Wojna jest święta

 

„Wstawaj, kraju ogromny, wstawaj do śmiertelnego boju. Z faszystowską siłą nieczystą, z przeklętą hordą. Niech wściekłość szlachetna zakipi jak fala. Nadchodzi wojna narodowa. Święta wojna!”

 

 

„Każdy Rosjanin powie, że 9 maja to wielkie święto” – mówi w filmie pisarz i publicysta Wiktor Jerofiejew (fot. kadr z filmu „Święta wojna Rosjan”)

 

Pieśń „Święta wojna” jest dla Rosjan jak hymn. Śpiewając ją, stoją na baczność. Towarzyszyła żołnierzom walczącym w Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej z nazistowskimi Niemcami, a niedawno została odśpiewana na prorosyjskich wiecach na Krymie i antyukraińskich w Moskwie. Kiedy Rosjanie ją słyszą, czują dumę. „Ta pieśń podnosi na duchu. Od razu chce mi się strzelać do faszystów” – mówi jeden z weteranów wojny w Afganistanie. Po raz pierwszy ta rosyjska pieśń zabrzmiała 26 lipca 1941 roku na Dworcu Białoruskim w Moskwie dla żołnierzy jadących na front. Dlaczego to właśnie ta radziecka pieśń jest tak ważna dla Rosjan? Dlaczego to Wielka Wojna Ojczyźniana wciąż przez propagandzistów nazywana jest głównym powodem do dumy? Odpowiedzi na te i wiele innych pytań można znaleźć w filmie dokumentalnym Barbary Włodarczyk „Święta wojna Rosjan”.

 

Dziennikarka odwiedza siedzibę Chóru Aleksandrowa, którego każdy członek jest zawodowym żołnierzem Armii Rosyjskiej. Ich sztandarową pieśnią jest „Święta wojna”. Wykonują ją na każdym koncercie. „Proszę, aby zwłaszcza w trzeciej strofie mocno zaakcentować nadchodzi święta wojna. Proszę wczuć się w te słowa i pomyśleć nad ich sensem” – mówi dyrygent chóru.

 

Barbara Włodarczyk rozmawia także ze znakomitym rosyjskim pisarzem i publicystą Wiktorem Jerofiejewem. „Wielka Wojna Ojczyźniana jest dla Rosjan największą świętością. Nie prawosławie, nie Putin, nie Stalin, ale wojna. Każdy Rosjanin powie, że 9 maja to wielkie święto” – mówi opozycyjny pisarz. Według badań aż 80% mieszkańców dawnego ZSRR uważa, że tryumf nad faszyzmem to główny powód do dumy. To wydarzenie wciąż wykorzystuje propaganda, która „zrobiła z tego patetyczny rytuał, że jesteśmy lepsi od innych, że każdemu możemy dać odpór, że tylko my zwyciężyliśmy, że nikt nam nie pomagał” – zauważa Jerofiejew. Fałszowanie historii w Rosji jest posunięte bardzo daleko. Dwie starsze kobiety zapytane przez Barbarę Włodarczyk o atak Związku Radzieckiego na Polskę w 1939 roku, ogromnie się zdziwiły i jednogłośnie powiedziały, że Rosja nigdy nikogo nie zaatakowała. Dziennikarka rozmawia także z trzema weteranami wojny w Afganistanie i Czeczeni, którzy twierdzą, że „Kijów chce całkowicie zniszczyć wszystko, co wiąże się z ZSRR i Rosją”, a za walczącymi Ukraińcami stoją Amerykanie, którzy nimi sterują.

 

Włodarczyk wybiera się do Szkoły Kadetek. Najlepsze uczennice składają tam Kałasznikowa w ciągu 8 sekund. „Musimy być gotowe na wszystko, bo jak wybuchnie III wojna światowa, to Rosja na pewno się włączy. Jako obrońca” – mówi jedna z dziewcząt. Wypowiada się także Lew Gudkow z Centrum Lewady – „Jako, że jest to zwycięstwo nad potężnym wrogiem to bardzo pomaga w tworzeniu współczesnego mitu o sile i modernizacji Rosji, w pozycjonowaniu nas wobec Europy i świata. Oto my. Rosja, Rosjanie, Związek Radziecki. Pokonaliśmy Zachód i pokazaliśmy, że jesteśmy wielkim mocarstwem”.

 

W swoim dokumencie Barbara Włodarczyk po raz kolejny rozmawia z ludźmi ślepo wierzącymi we wszystko, co powie Kreml, ale także z opozycjonistami. Dzięki temu widz ma pewność, że film jest autentyczny, a także obiektywny. Dziennikarka nikogo w nim nie ocenia.

 

Podobnie jak w dokumencie „Szalona miłość. Rosjanie i Putin” reporterka wnika w umysły Rosjan, aby polskiemu widzowi umożliwić poznanie ich toku myślenia oraz mentalności. Aby łatwiej było zrozumieć, dlaczego tak ślepo wierzą kremlowskiej propagandzie i jak niebezpieczne może to być dla Europy.

 

 

„Święta wojna Rosjan”
Reżyseria: Barbara Włodarczyk
Produkcja: Polska 2015

 

Czytaj także:

recenzję filmu „Szalona miłość. Rosjanie i Putin”,

recenzję książki „Nie ma jednej Rosji”,

wywiad z Barbarą Włodarczyk.