Reportaż na dwanaście sposobów

[spider_facebook id=”2″]

 

Różne podejście do reportażu, różne motywacje i doświadczenia – Agnieszka Wójcińska podczas spotkania w Faktycznym Domu Kultury opowiedziała o swojej najnowszej książce „Perspektywa mrówki”, zbiorze wywiadów z zagranicznymi reporterami.

 

– Nikt mi nie da odpowiedzi, w jaki sposób mam pisać. Muszę znaleźć ją sama. Metodą prób i błędów, porównywaniem. I poczuć, co najbardziej jest moje – mówiła Agnieszka Wójcińska (fot. Anna Wodzicka) 

 

Autorka przyznała, że w dwunastu rozmowach poruszała głównie tematy warsztatu reporterskiego oraz funkcji, jaką pełni współcześnie reportaż. Od razu zaznaczyła, że praca nad „Perspektywą mrówki” nie należała do najłatwiejszych: – Wiedziałam dobrze, z którymi autorami chcę porozmawiać, ale z powodów finansowych nie do wszystkich rozmówców mogłam dotrzeć osobiście. Musiałam czekać, aż pojawią się w Polsce z okazji festiwali czy finału nagrody im. Kapuścińskiego. Dwóch bohaterów udało mi się odwiedzić. Warto było zobaczyć miejsce, w którym mieszka Günter Wallraff. Urocza kamieniczka w Kolonii, z pięknym ogrodem w toskańskim stylu i pracownią, o której marzy każdy reporter. Nasza rozmowa trwała trzy godziny. Wallraff jest bardzo zapracowany – co chwila dzwonił jego telefon. Niestety nie zdołałam spotkać się z Jeanem Hatzfeldem, mimo wielu prób umówienia się i przebywania za granicą. I choć rozmawialiśmy tylko przez Skype, czułam, jakbyśmy byli dobrymi znajomymi.

 

Prowadzącego spotkanie Michała Nogasia, dziennikarza radiowej Trójki, interesował wpływ zawodu reportera na jego codzienne życie. – Reporterzy zmagają się z trudnościami w relacjach rodzinnych. Problemy te są spowodowane pracą w terenie, wyjazdami. W moich rozmowach pojawiają się pytania o sprawy prywatne. Zadaję je Hatzfeldowi – nie odpowiada na nie zbyt optymistycznie, mówi o krótkotrwałych związkach. Ed Vulliamy wspomina o nadszarpniętej więzi z córkami. Natomiast Aleksijewicz nie chce rozmawiać o życiu prywatnym. Reporterzy z mojego pokolenia żartują, że najlepszym partnerem dla reportera jest Alicja Kapuścińska. To typ partnera, który rozumie twoją pracę i jest w stanie wziąć na siebie obowiązki domowe, kiedy ty kolejne godziny siedzisz przed komputerem czy jesteś w podróży – odpowiedziała autorka.

 

Wójcińska i Nogaś zastanawiali się także nad przyszłością reportażu. Dziennikarka zauważyła, że obecnie coraz częściej ludzie samodzielnie relacjonują wydarzenia za pomocą mediów społecznościowych oraz krótkich newsów i zdjęć. Przytoczyła także słowa swojej rozmówczyni, kubańskiej blogerki Yoani Sánchez, zdaniem której odbiorca oczekujący wysokiego poziomu dziennikarstwa zawsze będzie sięgał po książki reporterskie, w których przedstawiona zostaje wnikliwa prawda na tematy społeczne.

 

Inną kwestią poruszaną na spotkaniu była odpowiedzialność reportera za jego rozmówców: – Co zrobić z bohaterem po napisaniu reportażu? Odbierać od niego telefony czy nie? Należy podchodzić do tej sprawy indywidualnie. Jednak moim zdaniem bycie przyzwoitym człowiekiem jest w tej pracy kluczowe. Reporter musi zadać sobie pytanie: co wziął od człowieka i co powinien mu oddać. Nie ma więc wyraźnej granicy w relacji między reporterem a rozmówcą, takiej jaka jest w przypadku psychologa, który nie może wchodzić w osobiste stosunki ze swoim pacjentem – przyznała Wójcińska.

 

 

Autorka stwierdziła, że nigdy nie odważyłaby się narażać swojego życia dla pracy. Wspomniała, że jeden z jej rozmówców, Günter Wallraff, który uprawia reportaż wcieleniowy, wielokrotnie ryzykował zdrowie i życie, aby zebrać materiał. – Reporter nigdy nie wie na sto procent, kiedy powie sobie dość. Granica, którą jest w stanie przekroczyć, jest ruchoma i bardzo indywidualna. Niedawno w „Wysokich Obcasach” czytałam wywiad z Hanną Polak, która swój film „Nadejdą lepsze czasy” robiła przez czternaście lat. Wchodziła na wysypisko śmieci nielegalnie, kiedyś została tam pobita. Jej poświęcenie wynikało z potrzeby opowiedzenia historii swoich bohaterów, mieszkających na moskiewskim śmietnisku – opowiadała.

 

W odpowiedzi na pytanie o cechy dobrego reportera, Wójcińska wspomniała o ciekawości ludzkich emocji i losu, cierpliwości czy pracowitości. Zdaniem autorki bezczelność przydaje się przy uprawianiu reportażu interwencyjnego, kiedy dziennikarz musi zadawać prowokacyjne pytania, by zdobyć ważne informacje. – Ostatnio czytałam wypowiedź Mariusza Szczygła, który powiedział, że każdy reporter jest egotykiem. Nie zgadzam się z tym. Reporter musi być empatyczny i mieć potrzebę wejścia w skórę drugiego człowieka. W pewien sposób chować się za swoim bohaterem. Wolę reportaże, w których ich autor jest mniej obecny. Egotyzm to cecha pisarza­ – mówiła.

 

Wójcińska opowiedziała także o swoich odczuciach po przeprowadzonych wywiadach: – Na swój sposób wszyscy mnie zaskoczyli. W przypadku Aleksijewicz zaskakujące jest to, że ktoś jest w stanie poświecić kilkanaście lat, aby napisać jedną książkę. Rozmowa z tegoroczną noblistką była dla mnie najtrudniejsza. Aleksijewicz milczała na tematy rodzinne. Wszyscy moi rozmówcy szalenie oddają się temu, co robią. Są sumienni, odważni i nie idą po łebkach. Na przykład Dráuzio Varella , jest onkologiem, a nie reporterem. Zaczął pracować w więzieniu jako wolontariusz i swoją pracę opisał w „Ostatnim kręgu”, który stał się bestsellerem.

 

Autorka przyznała, że liczyła na to, iż dzięki przeprowadzonym wywiadom z reportażystami zagranicznymi („Perspektywa mrówki”) i polskimi („Reporterzy bez fikcji”) odnajdzie swój własny, uniwersalny sposób pisania reportaży

 

– Warto jest mieć autorytety, czyli takie osoby, do których dzieł wracasz w razie wątpliwości, jak zrealizować swój temat. Jednak nikt mi nie da odpowiedzi, w jaki sposób mam pisać. Muszę znaleźć ją sama. Metodą prób i błędów, porównywaniem. I poczuć, co najbardziej jest moje – spuentowała na koniec spotkania.

 

Szymon Rzyśkiewicz