System (nie)sprawiedliwości

Na budynku amerykańskiego Sądu Najwyższego wyryty jest napis „Jedna sprawiedliwość dla wszystkich oparta na prawie”. Litery są duże, a sentencja znajduje się w widocznym miejscu. Jakby miała stanowić memento dla wchodzących do budynku sędziów i prawników. Jednak śledząc procesy sądowe pokazane w filmie „W imię sprawiedliwości: Walka Bryana Stevensona o równouprawnienie” trudno nie odnieść wrażenia, że dla wielu z nich to tylko puste, ładnie brzmiące słowa.

Dokument HBO jest portretem Bryana Stevensona – czarnoskórego, amerykańskiego prawnika, aktywisty i założyciela Inicjatywy Równa Sprawiedliwość, która skupia się na walce z nierównym traktowaniem oskarżonych na tle rasowym, pomaga osadzonym, znajdującym się w ciężkiej sytuacji ekonomicznej i dąży do zniesienia kary śmierci. Swoją działalność prowadzi głównie w stanie Alabama, który ma najwyższy w kraju wskaźnik wyroków śmierci.

Film nie jest typową biografią, która pokazywałaby przebieg prawniczej kariery Stevensona pełnej przegranych spraw, ale też licznych sukcesów, które kilkukrotnie doprowadziły do pozytywnych zmian w prawodawstwie USA. Przez pryzmat doświadczeń i przemyśleń Stevensona, zebranych w ciągu wieloletniej pracy w amerykańskim systemie sprawiedliwości, twórcy starają się raczej ukazać, jak głęboko w tamtejszym społeczeństwie zakorzeniona jest segregacja rasowa i jak po dziś dzień wpływa na orzecznictwo sądów. Sąd Najwyższy USA jeszcze około 160 lat temu twierdził, że niewolnictwo jest czymś zupełnie legalnym.

Przodkowie Bryana Stevensona byli niewolnikami. Jego rodzice całe życie doświadczali dyskryminacji na tle rasowym, a sam Bryan ukończył szkołę podstawową dla „kolorowych”. Dziś pomaga tym, którzy z powodu swojego koloru skóry zostali niesprawiedliwie potraktowani przez wymiar sprawiedliwości.

Bryan Stevenson wspomina historię Dreda Scotta, który w 1856 roku złożył do sądu wniosek o uznanie go wolnym, ponieważ w wyniku podróży swojego właściciela przez dłuższy czas przebywał w stanach, gdzie niewolnictwo zostało zdelegalizowane. Sąd Najwyższy stwierdził wtedy, że czarni są rasą niższą i ludźmi tylko w trzech piątych, dlatego nie mogą być uznani za obywateli, i w związku z tym nie są chronieni przez Konstytucję. Poza tym Prezes Sądu powołał się na 5. poprawkę do Konstytucji, mówiącą o tym, że nikt nie może być pozbawiony majątku, za część którego uznawano również niewolników. Nie był to jedyny rasistowski wyrok Sądu Najwyższego. W 1873 roku, już po wprowadzeniu 13. poprawki do Konstytucji, znoszącej niewolnictwo, w Colfax w Luizjanie doszło do masakry. Zamordowano 150 czarnoskórych, którzy protestowali przeciwko brakowi politycznej reprezentacji. Kongres wysłał wtedy do Colfax oskarżycieli federalnych, którzy skazali sprawców. Jednak Sąd Najwyższy stwierdził, że takie działanie Kongresu jest bezprawne, ponieważ to prawa stanowe mają pierwszeństwo. Ta decyzja umożliwiła wielu stanom na utrzymanie nierówności i segregacji rasowej i związała ręce władzom federalnym. Przełomowy był moment, kiedy to Sąd uznał dyskryminację rasową w szkołach za niekonstytucyjną.

Choć od tamtych wydarzeń minęło nieco ponad półtora wieku, zdaniem prawnika Stephena Brighta, sądy z Południa nadal działają jak w latach 40. i 50. Anthony Ray Hinton, jeden z klientów Stevensona, został zatrzymany pod zarzutem zabójstwa, którego nie popełnił. Anthony zapewniał policjantów, że jest niewinny. Wtedy od jednego z nich usłyszał: „Nie obchodzi mnie, czy jesteś winny. Skażą cię z pięciu powodów. Pierwszy: jesteś czarny. Drugi: biały człowiek powie, że to zrobiłeś. Trzeci: będziesz miał białego oskarżyciela. Czwarty: sędzia będzie biały. I piąty: ława przysięgłych też będzie biała.” Policjant nie mylił się: Anthony Hinton został skazany na karę śmierci za czyn, z którym nie miał nic wspólnego. Dopiero po 30 latach, które spędził w celi śmierci, Bryanowi Stevensonowi udało się doprowadzić do jego uniewinnienia.

Największą siłą filmu jest to, że nie skupia się jedynie na dokumentowaniu problemu segregacji rasowej z perspektywy dzisiejszych czasów, ale dąży do ukazania genezy problemu. Bryan Stevenson, narrator filmu, przeprowadza widza przez historię czarnoskórych w Stanach Zjednoczonych i ich walki o prawa: początkowo o to by nie być traktowanym jak przedmiot, a później zaś o to, by być traktowanym jak pełnoprawny obywatel. Jego ton nie jest jednak oskarżycielski; prawnik nie dąży do szukania winnych i ukarania ich. Stevenson opowiada o tych niechlubnych dla Ameryki wydarzeniach jak o faktach historycznych. Problemem jest to, że dziś w USA zbyt rzadko rozmawia się o ludobójstwie rdzennych mieszkańców Ameryki, o niewolnictwie, linczach i dyskryminacji. Zdaniem Bryana Stevensona, Stany Zjednoczone po dziś dzień nie rozliczyły się ze zbrodni niewolnictwa.

Film braci Kunhardt jest klasycznym dokumentem. Znajdziemy tu wypowiedzi prawników, archiwalne zdjęcia i nagrania oraz wstawki z prywatnego życia tytułowego bohatera, który jest również narratorem.  Mimo że opowiada o okrucieństwie i niesprawiedliwości, potrafi robić to ze spokojem, ale też z pasją i zaangażowaniem.

Film braci Kunhardt zdobył nagrodę Silver Gavel Awards dla najlepszego dokumentu, przyznawaną przez  American Bar Association za wybitną pracę tych, którzy pomagają w lepszym zrozumieniu orzecznictwa w Stanach Zjednoczonych.

Swoimi wypowiedziami Bryan Stevenson wielokrotnie podkreślał, że żeby doszło do zmiany teraz, trzeba wrócić pamięcią do historii czarnoskórych w USA. Trzeba zacząć mówić prawdę o niewolnictwie i dyskryminacji nawet, jeżeli ta prawda będzie bolesna. „W imię sprawiedliwości: Walka Bryana Stevensona o równouprawnienie” nie jest może kamieniem milowym w przypominaniu o tych wydarzeniach, ale na pewno może stać się ważnym głosem w dyskusji o dyskryminacji rasowej w amerykańskim systemie sprawiedliwości, która mimo regulacji prawnych trwa nadal.

„W imię sprawiedliwości: Walka Bryana Stevensona o równouprawnienie” („True Justice: Bryan Stevenson’s Fight for Equality”)

Reżyseria: Peter Kunhardt, Teddy Kunhardt, George Kunhardt

Kraj: USA 2019

Dystrybucja: HBO GO

Wpisy

Studentka III roku dziennikarstwa na UW. W dziennikarstwie najbardziej fascynuje ją wywiad i reportaż, a za mistrzów gatunku uważa Ryszarda Kapuścińskiego i Orianę Fallaci, których ceni za dociekliwość i otwartość na drugiego człowieka. Pasjonatka jazdy konnej, kryminałów i dobrej kuchni.

Twój adres email nie zostanie opublikowany.