Reporter widzi więcej

[spider_facebook id=”2″]

 

– „Nie oświadczam się” nie jest jedynie zapisem kryminalnych wydarzeń, które miały miejsce we wsi Zrębin. Jest to też opowieść o barwnym i zaskakującym języku polskiej prowincji – tak Mariusz Szczygieł opisał podczas spotkania autorskiego książkę Wiesława Łuki, która przybliża kulisy jednego z najgłośniejszych morderstw PRL-u – zbrodni połanieckiej.

 

Spotkanie z Wiesławem Łuką_04Nie wiedziałem wiele o teorii reportażu. Polegałem głównie na własnym instynkcie  opowiadał Wiesław Łuka (po prawej) o powstawaniu reportażu „Nie oświadczam się”. Po lewej prowadzący spotkanie Mariusz Szczygieł  (fot. Aleksandra Kopeć)

 

Autor reportażu przyznał, że praca nad tym tekstem była dla niego dużym wyzwaniem. Kiedy pisał „Nie oświadczam się”, niewiele wiedział o gatunku non-fiction, a prowadzonych rozmów nie rejestrował na taśmie magnetofonowej. – Był rok 1978 – wspominał 5 listopada w Faktycznym Domu Kultury. – Starałem się wszystko notować. Dzieci ze Zrębina, które często podpatrywały moją pracę, mówiły: „Jak ten pan szybko pisze!”. Wtedy nie wiedziałem wiele o teorii reportażu. Polegałem głównie na swoim instynkcie. Myślę, że to był instynkt reporterski. Reporter widzi więcej i wie więcej. Potrafi rozmawiać z ludźmi.

 

Relacje Łuki z procesu zbrodni połanieckiej początkowo ukazywały się w tygodniku „Prawo i życie”. Dopiero w 1981 roku zebrano poszczególne rozdziały i opublikowano w jednym, książkowym wydaniu.

 Spotkanie z Wiesławem Łuką_03Podczas spotkania aktor Jerzy Radziwiłowicz czytał fragmenty książki Wiesława Łuki
(fot. Aleksandra Kopeć)

 

– Pisząc „Nie oświadczam się” sporo dowiedziałem się o ludziach. Nie potępiam bohaterów mojego reportażu. Sojda – główny oskarżony w procesie – miał niespełnione marzenia. Znany był jako król Zrębina i bardzo sprytny facet. Chciał pracować jako lekarz. Potrafił za flaszkę miodu pomóc się ocielić krowie. Przekreślić człowieka jest bardzo łatwo, ale kiedy ma się do czynienia z zabójcami, to trzeba szukać w nich wszystkiego, co jest lepsze od pociągu do zabijania.

 

Mariusz Szczygieł zapytał gościa także o początki jego kariery dziennikarskiej. – Na pierwszym roku studiów polonistycznych pytali nas, kim byśmy chcieli zostać w przyszłości. Ja powiedziałem, że chcę być dziennikarzem, bo podoba mi się moje nazwisko w gazecie.

 

Prowadzący spotkanie przypominał również anegdotę o Łuce, który podczas rodzinnych wyjazdów na wczasy miał zwyczaj odwiedzać komisariat w poszukiwaniu ciekawych tematów na reportaż. Gość przyznał, że interesowały go nie tylko kryminalne sprawy, ale również tematy społeczno-obyczajowe.

 Spotkanie z Wiesławem Łuką_02Na spotkanie autorskie przyszło wielu młodych ludzi, którzy zbrodni połanieckiej (doszło do niej w 1976 roku) nie mają prawa pamiętać (fot. Aleksandra Kopeć)

 

Spotkanie z Wiesławem Łuką było pierwszą z rozmów z autorami, których reportaże zostały opublikowane w wydawnictwie Dowody na Istnienie. Oficyna prowadzona przez fundację Instytut Reportażu zajmuje się wznawianiem zapomnianych dzieł literatury non-fiction oraz wydawaniem nowych książek zarówno autorów uznanych, jak i debiutantów.

 

– Pomysł na stworzenie serii zrodził się podczas pracy nad „Antologią reportażu XX wieku” – mówiła Julianna Jonek – redaktor naczelna wydawnictwa. – Po przeczytaniu „Nie oświadczam się” uznaliśmy, że to właśnie reportaż Wiesława Łuki zostanie wydany jako pierwszy. Jak stwierdził Wojciech Tochman „książka ta rozsadza czaszkę”.  Trudno po niej zasnąć.

 

Spotkanie z Wiesławem Łuką_05 Po spotkaniu Wiesław Łuka podpisywał swoje książki (fot. Aleksandra Kopeć)

 

Recenzja Mariusza Szczygła:

Mówi się, że najważniejsze książki polskiego reportażu to „Cesarz” Ryszarda Kapuścińskiego, „Zdążyć przed Panem Bogiem” Hanny Krall i „Medaliony” Zofii Nałkowskiej. Ja jednak uważam, że do tego kanonu należałoby dodać jeszcze „Nie oświadczam się” Wiesława Łuki. Jest to książka uniwersalna, dotykająca odwiecznego tematu, jakim jest zło, które drzemie w ludzkiej naturze. „Nie oświadczam się” opowiada o mentalności człowieka, która dopuszcza łączenie religijności z możliwością popełnienia zbrodni. Mówi o okrucieństwie, które może stać się zasadą życia. Jest to też książka, która rejestruje niesamowicie barwny i zaskakujący język polskiej wsi. Uważny czytelnik, który lubi literaturę, uzna ten reportaż za swoistą przygodę archeologiczną, bo natrafi w nim na wiele wspaniałych odkryć językowych.

 

Aleksandra Zbróg i Szymon Rzyśkiewicz