Uwikłani w Rosję

[spider_facebook id=”2″]

 

– Zadzwonił do mnie kolega i powiedział: „Przeczytałem twoją książkę, jest świetna, ale jak się ją zacznie wyciskać, to będzie ciekła wódka” – opowiadała Anna Wojtacha na spotkaniu poświęconym swojej najnowszej publikacji „Zabijemy albo pokochamy. Opowieści z Rosji”.

 

Spotkanie z Anną Wojtachą– Zakochałam się w mężczyźnie, którego spotkałam w Rosji, ale zakochałam się też w Rosji – opowiadała na spotkaniu Anna Wojtacha (fot. Agnieszka Kapela)

 

Dziennikarska i korespondentka wojenna pokazała w niej siedem historii. To efekt kilkuletnich wyjazdów do Rosji. Snajpera Specnazu – Ogiego, z którym wdała się w romans (i który jest bohaterem pierwszego rozdziału), poznała dwanaście lat temu, sprzed pięciu lat jest opowieść o mieszkającej w Moskwie czeczeńskiej rodzinie. – Od lat jestem zafascynowana Władimirem Wysockim i z uwagi na to w książce pojawia się wypowiedziane przez niego zadanie „Interesuje mnie człowiek w sytuacji ekstremalnej”. Spośród spotkanych ludzi, wybrałam właśnie takie postaci: stojące na rozdrożu. Nie jestem ani geografem, ani historykiem, ani politologiem. Chciałam pokazać ludzi uwikłanych w Rosję. Oni przyjmowali mnie do swoich domów, dawali mi siebie i nie oczekiwali niczego w zamian – mówiła autorka.

 

Jej książka jest bardzo osobista. To nie tylko opowieść o spotkanych osobach, ale także o rodzących się między Wojtachą a jej bohaterami więziach. – Przez lata pracy w telewizji, szczególnie podczas wyjazdów wojennych, czułam niedosyt – napisałam o tym w swojej pierwszej książce „Kruchy lód”. Wykonując tę pracę, wchodziliśmy w ludzkie życie, na dodatek z kamerą i później nagle znikaliśmy. Miałam poczucie, że porzucamy naszych bohaterów. Kiedy jeździłam z plecakiem po Rosji, był czas, żeby z nimi porozmawiać. A my coraz częściej zamiast rozmawiać, wymieniamy informacje. Gdy się pojawia ktoś, kto siedzi, słucha i jeszcze nie ocenia, ludzie zaczynają opowiadać takie rzeczy, których nie mówili wcześniej nikomu. Moi rozmówcy wiedzieli, że jestem dziennikarką, ale spotykając ich, nie wiedziałam, że napiszę o nich książkę. Ja mocno wchodziłam w ich życie, a oni w moje. Dlatego to nie są typowe reportaże, w których autor jest wyłączony, wycofany i tylko opowiada czyjąś historię.

 

Spotkanie z Anną Wojtachą_03W trakcie spotkania Małgorzata Borowska (po lewej) przeczytała kilka fragmentów książki „Zabijemy albo pokochamy” (fot. Agnieszka Kapela)

 

Prowadząca spotkanie w Faktycznym Domu Kultury Małgorzata Borowska stwierdziła, że „Zabijemy albo pokochamy” to książka awanturniczo-przygodowa. Autorka nie szczędzi w niej bardzo osobistych szczegółów relacji z Ogim i opisów zakrapianych alkoholem dyskusji. – Postanowiłam nie udawać, że siedząc w tajdze z robotnikami, którzy kładli gazociąg, piliśmy herbatę. Oczywiście piliśmy, ale to był tylko dodatek – żartowała Wojtacha. – Napisałam, jak było naprawdę. Nie lubię wygładzonych historii. Gdyby moja książka była właśnie taka, nie uwierzyliby w nią ani moi znajomi, ani ludzie, którzy znają mnie z telewizji. Wiedziałem, że oberwę za dwie rzeczy: za Ogiego i morze przelewającej się gorzały.

 

???????????????????????????????„Zabijemy albo pokochamy. Opowieści z Rosji” to druga książka Anny Wojtachy. W 2012 roku ukazał się „Kruchy lód. Dziennikarze na wojnie” (fot. Agnieszka Kapela)

 

Wojtacha opowiadała, jak prosiła swojego tatę, żeby nie czytał pierwszego rozdziału. Po lekturze (całości) zadzwonił z opinią. – „Dobra, dobra ta książka, ale ten pierwszy rozdział…” – wspominała z uśmiechem autorka. Mówiła też o pojawiających się w internecie komentarzach. Obok wulgarnych epitetów i niemoralnych propozycji, są też sugestie, że dziennikarka pracuje dla wywiadu: polskiego, amerykańskiego, rosyjskiego, izraelskiego. – Wstaję rano i to sprawdzam. Czasami to śmieszne, czasami przykre.

 

Spotkanie z Anną Wojtachą_02Publiczność chętnie zadawała Annie Wojtasze pytania. Widzów ciekawiły zarówno kwestie związane z Rosją, jak i kulisy powstawania książki (fot. Agnieszka Kapela)

 

Licznie przybyłych na spotkanie widzów interesowało również, jaka jest współczesna Rosja, co Rosjanie myślą o Polakach, a co Polacy o Rosjanach. – Mamy takie podejście, dla mnie niezrozumiałe, że Rosjanin to źle ubrany kmiot. Powtarzamy, że piją, że to zbóje i zrobią wszystko, żeby zabrać nam kraj. Patrzymy na nich z wyższością. A oni mają w stosunku do nas dużo kompleksów – to widać. Mówią, że ich nie lubimy. Z drugiej strony jest w nich przekonanie, że są imperium, upadłym, ale jednak imperium. Wielu Rosjan bardzo tęskni za ZSRR.

 

Wojtacha podkreśliła, że ta tęsknota to jedna z platform, na której zbudowano wizerunek Władimira Putina. Przypomniała też swoją rozmowę z rosyjskim kolegą, który zwrócił uwagę, że prezydent jest uwielbiany przez kobiety, a to bardzo dobry elektorat. – Typowy rosyjski mężczyzna w wieku 40 paru lat jest impotentem, pije, bije i nie przynosi pieniędzy do domu. A Putin nie pije, nie pali i świetnie wygląda – mówiła dziennikarka.

 

– Przy kamerze manewruje Paweł Rolak (na zdjęciu). On, póki prezydentem Rosji będzie Putin, wizy do Rosji nie dostanie. Wszystko przez materiały z Czeczenii – opowiadała Anna Wojtacha (fot. Agnieszka Kapela)

 

Przyznała też, że tak szybko, jak to tylko możliwe, chciałaby znów pojechać do Rosji. – Zanim książka się ukazała, powinnam złożyć wniosek o wizę. Nie wiem, czy teraz dostanę – stwierdziła z uśmiechem.

 

Agnieszka Kapela

 

Czytaj także recenzję książki „Zabijemy albo pokochamy. Opowieści z Rosji”