Centrum Kapuścińskiego

Jest 1992 rok, wyspa Long Island w Nowym Yorku. Czarnoskóry 24-letni nauczyciel, William Ford, zostaje zastrzelony przez lokalnego mechanika. Ława przysięgłych, pomimo ewidentnych dowodów winy napastnika, uznaje zdarzenie za działanie w obronie własnej. 25 lat później siostra ofiary decyduje się nakręcić o tym film. Tak powstaje „Strong Island” Yance Ford – opowieść o niesprawiedliwości sądu i problemie segregacji rasowej w USA.

 


Kręcenie dokumentu o własnej rodzinie jest pewnym wyzwaniem. Nie dość, że trzeba porozmawiać na nowo o sprawach, o których dyskutowało się już wiele razy, to jeszcze trzeba spróbować spojrzeć na wydarzenia z perspektywy obserwatora, który nic o nich nie wie. Wszystko po to, aby w wiarygodny sposób ukazać problem widzowi.
Yance Ford to się udało.  Reżyserka wciela się w rolę dziennikarki, która zadaje pytania  bliskim tak, jakby chciała zrobić na ich temat reportaż. W ciekawy sposób ukazane są np. wspomnienia matki. Opowiada ona o początkach swojego małżeństwa i wychowywaniu dzieci. Wypowiedziom tym towarzyszą stare, w większości czarno-białe fotografie, ukazujące się na białym tle. Kontrast tej bieli z ciemnymi zdjęciami i czarnoskórymi dłońmi tworzy ciekawe ujęcia. Oprócz tego reżyserka sama snuje bardzo szczerą opowieść o bolesnych wydarzeniach. Nie boi się przyznać do błędów, które popełniła, kwestionuje swoje wybory sprzed lat. Zachowuje się trochę, jakby była przesłuchiwana, choć przecież to jej własny film. W tych momentach kamera, aby podkreślić intymność zwierzeń, znajduje się bardzo blisko jej twarzy, przez co widz może jednak odczuwać  pewien dyskomfort.
W filmie są też obecne wypowiedzi „drugiej strony” – zastępców prokuratora zajmujących się tą sprawą. Oni właśnie pozwalają zrozumieć  nieco bardziej  funkcjonowanie ławy przysięgłych, czyli wybieranych losowo 23 ławników, którzy decydują, czy oskarżenie jest uzasadnione i czy należy rozpocząć postępowanie. Z opowieści rodziny wynika jednak, że nikomu nie zależało na ukaraniu zabójcy czarnoskórego chłopaka.  Co więcej starali się oni wykazać, że to William był winny całej tej sytuacji i swoim zachowaniem zmusił mechanika do takiej reakcji.
„Strong Island” to smutny, ale szczery i prawdziwy obraz społeczeństwa amerykańskiego, w którym, jak mówi matka zamordowanego, bogactwem jest już samo posiadanie białego koloru skóry. Nie jest to „laurka” wychwalająca Williama Forda.  Nie był  ideałem,  miał swoje wady i nie zawsze postępował jak należy – o tym otwarcie jest w filmie mowa. Ta szczerość się opłaca. Dzięki temu my, widzowie, angażujemy się emocjonalnie w opowiadaną historię. Chcemy pocieszyć pogrążoną w żałobie rodzinę, powiedzieć im wyświechtane „wszystko będzie dobrze”. Tylko po obejrzeniu filmu, sami nie do końca możemy w to uwierzyć.

 

 

Natalia Oumedjebeur

„Strong Island”
reż. Yance Ford
produkcja: Dania, USA
2017

Please Enter Your Facebook App ID. Required for FB Comments. Click here for FB Comments Settings page

Zobacz też:
Który to świat?

Który to świat?

Druga część opowieści o Malezji. Pisze i fotografuje Weronika Rzeżutka...
Prof. Wolny-Zmorzyński: Aleksijewicz dopuściła do głosu każdego pokrzywdzonego

Prof. Wolny-Zmorzyński: Aleksijewicz dopuściła do głosu każdego pokrzywdzonego

Wywiad Agnieszki Kapeli
Od pomysłu do premiery, czyli jak powstaje film

Od pomysłu do premiery, czyli jak powstaje film

Przebieg produkcji filmowej na przykładzie dokumentu „15 stron świata”

Name required

Website