Centrum Kapuścińskiego

Polska jest podzielona mniej więcej od X wieku naszej ery (a może i wcześniej, kto wie?), a pierwsza demonstracja zapewne dotyczyła decyzji Mieszka o przyjęciu chrztu. Czy dziś Polska powinna dokonać oficjalnego podziału i stworzyć dwa oddzielne państwa: dumny kraj partii rządzącej i biedne państewko gorszego sortu? To z pewnością wiele by ułatwiło, bo w końcu, po co się męczyć?

 

 

To najlepsze wyjście z sytuacji. Ale pojawia się pytanie: czy to na pewno Warszawa byłaby odpowiednią stolicą dla nowego PiS-owskiego państwa? A może o wiele lepszy byłby Toruń? W końcu mają tam świetnie rozwiniętą sieć medialną i kościelną. Partia rządząca jest na tyle hojna, że Ojcu Dyrektorowi płaci grube miliony. Pominę fakt, że za te miliony przekazane duchownemu, który z definicji nie powinien żyć w dostatku, można by rozpocząć leczenie osób ciężko chorych i zapewnić ich rodzinom, które wydają ostatni grosz na tragicznie drogie lekarstwa, odpowiedni poziom życia. Ale po co? Przecież lepiej krzyczeć, że przerywanie ciąży jest złe, wprowadzić ustawę całkowicie zakazującą aborcji, a potem zupełnie nie interesować się dziećmi z poważnym uszczerbkiem zdrowia. Bo łatwiej dać pod stołem pieniądze Medialnemu Imperatorowi niż pomóc zwykłym, szarym obywatelom…

 

Ale wróćmy do tematu. Zmiana stolicy z Warszawy na Toruń wymagałby przeniesienia dwóch jakże ważnych i strategicznych punktów – Głównego Urzędu Propagandy mieszczącego się przy ulicy Woronicza oraz Ministerstwa Fałszowania Historii – w skrócie IPN, a to nie takie tanie przedsięwzięcie. Ale chwila. Przecież minister kultury jakiś czas temu odebrał Krystynie Jandzie dofinansowanie jej teatrów, bo jak twierdzi są to jej prywatne przedsięwzięcia. No i wszystko jasne. Już wiadomo, skąd się biorą pieniądze na toruńskie inwestycje.

 

Podział na dwa oddzielne państwa rozwiązałyby także inne kwestie. Wreszcie przestano by upamiętniać komuchów! W końcu na terenie Rzeczpospolitej Toruńskiej mogłoby stanąć tyle pomników na cześć ofiar katastrofy smoleńskiej, ile się tylko partii rządzącej podoba. Ulice nazywałyby się, jak tylko by chcieli jej członkowie. Mogliby robić z Trybunałem Konstytucyjnym cokolwiek. W zasadzie mogliby go nawet rozwiązać – ich stały elektorat i tak by na nich głosował. Można by uchwalać ustawy w tak nieudolny sposób, że kłóciłyby one ten kraj z resztą świata. To samo dotyczy Unii Europejskiej. Rzeczpospolita Toruńska, jako pozostałość po dawnej Polsce, wyszłaby ze wspólnoty europejskiej ­– zrobiłaby TOREXIT i po krzyku. Nie musieliby wpuszczać uchodźców, płacić za nich, mieliby prawo robić z demokracją, co tylko by chcieli – i tak nikt by nie zareagował. Granic broniłaby najsilniejsza armia świata złożona z agresywnych wojowników, wyposażonych obowiązkowo w różaniec i moherowy beret. I nie zapominajmy o najważniejszym: w Rzeczpospolitej Toruńskiej obowiązywałby całkowity zakaz jazdy pancernymi seicento!

 

A tak już na poważnie – to, co dzieje się w Polsce od dłuższego czasu, jest po prostu absurdalne. I patrząc na postępowanie naszej partii rządzącej, można by śmiało stwierdzić, że demokracja PiS-owska z demokracją PZPR-owską mają dużo wspólnego. Na nasze nieszczęście jej absurdy nie są tak zabawne jak te z komedii Stanisława Barei…

 

Magdalena Bojanowska

 

Please Enter Your Facebook App ID. Required for FB Comments. Click here for FB Comments Settings page

Zobacz też:
Potrząsanie akwarium

Potrząsanie akwarium

"Zawsze wiedział, że interesuje go tylko dokument" - sylwetka Marcela...
Misterium ciała

Misterium ciała

"Pamiętam dokładnie swoją pierwszą sekcję zwłok"
Nobel ma w sobie coś z kobiety

Nobel ma w sobie coś z kobiety

O Swietłanie Aleksijewicz, Nagrodzie Nobla i Białorusi pisze Alesia Ptushka...

Name required

Website