już hippisów, ale, przede wszystkim, społeczności LGBT. W latach 60. i 70. San Francisco żyło, było miksem kultur i charakterów. Dziś zdaje się dogorywać. Inność jest zabijana przez mainstream. Niszczą ją „spece od technologii” chcący ułożyć świat w przegródkach. Postęp technologiczny będzie trwał – dobrze, jednak w tym całym cyfrowym pędzie gdzieś zgubiła się idea, która niegdyś przyświecała np. Steve’owi Jobsowi: tworzyć dla ludzi, nie przeciwko im.

Uratowałem swoje serce przed San Francisco – mógłby zaśpiewać dziś Tony Bennett.


Mapa eksmisji na podstawie Ellis Act w okresie od stycznia 1994 roku do stycznia 2020. Ustawa obowiązuje na terenie Kalifornii od 1985 roku i zezwala właścicielom nieruchomości na eksmisję lokatorów. Oprócz niej jest jeszcze wiele innych sposobów, m.in. podnoszenie cen wynajmu. W latach 1997-2017 w San Francisco dokonano łącznie ponad 36,5 tys. eksmisji, a ich roczna liczba utrzymuje się wciąż na tym samym poziomie. Eksmisje na podstawie Ellis Act stanowią co roku ok. 10 proc. wszystkich przypadków. Źródło: antievictionmap.com

„San Francisco 2.0”
Reżyseria: Alexandra Pelosi
Produkcja: USA, 2015
Czas trwania: 40 min.
Dystrybucja: HBO GO, Player.pl


Tematem miesiąca działu Folder z Dokumentami są metropolie. W ramach otwartego majowego pokazu Nowy Folder x Against Gravity mieliśmy wyświetlić „21 x Nowy Jork” (reż. Piotr Stasik, 2016). Film można obejrzeć za darmo na Ninatece.


Obrazek wyróżniający: pixabay.com

Wpisy

Studentka dziennikarstwa na UW i śpiewu w ZPSM im. Chopina w Warszawie, szczęśliwa posiadaczka kota. W wolnych chwilach słucha Sinatry, planuje podróże życia i czyta historie o trupach. Przed snem stara się zawsze zażyć trochę Szczygła.

Twój adres email nie zostanie opublikowany.