Różnice nie do pogodzenia


– To jeden ze sposobów, by brać nie nasze – opowiada Jehuda. – Kilkanaście wersów z Biblii, parę sztychów łopatą, aż odsłoni się zarys dawnych ruin, i już jesteśmy u siebie. Hucpa połączona z historią. Co zrobić? Tak wygląda rzeczywistość na Zachodnim Brzegu, gdzie od lat trwa izraelsko-palestyński konflikt. I nic nie zapowiada, aby zbliżał się ku końcowi. Wręcz przeciwnie.



Sąsiedzki spór trwa

Konflikty narodowościowe na Bliskim Wschodzie są tematem często poruszanym przez Pawła Smoleńskiego w jego reportażach. W swojej najnowszej książce „Wnuki Jozuego” reporter podejmuje problem niezwykle napiętych i skomplikowanych relacji Izraelczyków i Palestyńczyków zamieszkujących Zachodni Brzeg, czy, jak wolą mówić ci pierwsi, Judeę i Samarię.

Tytułowi wnukowie to żydowscy osadnicy, którzy od czasów wojny sześciodniowej w 1967 r. (wtedy Zachodni Brzeg, Wschodnia Jerozolima oraz Strefa Gazy znalazły się pod kontrolą Izraela) zazwyczaj nielegalnie i wbrew prawu własności zajmują arabską ziemię. Tereny biblijnej Judei i Samarii są traktowane przez część ortodoksyjnych Żydów jako prastare dziedzictwo Izraela dane im od Boga. To sam Stwórca polecił by Żydzi zamieszkali w Erec Israel. To był kategoryczny rozkaz, niezmienny, bo nigdy nieodwołany i dlatego obowiązujący na wieki wieków. Z takim poleceniem nikt nie ma prawa dyskutować. Nie zgadzają się tym Palestyńczycy, którzy ruch osadniczy odbierają jako kolonizację swoich ziem, uniemożliwiającą im stworzenie niepodległego państwa.

Osiedla żydowskie stały się punktem zapalnym we wszystkich rozmowach izraelsko-palestyńskich w 1994 r., gdy powstała Autonomia Palestyńska. Na ziemiach palestyńskich powstały zamknięte dla Palestyńczyków izraelskie drogi a osiedla, często znajdujące się w głębi terytoriów Autonomii, otoczono specjalnymi ochronnymi murami i zapewniono im ochronę izraelskiej armii.

Zaślepieni fanatyzmem

Paweł Smoleński zabiera czytelnika w podróż po Zachodnim Brzegu, od osiedla do osiedla. Z imponującą bezstronnością i wnikliwością opisuje izraelsko-palestyński świat, w którym historia miesza się z teraźniejszością, a wzajemna nienawiść, brak zaufania i religijny fanatyzm burzą wszelkie nadzieje na porozumienie. Zamiast postulowanego przez niektórych jednego państwa dwóch narodów, są porwania, mordy i zamachy przeprowadzone przez obie strony konfliktu.

W żydowskim Hebronie zdecydowanie zbyt często bowiem można zobaczyć graffiti z napisem, że Arabom należą się komory gazowe. Albo rysunki zaciśniętej pięści pośrodku gwiazdy Dawida. Część osadników wprost mówi, że nie ma żadnej empatii w stosunku do Arabów, że trzeba ich wygnać z Erec Israel. To przeraża, zwłaszcza gdy pomyśli się o trudnej, naznaczonej ogromnym cierpieniem historii narodu żydowskiego.

Co jednak najbardziej poruszyło mnie we „Wnukach Jozuego”, to wcale nie konflikt izraelsko-palestyński. To spór żydowsko-żydowski. Z reportażu Smoleńskiego wyłania się obraz narodu niezwykle podzielonego, w którym każda ze stron ma swoje racje i jest głucha na argumentację drugiej. Gdy czyta się o osadnikach, którzy krzyczą do swoich politycznych oponentów „Gestapo”, „naziści ”, „jesteście gorsi od Arabów”, to ciarki przechodzą po plecach. Zarzucają każdemu, kto ma odmienne od nich zdanie, że jest przeciwko własnemu krajowi, odmawiają mu prawa do bycia żydem , nie chcą nawet spróbować zrozumieć jego postawy. Wzajemna nienawiść doprowadza nawet do mordów politycznych, jak zabójstwo premiera Icchaka Rabina przez żydowskiego nacjonalistę Jigala Amira.

Niestety, brzmi to podejrzanie znajomo, prawda? Bo choć Paweł Smoleński pisze o bliskowschodnim konflikcie, to w opisie podzielonego nie do pogodzenia narodu odbija się obraz Polski. I w jednym i drugim kraju są ludzie, którzy chcieliby konflikt załagodzić, doprowadzić do pojednania. Jest tylko jeden problem – zazwyczaj ich głos jest przez większość niesłyszany.


„Wnuki Jozuego”
Autor: Paweł Smoleński
Wydawnictwo Czarne
Rok wydania: 2019


CZYTAJ TAKŻE RECENZJE INNYCH KSIĄŻEK PAWŁA SMOLEŃSKIEGO: