/

Rubikon

Nowy Folder - #BananowaNiedziela


Za mojego życia nie powstał żaden film dokumentalny, który tak odmieniłby polską debatę publiczną jak „Tylko nie mów nikomu” braci Sekielskich. Nie było filmu dokumentalnego, który tak wstrząsnąłby Polakami. Nie było żadnego filmu dokumentalnego, który objąłby Polskę takim zasięgiem, ale choć udało się dotrzeć do szarych Polaków, to niestety nie wpłynęło to na część polityków i komentatorów.


Głównym zarzutem płynącym z obozu rządzącego i popierających go mediów, jest data emisji dokumentu. Marszałek Terlecki przypomniał nawet, że w trakcie kampanii samorządowej na ekrany kin wszedł „Kler”, a teraz na YouTube’a wszedł „Tylko nie mów nikomu”. Dodatkowo poseł Mrówczyński mówi, że jest przeciw pedofilii, ALE (to słowo pojawia się w tym temacie zdecydowanie za często) to skandal, żeby mówić o tym przed wyborami. Beata Kempa „zauważa pewną sekwencję zdarzeń”, a dla Jacka Saryusza-Wolskiego, problem jest wydumany. Jednak ani w filmie Smarzowskiego, ani u braci Sekielskich, nie pojawia się nazwisko jakiegokolwiek polityka PiS-u, czy nazwa tej partii. Jedyna polityka, jaka się w nich pojawia, to kościelna polityka ukrywania pedofilów. Rozumiem, że PiS ma w stosunku do kościoła dług do spłacenia, więc nie wypada im i podległym im mediom nie bronić hierarchów katolickich, jednak nikt im nie kazał tego długu zaciągać.


Do tego dochodzą wypowiedzi bólu idiotyczne, które bronią nawet tych księży, którym zostały udowodnione czyny pedofilskie. W tej kategorii na pierwszy plan wychodzi Ryszard Legutko, dla którego uprawianie seksu z 12-letnim dzieckiem nie jest pedofilią, a „pederastrią”. I zastanawiam się, gdzieśmy doszli, że autor wypowiedzi tak obrzydliwej jest „dwójką” do europarlamentu z listy partii rządzącej. I ma sporą szansę na reelekcję do PE. Do tego są próby przekierowania uwagi w stronę edukacji seksualnej i środowisk LGBT+. Tylko nie wiem co trzeba mieć w głowie, żeby pójść na tak toporną propagandę.


Możemy się jeszcze spotkać z bulwersującymi wypowiedziami przedstawicieli kościoła, z pamiętnym „nie oglądam byle czego” Głódzia na czele. I nie interesują mnie jakiekolwiek deklaracje prymasa Polaka, dopóki tak wysocy hierarchowie utrzymują stołki. I świadomie tak to nazywam, bo jeżeli w świetle ludzkiej tragedii wywołanej przez swoich podwładnych, biskupi mają do zaoferowania jedynie pogardę, żadnego powołania się u nich nie dopatruję. Kościół katolicki w tym momencie nie wykazuje szczerego dążenia do oczyszczenia się z zarazy pedofilii. Wygląda to raczej na próbę przeczekania całego skandalu poprzez robienie raz po raz małych nic nieznaczących ukłoników w stronę ofiar. A że w obecnym układzie nie grozi im żadna niezależna komisja czy prokuratura, mogą próbować przetrwać robiąc te małe kroczki.


Można więc odnieść wrażenie, że nic się w Polsce nie zmienia. Kościół jako instytucja w dalszym ciągu pozostaje bezkarny, a media prorządowe, jak i sami politycy, dalej próbują, wbrew logice i faktom, bronić jego wszystkich poczynań. Da się już jednak zaobserwować wyraźną zmianę nastrojów w stosunku do kościoła w Polsce. Alibi na wszystko, wynikające ze sporej roli kościoła w czasie przemian demokratycznych w Polsce, zaczyna tracić moc. Ci, którzy biją na alarm przed laicyzacją Europy, sami najszybciej doprowadzą do laicyzacji Polski. „Tylko nie mów nikomu” nie będzie kolejnym wicherkiem skandalu w naszym kraju. Sekielscy rozpętali potężny huragan. Oby dał radę zdmuchnąć wszystkie brudy.