Prawdziwy upadek imperium

 

– Kiedyś zapytałem Ryśka, czy chce przeprowadzić wywiad z Gorbaczowem. Mówiłem, że mam dojścia, mam kanały, znam ludzi, którzy mogą załatwić spotkanie. On mi odpowiedział: „a po co? O czym ja będę z nim rozmawiał?”

 

Sławomir PopowskiSławomir Popowski był w Moskwie jako korespondent PAP, a potem „Rzeczpospolitej”
(fot. Aleksandra Kopeć)

 

Tak na spotkaniu ze studentami Uniwersytetu Warszawskiego podczas Zimowej Akademii Multimedialnej w Izabelinie wspominał Ryszarda Kapuścińskiego jego przyjaciel Sławomir Popowski – dziennikarz i wieloletni korespondent z Moskwy.

 

– Z Ryśkiem znaliśmy się z Polskiej Agencji Prasowej. Też byłem korespondentem, więc często spotykaliśmy się na korytarzu. W 1985 roku PAP wysłała mnie do Moskwy, cztery lata później redakcja skontaktowała się ze mną i poprosiła, abym zajął się Kapuścińskim, kiedy on przyjedzie do Rosji, by pisać swój nowy reportaż. Moja żona zadecydowała, że Rysiek u nas zamieszka. Powiedziała: „kochanie przecież nie będzie mieszkać w hotelu.” I tak w 1989 roku Rysiek przeprowadził się i mieszkał z nami przez następne dwa lata – opowiadał Popowski.

 

Podczas spotkania podzielił się swoimi spostrzeżeniami dotyczącymi sposobu pracy reportera. Wspominał, że kiedy Kapuściński podróżował po Rosji, aby zbierać materiały do książki, nigdy nie mieszkał w hotelach, bo uważał, że wtedy nie jest dostatecznie blisko ludzi. – Ryszard wyjeżdżał na tydzień lub dwa, potem wracał do Moskwy i znów wyjeżdżał. Objechał w ten sposób praktycznie całą Rosję. Dzięki temu mógł porównać obraz ZSRR z 1989 roku z obrazem ze swojej książki „Kirgiz schodzi z konia”, która moim zdaniem została napisana po mistrzowsku. Warsztat Ryśka to warsztat najwyższej próby, bo książka wydana w czasach głębokiego PRL-u może ukazać się dzisiaj bez najmniejszego wstydu, najmniejszej korekty lub zmiany – mówił Popowski.

 

Sławomir Popowski i Stanisław ZawiślińskiSpotkanie ze Sławomirem Popowskim odbyło się w Centrum Kultury w Izabelinie, a poprowadził je Stanisław Zawiśliński – prezes Fundacji Centrum Badań i Edukacji im. Ryszarda Kapuścińskiego (fot. Aleksandra Kopeć)

 

Wspominał też, jak udało mu się załatwić dla Kapuścińskiego status tymczasowego korespondenta, który znacznie ułatwiał przemieszczanie się po ZSRR. Przypomniał, że w tamtych czasach nie można było swobodnie podróżować po Rosji. – Żeby kupić bilet, trzeba było okazać paszport, ale jak pokazywało się paszport zagraniczny, to absolutnie nikt nie chciał sprzedać żadnego biletu, nawet za łapówkę. W ZSRR istniały całe rejony, które były zamknięte nie tylko dla cudzoziemców, ale także dla samych Rosjan. Dopiero jak się otrzymało status korespondenta, to można było coś kombinować – opowiadał.

 

Podczas spotkania Popowski stwierdził, że dzięki pobytowi Kapuścińskiego w jego domu mógł nie tylko dokładnie poznać warsztat mistrza reportażu, ale także zadzierzgnąć z nim stosunki niemalże rodzinne. Autor „Cesarza” został nawet ojcem chrzestnym młodszego syna dziennikarza.

 

Spotkanie ze Sławomirem Popowskim Opowieściom Sławomira Popowskiego uważnie przysłuchiwali się uczestnicy Zimowej Akademii Multimedialnej. Spotkanie z korespondentem było zwieńczeniem drugiego dnia warsztatów (fot. Aleksandra Kopeć)

 

– Kiedyś zapytałem Ryśka, czy chce przeprowadzić wywiad z Gorbaczowem. Mówiłem, że mam dojścia, mam kanały, znam ludzi, którzy mogą załatwić spotkanie. On mi odpowiedział: „a po co? O czym ja będę z nim rozmawiał? Mogę z nim porozmawiać o miłości, o kobietach, o przeczytanych książka, ale o polityce? Co on mi powie?”. Rysiek miał wtedy dużo racji – mówił Popowski. Jemu samemu udało się dwukrotnie porozmawiać z Gorbaczowem. – Po raz pierwszy przeprowadziłem z nim wywiad, kiedy był u szczytu władzy. Wspominam to jako jedną z moich najgorszych rozmów. Wpuszczono mnie do jego gabinetu, miałem przygotowane pięć pytań, które wcześniej zostały oczywiście pokazane Gorbaczowowi. Przez całą rozmowę on patrzył na mnie jak przez szkło, jakbym w ogóle nie istniał. Zero kontaktu emocjonalnego. Nic. Byłem sprowadzony do roli magnetofonu. Drugi raz miałem okazję z nim rozmawiać w styczniu 1992 roku, miesiąc po tym jak przestał być prezydentem ZSRR. Ta rozmowa też była straszna. Przez trzy godziny Gorbaczow występował w roli starego, przegranego polityka, który się za wszystko usprawiedliwiał. Podczas wywiadu wyczerpały mi się kasety, więc tylko udawałem, ze nagrywam, a on gadał i gadał… Wtedy zrozumiałem Ryśka.

 

Popowski podzielił się także wspomnieniami związanymi z najlepszym wywiadem, który udało mu się przeprowadzić. Zdarzyło się to w 1989 roku. Dziennikarz zwrócił się wtedy z prośbą o rozmowę do Andrieja Sacharowa – radzieckiego fizyka jądrowego. Opowiadał, że Sacharow nie chciał się zgodzić na wywiad, bo twierdził, że nie ma czasu. W końcu jednak uległ, ale zaznaczył, że rozmowa ma trwać pół godziny i ani minuty dłużej. – Zadałem mu jedenaście pytań. Odpowiadał w taki sposób, że podczas przepisywania taśmy nie musiałem wykreślać ani jednego słowa. Nic. Jeden jedyny raz w mojej karierze trafiłem na rozmówcę o takiej dyscyplinie intelektualnej.

 

 

Popowski spędził w Rosji ponad 13 lat i jest uznawany za eksperta w dziedzinie spraw wschodnich. Podczas spotkania podzielił się swoją opinią na temat Rosji i wojny z Ukrainą, która jest obecnie jednym z najważniejszych wyzwań, z jakimi mierzy się zarówno Europa, jak i cały świat. – Co z tą Rosją? Jest niedobrze. Bardzo lubię ten kraj i jestem z nim związany emocjonalnie, dlatego chciałbym, aby przegrał ten konflikt. Rosja, która próbuje odbudować siebie w wersji postimperialnej, nigdy się nie zmodernizuje. Taka Rosja nigdy nie będzie normalnym europejskim krajem – tłumaczył. – Kiedy rozpadł się ZSRR na Zachodzie wierzono, że Rosja prędzej czy później zacznie wyznawać europejskie wartości. To, co się teraz dzieje, jest kompletnym zaprzeczeniem tej tezy. Po latach zrozumiałem, że w 1991 roku Rosjanie w ogóle nie zdawali sobie sprawy z rozpadu imperium. Do tej pory nie zmienili sposobu myślenia. Oni mogą oddać pół kraju, pod warunkiem, że go odzyskają. Mogą dać Ukrainie suwerenność, ale w taki sposób, żeby nigdy jej nie zaznała. Tak naprawdę prawdziwy rozpad ZSRR dokonuje się właśnie teraz – konkludował Popowski.

 

Dziennikarz odniósł się także do roli, jaką Zachód odgrywa w konflikcie na Ukrainie. Stwierdził, że Europa sprowadza wojnę na wschodzie do bezpośredniego starcia między Ukrainą a separatystami wspomaganymi przez Rosję, co jest może wygodne z punktu widzenia dyplomatycznego, ale zupełnie nie odzwierciedla rzeczywistego problemu. – Rosja nie rzuciła wyzwania Ukrainie, tylko Zachodowi – mówił. – Proponuje ona nowy model ładu, nowy model porządku europejskiego i światowego, a Zachód musi sobie odpowiedzieć, czy zaakceptuje istnienie rosyjskiej strefy wpływów – dodał.

 

Sławomir Popowski i Stanisław Zawiśliński – Bardzo lubię ten kraj i jestem z nim związany emocjonalnie, dlatego chciałbym, aby przegrał ten konflikt – mówił Sławomir Popowski o Rosji i jej obecnej sytuacji w związku z trwającą wojną z Ukrainą (fot. Aleksandra Kopeć)

 

– Ostatnio w jednym z wywiadów Wiktor Jerofiejew – rosyjski pisarz i mój przyjaciel, powiedział coś bardzo smutnego: Rosjanie są jeszcze gorsi niż ich władza, gorsi niż Putin, znacznie bardziej reakcyjni, znacznie bardziej konserwatywni, podatniejsi na hasła, które głoszą, że „Rosja podnosi się z kolan”, „Rosja odbudowuje imperium” czy „Jak się będą nas bać, to będą nas szanować”. Takiej Rosji mi szkoda. Szkoda mi rosyjskich szans na inne życie – podsumował Popowski.

 

 

Aleksandra Zbróg