Świadek

[spider_facebook id=”2″]

 

„Marikultura to hodowla ryb w naturalnych zbiornikach wód. Ryby trzymane są w ogromnej sieci przypominającej kieszeń, która zakotwiczona jest na dnie morza (…) Ryby z marikultury nigdy nie doświadczyły życia poza siecią. (…) Zostały wybrane na służbę.”

 

Świadek

 

Robert Rient, autor autoreportażu „Świadek”, napisał książkę wyjątkową – poruszającą, dopracowaną i przemyślaną.

 

Przede wszystkim okładka. Idealnie dobrana. Człowiek: wznosi się czy spada (upada), a może jest w zawieszeniu? Czerń stroju i tła podsuwa inne pytania: chce się wtopić w ciemny świat, zgrać z nim czy ukryć przed nim, przed jasnością „prawdy”, która go tak boleśnie oślepia, obnaża? A może po prostu pragnie już wreszcie zgasić to światło, w którym nie potrafił żyć, pozostając w zgodzie z Bogiem, lecz w niezgodzie z samym sobą? Czasem to doprawdy niezwykle trudny wybór: ja czy On – Wszechmogący?

 

Potem dedykacja: „Ewelinie” („tej najważniejszej”), bo tylko ona akceptowała go zawsze i bezwarunkowo. To właśnie kobieta, istota w większości religii uznawana za słabszą, poślednią, powołaną do podporządkowania się, daje mu siłę, moc przetrwania. Nie poucza, nie karci, nie przekreśla, nie odrzuca za seksualną odmienność, tak jak Jahwe i jego wyznawcy. Jest jego ostoją i rozgrzeszeniem. I…„Łukaszowi” – to epitafium i pożegnanie świadka Jehowy w samym sobie. Nie można o nim zapomnieć ani się go wyprzeć. Umarł, ale dzięki temu zrodził się Robert. Dlatego zawsze będzie ważny.

 

Cytat przewodni: o świetle, którego już nie ma. Człowiek zaczął iść i poszedł tak daleko, że już tego światła nie widać. Dobrze czy źle? Wszyscy przecież wolimy jasność. Wydaje się, że nie zawsze warto wychodzić z ciemności ku światłu, zwłaszcza gdy w jego jaskrawości traci się równowagę, że czasem odwrotna droga bywa lepsza, choć wtedy też potykamy się na różnych przeszkodach. Sztuką jest właściwie wybrać ten moment, kiedy naprawdę trzeba i warto zawrócić.

 

„Świadek” to książka, która pozwala wejść w sam środek mało znanej ludziom „światowym” religii (sekty?). Pozwala zrozumieć jej sens, cele, motywy i cały zewnętrzny wizerunek „kociej wiary”. Nie jest sensacyjnym przekazem byłego wyznawcy o jej nadużyciach i odkrywaniem pilnie strzeżonych tajemnic. Wszelkie prezentowane zasady i dogmaty wspierane są cytatami z Biblii i literatury wykładni. Rzadko bywają komentowane. Ludzi „światowych”, takich jak ja, czyli ludzi spoza, najbardziej uderzać mogą mechanizmy prowadzące do głębokiego uwikłania. Wstrząsa stawianie na równi grzechów nadmiernej skłonności kobiet do dyskusji z seksualnym molestowaniem dzieci. I brak reakcji zwierzchników. Książka Rienta to studium rozpadającej się osobowości Łukasza – świadka Jehowy, i narodzin wolnego od ograniczeń wiary człowieka – Roberta. Roberta Rienta, autora książki.

 

To książka nie tylko o niszowej religii. O jej pięknie i mrocznych zakamarkach. To także książka o samotności człowieka – w tłumie, w gronie bliskich, przyjaciół. I w samym środku wiary w dobrego Boga. Boga różnych imion, nie tylko Jahwe. Czasem ten dobry Bóg nie jest dla nas łaskawy. „Wkłada cierń”, by nauczyć człowieka pokory. Niestety, nie mówi, jak z tym żyć.

 

To książka o odwiecznej antynomii, o walce dobra ze złem, która rozgrywa się wewnątrz każdej wrażliwej duszy. Jak zachować autonomię i jednocześnie żyć w zgodzie z zewnętrzną „prawdą” zamkniętą w sztywne ramy religii, jeśli ta wewnętrzna jest całkiem inna, nieprzystająca, grzeszna? Jak długo człowiek może żyć w rozdwojeniu, w zawieszeniu, w fikcji? Kogo lepiej w sobie uśmiercić: Łukasza czy Roberta?

 

To książka o tym, jak ciężar sumienia i lojalności wobec zasad religii, strach przed karą Boga potrafi człowieka ubezwłasnowolnić, nie pozwala mu żyć zgodnie z jego potrzebami, konstrukcją psychofizyczną, seksualnością. Ludzi bardzo bojaźliwych lub nadwrażliwych czasem prowadzi to do obłędu, nierzadko do samobójstwa.

 

To książka o każdym z nas, o maskach, które nakładamy przed światem w poczuciu lęku, by nie zostać odrzuconym, o tym, co w nas tkwi na samym dnie duszy, o głęboko skrywanej prywatności, która niekoniecznie jest piękna i atrakcyjna, może być brzydka i grzeszna w ramach jakiejś religii, społeczności lub wobec ogólnie przyjętych zasad moralnych. O kompleksach, poczuciu inności i poczuciu niższości, że tylko my jesteśmy negatywnie naznaczeni, a wszyscy inni są lepsi, poprawniejsi, bardziej przystosowani. O niszczącym wpływie na psychikę błędnego obrazu siebie samego i świata, podtrzymywanym przez określoną religię.

 

Łukasz, głęboko wierzący świadek Jehowy i zablokowany wewnętrznie homoseksualista, i Robert – jego alter ego, kolega, przyjaciel, wróg, spowiednik, nienarodzony brat bliźniak, który pragnie wyzwolić się z oków religii, aby nie smucić Jahwe swoją grzesznością. Piszą pamiętnik. Na zmianę. Raz słychać Łukasza, raz Roberta. Pierwszy jest bardzo dobrym studentem, lubianym przez profesorów i rówieśników. Na zewnątrz stale uśmiechnięty, ambitny, aktywny. W ciszy własnego pokoju umiera jednak ze wstydu z powodu odmiennej orientacji seksualnej, smutku i samotności. Drugi chce zejść na samo dno. Uprawia stosunki homoseksualne, uczestniczy w nieprzyzwoitych zabawach i imprezach, pije, pali, narkotyzuje się, samookalecza, truje. Chce całkowicie zbrukać to, co święte, by pomóc Łukaszowi umrzeć. Zresztą zgodnie z jego wolą. Przejdzie przez różne doświadczenia: spróbuje miłości z kobietą, rozważy inne kierunki studiów, podda się terapii, pozna nowe religie. W końcu pochłonie go psychologia, która pozwoli mu przeanalizować i zrozumieć każdy etap jego życia. Pozwoli pogodzić się z tym, kim jest naprawdę. Pozwoli odwrócić się od jednej jasności, by zobaczyć inną. Wtedy narodzi się Robert. Na końcu powstanie ta przejmująca, autobiograficzna książka. Jako świadectwo oczyszczenia.

 

Elżbieta Siwińska

 

„Świadek”
Autor: Robert Rient
Wydawnictwo: Dowody na Istnienie