Spojrzenie na wschód

Spojrzenie na Ukrainę z różnych perspektyw. O punkcie widzenia zależnym od punktu siedzenia dziennikarz Ziemowit Szczerek, autor książki „Tatuaż z tryzubem” i Grzegorz Wysocki, krytyk literacki, dziennikarz i szef działu opinie wp.pl, rozmawiali w kawiarni „Południk zero”.

 

Na koniec spotkania tradycyjnie czytelnicy ustawiali się w kolejce, żeby zdobyć dedykację (fot. Janusz Bielski) 

 

7 grudnia w kawiarni przy Wilczej stary zegar na ścianie wybił kolejną połowę godziny. Była 18:30, godzina rozpoczęcia spotkania z Ziemowitem Szczerkiem. Nieduża sala zapełniła się już wcześniej, jednak kolejni czytelnicy wchodzili do lokalu, skrzypiąc drzwiami. Nie mogąc znaleźć wolnego krzesła, ustawiali się w przejściu i na schodkach, byle móc uczestniczyć w wieczorze autorskim.

 

Po przedstawieniu gościa krytyk zapytał go o kwestię tytułu: czym jest tryzub? – Tryzub jest trójzębem, który jest umieszczony na ukraińskim herbie. I jako tryzub wszedł, jak przynajmniej mi się wydawało, do świadomości polskiej – odpowiedział autor „Tatuażu z tryzubem”.

 

Prowadzący zwrócił uwagę, że sprawa Ukrainy przestała być gorącym tematem w Polsce, gdzie obecnie dominuje kwestia partii rządzącej, prezydenta, uchodźców, Syrii. Zastanawiał się, czego jest wynikiem ten stan rzeczy. – Co dzieje się z tematem Ukrainy: nic już się tam nie dzieje, czy raczej przestało nas to już obchodzić?Cały czas coś tam się dzieje, ale na tym polega obecny dyskurs medialny, że, na przykład, wciąż na Ukrainie giną ludzie, a w Krakowie pojawił się smog i akurat chwilowo ten smog jest ważniejszy od tych ludzi – wyraził swoje zdanie Szczerek. – Nie chciałbym, żeby temat Ukrainy został podzielony przez tematy chwilowe. To, co tam się dzieje, jest zbyt ważne. […] Nie o to chodzi, żeby rozmawiać tylko wtedy, kiedy temat jest na fali. Ukraina jest to kraj, z którym sąsiadujemy. Polskę wiele z nim łączy. A tylko dlatego, że teraz są inne tematy na topie, nie można pomijać tematu Ukrainy – dodał.

 

Ukraina ma jednak sąsiada jeszcze po wschodniej stronie, o którym nie należy zapominać. – Czy narracja antyukraińska w Rosji jest nadal bardzo silna i jest jednym z dominujących tematów? – pytał dalej Wysocki. – Rosjanie, jak się okazuje, potrafią połączyć obecnie modne narracje. Zestrzelenie rosyjskiego samolotu przez Turków połączyli z niechęcią wobec Ukrainy, sugerując pojawienie się turko-banderowców – usłyszał w odpowiedzi.

 

Krytyk poruszył kwestię używanego przez autora w książce języka: – Gdybym miał zgadywać, jakie jest twoje ulubione słowo, to obstawiałbym, że to odmieniane przez wszystkie przypadki „apokalipsa” i „postapokalipsa”. Zastanawiałem się, czy to jest rzeczywiście postapokaliptyczny kraj?Wszędzie w Europie Środkowej i Wschodniej jest postapokalipsa, pewien system upadł, pewna cywilizacja się skończyła. Niektóre kraje lepiej sobie poradziły z wyjściem z tej postapokalipsy. Polska, jeszcze nie obrobiona do końca, ale coraz bardziej nabiera kształtu. Natomiast Ukraina jest miejscem, po którym obserwator nadal porusza się po gruzach dawnej, radzieckiej cywilizacji. Teraz dopiero oznacza swoje terytorium, na którym będzie się budowała, co symbolizuje to żółto-niebieskie malowanie na przystankach, często zniszczonych mostach – odparł Szczerek.

 

 

Poza formą apokalipsy często pojawiają się różne twory, jak: zardzewiałe roboty, zombiaki, uśmiech Jokera, Madmaxowa wersja siczy kozackiej, czy porównanie: jak szlugi z Piątego elementu. Wyobrażam sobie starszych ludzi czytających twoje książki i próbujących zrozumieć słowa czy metafory, których użyłeś – kontynuował Wysocki kwestie językowe i dodał żartobliwym tonem: – Chciałem ciebie, jako człowieka tolerancyjnego i miłego, zapytać, dlaczego uprawiasz w swoim pisaniu brutalną formę aigizmu? – Faktycznie, nawet o tym nie pomyślałem i teraz nie da mi to spokoju – przyznał autor ze zdziwieniem. – Kiedy piszę, zastanawiam się nad tym, jak będzie się ją czytało i jak będzie to wyglądało w głowie czytelnika, tylko to też moja głowa – wyjaśnił z uśmiechem.

 

A jak twoje teksty o Ukrainie są odbierane przez samych Ukraińców? – zapytał Wysocki. – Ludzie, którym na prośbę wysłałem tę książkę na Ukrainę, twierdzą, że jest to gorzkie, ale prawdziwe – odpowiedział Szczerek. Według autora wszystko zależy od punktu widzenia danej sytuacji. – Dzisiaj jej odbiór jest negatywny z tego względu, że ośmieliłem się dopuścić inne perspektywy niż tylko ukraińska. Czyli na przykład, że patrzyłem na Kijów oczami Bułhakowa czy też pewnego generała, który patrzył na Ukrainę jednocześnie oczami Polaka i Rosjanina […] Mam wiele sympatii dla Ukrainy, ale w moim przekonaniu okazywanie sympatii nie jest równoznaczne z klepaniem po plecach i mówieniem: wszystko, co zrobiliście, jest świetne – kontynuował.

 

Prowadzący zauważył, że w ostatnich latach ukazało się bardzo dużo książek o Ukrainie – Jeśli przeczytało się np. dziesięć książek o Ukrainie, to po co sięgać po kolejną, napisaną przez ciebie? – zapytał. – Nie jest to jednoznacznie proukraińska perspektywa. Chciałem pokazać całość tych relacji z pewnego dystansu. Wyjść z patrzenia na rzeczywistość przez takie, a nie inne okulary. A przy okazji chciałem podzielić się emocjami, tym, co widziałem i co o tym wszystkim myślałem – tłumaczył autor

 

Mała lampka oświetlająca rozmawiających dziennikarzy nagle zgasła, pozostawiając całą salę w świetle ledwie kilku świec na stolikach widzów. Być może to taki znak od losu o zbliżającym się końcu spotkania. – A gdyby była taka możliwość, to czy chciałbyś zrobić wywiad-rzekę z Putinem? – zadał krytyk ostatnie pytanie pół żartem, pół serio. – Jako jedyny dziennikarz na świecie – dodał. – Strasznie bym się bał – odpowiedział zamyślony Szczerek. – Wyobraź sobie, siadam z Putinem, mam już wszystkie pytania spisane. Trochę się denerwuję, bo to Putin. I nagle gaśnie światło i nie mogę czytać tych pytań. Tak jak ty teraz – zaśmiał się.To wtedy robisz tak jak ja i pytasz go przez publiczność – zaripostował Wysocki. – Ale tam pewnie nie byłoby publiczności – żartowali obaj.  

 

Janusz Bielski