Centrum Kapuścińskiego

Był wtorek, 23 maja 1944 roku. W niewielkim mieście uzdrowiskowym Bad Hall w Górnej Austrii Hilde Pollack urodziła syna. Jednak to nie jej mąż był ojcem chłopca. Był nim dr Gerhard Bast, gestapowiec i dowódca oddziału specjalnego w Polsce, mającego za zadanie dokonywać masowych egzekucji na ludności cywilnej.

 

fot. Magdalena Bojanowska

 

Choć Martin Pollack, austriacki pisarz i tłumacz, nie pamięta swojego ojca to jego nazistowskie poglądy wywarły duży wpływ zarówno na jego twórczość jak i życie. – Moja babka i dziadek, rodzice ojca, a także większość sąsiadów z Amstetten, gdzie mieszkali, byli nazistami z przekonania. Kiedy jeździłem do nich na wakacje, opowiadali, że był bohaterem, który oddał życie za wielką Germanię – mówi. Martin Pollack został wychowany w Linzu przez matkę i ojczyma, który traktował go jak syna. Ojczym Pollacka również był nazistą. – Chodził do szkoły z Adolfem Hitlerem. Pojechał nawet do niego do Monachium, by prosić o rękę jego kuzynki. Ale Hitler odrzucił te oświadczyny – opowiedział w jednym z wywiadów. I to właśnie historia jego rodziny i jej poglądy są częstym tematem książek Pollacka. Tak też jest w jego najnowszej książce „Topografia pamięci”. Dotyka w niej bardzo osobistych, a zarazem niezwykle bolesnych spraw, takich jak mordowanie Polaków przez jego ojca. Sam autor mówi, że poruszanie kwestii rodzinnych jest dla niego, w pewnym sensie, próbą rozprawienia się z przeszłością. Jednak nie chce oceniać bliskich – stara się zrozumieć, dlaczego tak postępowali – tak gorliwie podążali za chorą nazistowską ideologią.

 

Martin Pollack studiował slawistykę, jak sam twierdzi z bardzo błahego powodu – na złość babci. Jednak, między innymi, ta decyzja spowodowała, że Austriak pokochał słowiańszczyznę, a w tym także Polskę. – Jest dla mnie bardzo ważnym krajem. Nie wiem, ile lat tutaj spędziłem. Czytam i znam polską literaturę. Widzę, że ma ogromny wpływ na mnie i na moje myślenie. Zawsze porównuję wszystko do tego, jak jest w Polsce. Patrzę na świat trochę przez takie „polskie okulary” – mówi Martin Pollack. Jest popularyzatorem polskiej kultury w świecie niemieckojęzycznym. Przełożył na język niemiecki m.in. wszystkie książki Ryszarda Kapuścińskiego, z którym się przyjaźnił. – Zanim go poznałem byłem już jego tłumaczem. Kiedyś, wydaje mi się, że w 1985 roku, Ryszard do mnie napisał. Był w Oxfordzie, na stażu. Pojechałem tam specjalnie, żeby się z nim spotkać. Siedzieliśmy, rozmawialiśmy. Było bardzo sympatycznie. Kiedy w kraju skończył się okres komunizmu, zaczęliśmy spotykać się częściej. I tak staliśmy się przyjaciółmi – wspomina Austriak.

 

Obecnie Martin Pollack zajmuje się przede wszystkim pisarstwem. – Teraz głównie jestem pisarzem. Trochę jeszcze dziennikarzem, chociaż już tak często się tym nie zajmuję. Piszę od czasu do czasu eseje o Polsce. I tłumaczem też już takim jak dawniej nie jestem. Po prostu nie mam na to ani tyle czasu, ani zdrowia, co kiedyś – mówi, a w wolnych chwilach robi to, co lubi najbardziej – zajmuje się swoim ogrodem.

Magdalena Bojanowska

 

Czytaj także wywiad z Martinem Pollackiem!

 

Please Enter Your Facebook App ID. Required for FB Comments. Click here for FB Comments Settings page

Zobacz też:
Potrząsanie akwarium

Potrząsanie akwarium

"Zawsze wiedział, że interesuje go tylko dokument" - sylwetka Marcela...
Nobel ma w sobie coś z kobiety

Nobel ma w sobie coś z kobiety

O Swietłanie Aleksijewicz, Nagrodzie Nobla i Białorusi pisze Alesia Ptushka...
Który to świat?

Który to świat?

Druga część opowieści o Malezji. Pisze i fotografuje Weronika Rzeżutka...

Name required

Website