Rozmowa o wielbłądzie

 

Dziennikarz i reportażysta Paweł Smoleński, spotkał się z czytelnikami z okazji premiery swojej nowej książki „Wieje szarkijja. Beduini z pustyni Negew”. Rozmowa dotyczyła Beduinów, Izraela oraz realiów, w jakich przyszło im żyć. Spotkanie odbyło się 29 listopada 2016 roku w Warszawie, w sali konferencyjnej nad kawiarnią „Państwomiasto”.

 

p1020704

Paweł Smoleński jest autorem wielu książek i artykułów o Izraelu i Iraku
(fot. Monika Tułodziecka)

 

Kim są beduini?

 

Paweł Drozd zaczął spotkanie właśnie od tego pytania. – Beduin to prawdziwy Arab, który wywodzi się z piasków arabskich. Jego przodkowie wraz ze swoimi wielbłądami przemierzali pustynię. Obecnie Beduini prowadzą półosiadły tryb życia – wyjaśniał Smoleński. Dalej opowiadał: – Beduin ma izraelski paszport, jest pełnoprawnym obywatelem Izraela, żołnierzem izraelskiej armii. Teoretycznie: przy dobrej karmie mógłby zostać prezydentem albo premierem, prawnie nie ma ku temu przeszkód. Jednak to tylko teoria. Smoleński tłumaczył, że w rzeczywistości Beduin nigdy nie zostanie premierem. Poziom edukacji i służby zdrowia, do jakich mają dostęp Beduini, skutecznie to uniemożliwia. – Beduin jest i czuje się obywatelem drugiej kategorii. (…) Obiektywnie przepaść między izraelskimi Arabami a izraelskimi Żydami jest ogromna. Z punktu widzenia Arabów jest dużo gorzej – podsumował autor książki „Wieje szarakija”.

 

Wady tradycji

 

– Tradycja Beduinów jest jak prawidłowo działający hamulec w samochodzie. Uruchomiony hamulec zatrzymuje auto. Beduini stoją w miejscu, przywiązani do tradycji, która ich łączy, ale jest też balastem – opowiadał Smoleński. Jako przykład podał strukturę klanową Beduinów. – Ona trzyma ich razem, mogą liczyć na swoją pomoc. Z drugiej strony nie są dopuszczane małżeństwa międzyklanowe, co przyczynia się do powstawania mutacji genetycznych. Takie wewnątrzklanowe związki sprawiły, że istnieje wioska pełna głuchych ludzi. Wszyscy należą do jednego klanu. W środowisku ultraortodoksyjnych Żydów było podobnie. Jednak oni znaleźli rozwiązanie. Rabini nie udzielą ślubu, dopóki nie zobaczą badań genetycznych. Ich wynik musi wykazywać wystarczająco dalekie pokrewieństwo narzeczonych – tłumaczył Smoleński.

 

Beduini nie korzystają z osiągnięć tak zaawansowanej medycyny. O badaniach genetycznych przed zawarciem małżeństwa nikt nie myśli.

 

p1020715

„Wieje szarkijja. Beduini z pustyni Negew” to druga książka Smoleńskiego, która ukazała się w tym roku. W lutym swoją premierę miały „Zielone migdały, czyli po co światu Kurdowie”
(fot. Monika Tułodziecka)

 

Beduin jak cygan

 

Paweł Drozd był ciekawy, dlaczego Żydzi nie lubią Beduinów. Smoleński wyjaśnił to, odwołując się do dobrze znanych nam realiów: – Żyd nie lubi Beduina, tak samo jak Polak nie lubi Cygana. Dlaczego? Bo Cygan jest Cyganem. Dziennikarz zwracał przy tym uwagę, że sytuacja Cyganów w Europie nie jest aż tak trudna w porównaniu z tym, z czym w Izraelu muszą mierzyć się Beduini.
Smoleński rozwinął swoje porównanie, przywołując stereotypy, jakie tkwią w świadomości Żydów: – Żydzi o Beduinach mówią złodzieje, bo ci domagają się ziemi. A pamiętajmy, że niektórzy mają ku temu powody, bo posiadają dowody na to, że ziemia jest ich. Mówi się, że kradną samochody. Nie wszyscy, ale to wystarczy by Żydzi tak uważali. Beduini to przemytnicy ludzi, narkotyków. Czemu tak się mówi? Bo dobrze radzą sobie w terenie. To najlepsi zwiadowcy. Mówi się, że są brudni. Są biedniejsi, więc gorzej ubrani, ale nie brudni. Jedną z przyczyn niechęci trudno jednak wyjaśnić kierowaniem się stereotypami. – Żydzi nie lubią Beduinów, bo ci są muzułmanami i dopuszcza się wśród nich wielożeństwo, które jest wbrew żydowskiemu prawu. Co więcej wielożeństwo przyczynia się do namnażanie biedy i nędzy – przyznał Smoleński.

 

To z kolei uniemożliwia jakąkolwiek zmianę na lepsze w życiu Beduinów. Choć bieda Beduinów jest dla Żydów wyrzutem sumienia, to z coraz większym spokojem i przyzwyczajeniem po prostu na to patrzą. Żydzi nie chcą zmienić swojego myślenia, a Beduini nie wiedzą, że mogą zmienić swoje życie. Na oczach świata z coraz większą rezygnacją wchodzą w rolę biednej i wykluczonej mniejszości, marginesu społecznego.