Centrum Kapuścińskiego

Dziennikarstwo newsowe, z którego wyrósł, nie dawało mu pełnej satysfakcji. Kiedy kilka lat temu przyniósł materiał na duży tekst i po raz kolejny usłyszał od swojego redaktora: „To napisz mi teraz z tego króciaka”, uznał, że musi coś zmienić. I tak właśnie Paweł Piotr Reszka (ur. 1977) został reporterem.

 

Fot. Monika Sawka

Jego debiutancka książka reporterska „Diabeł i tabliczka czekolady” (2015) została od razu doceniona – przyznano jej Nagrodę za Reportaż Literacki im. Ryszarda Kapuścińskiego. Przewodniczący komisji konkursowej, Maciej Zaremba Bielawski, w laudacji powiedział: (…) nagradzamy autorską powściągliwość, (…) skupienie, (…) empatię, (…) umiejętność wsłuchiwania się w głosy ludzi.

 

Rzecznik wykluczonych

Dziewica konsekrowana, nastolatka, żyjąca w mieszkaniu bez toalety, matka, która zabiła kilkoro swoich nowo narodzonych dzieci ze strachu przez mężem, chłopiec, który popełnił samobójstwo, bo został oszukany przez rówieśnika, małżeństwo, opiekujące się niepełnosprawnym synem. To tylko niektórzy bohaterowie reportaży Pawła P. Reszki. Już jednak tych kilka postaci pokazuje, po jakie tematy sięga najchętniej. Opisuje świat, który jest nam daleki i bliski jednocześnie. Daleki – bo pisze o problemach dla nas często niewyobrażalnych; bliski – bo te osobiste dramaty dzieją się często tuż obok nas. – Słyszymy krzyki za ścianą, wiemy, że sąsiad znęca się nad żoną, widzimy ją poobijaną, ale bardzo często nie reagujemy, bo uważamy, że to są sprawy rodzinne i nie należy się wtrącać – stwierdza, opowiadając o swoich tekstach dotyczących przemocy domowej.

 

Mówi więc w imieniu tych, którzy sami rzadko kiedy zabierają głos. I co najlepsze, jest w tym skuteczny. Wielokrotnie zdarzyło się, że jego teksty wymiernie pomogły bohaterom. Tak było np. z niepełnosprawną kobietą, gwałconą przez swojego partnera: po publikacji czytelnicy masowo deklarowali chęć pomocy, przysyłali w pełni sprawne wózki inwalidzkie. – Takie sytuacje dają mi poczucie sensu, ale też ogromną satysfakcję, że to, co robię, ma swoją wagę. Spotykam się dość często z poczuciem bezsensu w pracy dziennikarza, który pisze, pisze i nic z tego nie wynika. Ja czuję coś odwrotnego – mówi Paweł P. Reszka.

 

Reporter, nie przyjaciel

Choć jego reportaże są dowodem ogromnej wrażliwości i empatii, zaskakiwać może postawa, którą przyjmuje wobec bohatera. – Podczas  rozmowy wcale nie patrzę mu głęboko w oczy, nie uśmiecham się ze zrozumieniem i nie poklepuję go po plecach. Kiedy już czuję, że osoba jest gotowa, następuje właściwa rozmowa. I ona często wygląda jak przesłuchanie. Przyjeżdżam przygotowany, mam dużo pytań. Zadaję je, bohater mi na nie odpowiada. Potem przyjeżdżam jeszcze raz i następuje kolejna fala pytań. Kolejne przesłuchanie – zdradza swoją metodę pracy Paweł P. Reszka. Twierdzi, że w ten sposób pokazuje, że zależy mu na poznaniu historii człowieka. I jest z nim szczery, nikogo nie udaje. Zwłaszcza przyjaciela. Dlatego też odmówił, kiedy jedna z bohaterek zaproponowała, żeby został ojcem chrzestnym jej dziecka.

 

Wcielenie skromności

To właśnie ta cecha ujmuje w nim najbardziej. Choć jest dziennikarzem odnoszącym sukcesy (oprócz Nagrody Kapuścińskiego, nominowany był dwukrotnie do nagrody Grand Press, jest redaktorem lubelskiego oddziału Gazety Wyborczej i właśnie pracuje nad kolejną książką), jest też człowiekiem pełnym pokory. Mariusz Szczygieł mówi, że czeka na każdy jego reportaż jak na wielkie wydarzenie. Jednak sam Reszka podkreśla, że nie jest „żadnym Kapuścińskim”, a pisanie jest dla niego dużym wyzwaniem, bo ogromną uwagę przywiązuje do wypowiedzi bohaterów i rzetelności tekstu. Nie czuje się swobodnie, kiedy jest w centrum uwagi, bo wychodzi z założenia, że wszystko, co ma ważnego i ciekawego do powiedzenia, wyraża w swoich tekstach. Z szacunku dla drugiej osoby nigdy się nie spóźnia. A jeśli już mu się zdarzy, przeprasza za to kilkakrotnie.

 

Wyznaczyć granice

Co jest dla Pawła P. Reszki najważniejsze w pracy? – Trzeba być szczerym wobec siebie i wobec czytelnika – podsumował jednym zdanie podczas spotkania autorskiego w Domu Spotkań z Historią w marcu 2017 roku. Ta szczerość to granica, której nie przekracza. W życiu prywatnym też ma takie granice. Podczas spotkania autorskiego przy okazji II Festiwalu Natura-Kultura-Media powiedział: – Staram się oddzielić pracę i życie rodzinne. Czas spędzony z bliskimi, umiejętność zachowania równowagi pomiędzy tymi dwoma światami, to daje mi prawdziwe szczęście.

 

Magda Gontarek

 

Przeczytaj także nasz wywiad z Pawłem P. Reszką!

 

Please Enter Your Facebook App ID. Required for FB Comments. Click here for FB Comments Settings page

Zobacz też:
Nobel ma w sobie coś z kobiety

Nobel ma w sobie coś z kobiety

O Swietłanie Aleksijewicz, Nagrodzie Nobla i Białorusi pisze Alesia Ptushka...
Hanna Polak: Razem z bohaterami walczy o lepsze czasy

Hanna Polak: Razem z bohaterami walczy o lepsze czasy

Z reżyserką, producentką i autorką zdjęć Hanną Polak rozmawia Bartosz...
Misterium ciała

Misterium ciała

"Pamiętam dokładnie swoją pierwszą sekcję zwłok"

Name required

Website