Święte fakty czy kuglarstwo

 

Dokąd zmierzają polskie media, jak kształcić przyszłych dziennikarzy i ile w zawodzie reportera jest romantyzmu, a ile kuglarstwa – o tym 1 czerwca dyskutowała elita polskiego reportażu, rozmówcy Wiesława Łuki ze zbioru wywiadów „Fakt jest święty”.

 

Jestem w połowie twórcą tej książki, druga połowa należy do moich rozmówców – mówił Wiesław Łuka (fot. Aleksandra Zbróg) 

 

To było prawdziwe święto dla fanów literatury faktu. Na zaproszenie Wiesława Łuki do Faktycznego Domu Kultury przybyli czołowi polscy reporterzy: Marek Miller, Jacek Hugo-Bader, Konrad Piasecki, Jacek Snopkiewicz, Mariusz Szczygieł, Stanisław Zawiśliński, Janusz Rolicki oraz Barbara Trzeciak-Pietkiewicz, aby opowiedzieć, jaki jest ich stosunek do faktu.

 

Chciałem przypomnieć czytelnikom, że jeszcze działam, piszę, chciałem zobaczyć moje nazwisko pod tekstem w gazecie czy Internecie. Na zaproszenie Marka Palczewskiego zacząłem współpracować z portalem Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Do rozmów wybierałem najlepszych dziennikarzy: Szczygła, Tochmana… – Łuka opowiadał, jak narodził się pomysł stworzenia zbioru wywiadów. – Spodobało się to Staszkowi Zawiślińskiemu. Zaproponował książkę.

 

Odautorska dedykacja książki swojemu wnuczkowi była dla prowadzącego spotkanie Kamila Bałuka punktem wyjścia do pytania reporterów o to, jak widzą przyszłość uprawianego przez siebie zawodu. Jako pierwszy wypowiedział się Marek Miller – autor książki „Reporterów sposób na życie”, która dla Mariusza Szczygła jest jedną z najważniejszych pozycji. – Zawsze mnie interesował nie sam reportaż, ale to, jakie są jego możliwości. Jaką pełni funkcję podczas przemian społecznych, ustrojowych? Czy może zastąpić literaturę? Gdybym dzisiaj pisał „Reporterów sposób na życie”, książka ta byłaby zupełnie o czymś innym, bo teraz wszystko się zmieniło – opowiadał Miller. 

 

Jacek Snopkiewicz uważa, że choć próba ratowania reportażu, jaką podejmują jego koledzy, to syzyfowa praca, każdy, nawet najmniejszy sukces, cieszy. Według niego największymi problemami reporterów są brak przestrzeni, w której mogą publikować, oraz zarobki. Bardziej optymistyczną wizję swojego zawodu ma Jacek Hugo-Bader: – Najlepsze dopiero przed reportażem. Zobaczcie, jak wspaniale rozwinął się reportaż w Polsce w latach 90. Przecież rzeczy najbardziej wartościowe powstają w trudnych, a nie dobrych czasach. A takie teraz dla reportażu i prasy drukowanej nastały – przekonywał. – Będziemy musieli próbować pisać w innym miejscach, w Internecie. Byłem pierwszym reporterem, który razem z „Dużym Formatem” stworzył reportaż multimedialny – mówił

 

Spotkanie z rozmówcami Wiesława Łuki było świętem dla fanów literatury faktu
(fot. Aleksandra Zbróg)

 

Przyszłość dziennikarstwa widzi w reportażu multimedialnym także Stanisław Zawiśliński, który uważa, że zanikanie prasy drukowanej jest nieuniknione. – Żyjąc w epoce audiowizualnej, musimy pogodzić się z tym, że większa część dziennikarstwa będzie w Internecie. Reportaż multimedialny jest fascynujący, ale łączy się z pracą zespołową. To dla biednych reporterów, przyzwyczajonych do podkreślania swojego ego, trudne – opowiadał. Tym właśnie gatunkiem, który w Polsce zaledwie raczkuje, próbuje zainteresować swoich studentów. – Dla pokolenia ludzi, którzy niemal rodzą się z tabletem, to naturalne środowisko i będą z łatwością posługiwać się tymi narzędziami. Żeby robić reportaże multimedialne seryjnie, potrzeba około 60 tysięcy złotych na sprzęt. Problem w tym, że nikomu na kulturze i jakościowym dziennikarstwie nie zależy, a w to powinny inwestować uczelnie, koncerny wydawnicze, redakcje – stwierdził Zawiśliński.

 

Marek Miller w gatunku łączącym z sobą tekst, dźwięk i obraz widzi szansę stworzenia wielkiej narracji, na miarę Prusa czy Balzaca, którzy w swoich powieściach przedstawiali obraz całego społeczeństwa. – Miliony Polaków wyemigrowało z kraju za pracą, a nie ma na ten temat żadnej wielkiej powieści. Wszystko, co pozostało, to telenowela „Londyńczycy”. Reportaż to jedyny gatunek, który może uprawiać coś takiego jak antropologia sytuacji – zauważył. Bo reportaż jest nie tylko po to, aby zrozumieć siebie i drugiego człowieka, ale przede wszystkim ma tworzyć wspólnotę. Jest odpowiedzialny za więź społeczną i jej rozwój.

 

Mariusz Szczygieł doświadczył tego, jak książka buduje więź między czytelnikiem a jej autorem:– Spotkałem chłopaka, który na mój widok ucieszył się: „O!, Mariusz!”. Może student? Okazało się, że nie, ale czyta tak dużo reportaży, że wydałem mu się znajomy. Właśnie czytał książkę o Palestynie Smoleńskiego. Najbardziej podobało mu się to, że Smoleński pisze tak, jakby był jednym z Palestyńczyków, i dzięki temu on także się nim czuł. To właśnie obrazuje to tworzenie więzi.

 

W dyskusji o reportażu nie mogło zabraknąć wątku etyki zawodowej. Barbara Trzeciak-Pietkiewicz stwierdziła, że dziennikarstwo to nie zawsze zawód etyczny, a czasem nawet kuglarski. Opowiedziała historię o tym, jak po szkwale na Mazurach wysłano tam młodą dziennikarkę. Wróciła z tekstem o żeglowaniu. Dlaczego? Na brzegu stała matka, a u jej stóp leżał czarny worek z ciałem jej syna. – „Ja miałam do niej podejść?”, spytała mnie. Trzeba było podejść. W innym momencie może by ją wypędziła, ale nie wtedy. Gdy rozmawiałam z matką, której syn się powiesił, potrzebowałam godzinę. Moim zadaniem było zdjąć z niej ciężar winy. Wtedy to już nie jest kuglarstwo, ale głęboki, choć krótki, związek. Przez tę godzinę jestem jej przyjaciółką, terapeutką, nie dziennikarzem. Etyczne jest to, żeby nie szkodzić bohaterowi. Wszystkie środki, których się używa, żeby tekst powstał, to mieszanina sztuczek zawodowych, namawiania i intuicji. To nie jest romantyczny zawód. Trzeba mieć trochę tupetu.

 

Wiesław Łuka przyznał, że podczas rozmowy z Markiem Millerem dużo czasu poświęcili Ryszardowi Kapuścińskiemu. Cesarz reportażu mówił, że w wywiadzie to dziennikarz prowadzący rozmowę nadaje jej ton i buduje jej dramaturgię. Łuka podsumował jednak spotkanie słowami: – Jestem w połowie twórcą tej książki, a druga połowa należy do moich rozmówców.

 

Fragmenty książki „Fakt jest święty” czytała Karolina Wiśniewska, studentka dziennikarstwa na Uniwersytecie Warszawskim. Wydaniem zbioru wywiadów zajęła się Fundacja Centrum Badań i Edukacji im. Ryszarda Kapuścińskiego, w ramach której działa też „Nowy Folder”.

 

 

Weronika Rzeżutka