Tam, gdzie bije serce Grenlandii


To miejsce, gdzie uniesienie brwi oznacza „tak”, a zmarszczenie nosa „nie”; gdzie Duńczyków i innych ludzi spoza Grenlandii nazywa się białymi, obcymi ludźmi; gdzie panuje wszechobecny dystans do rzeczywistości; gdzie taksówki jeżdżą po zamarzniętym morzu. I gdzie, jak wszędzie, mieszkańcy muszą mierzyć się z życiowymi trudnościami.

Wraz z Iloną Wiśniewską czytelnik przenosi się na Uummannaq – wyspę przy zachodnim wybrzeżu Grenlandii o powierzchni dwunastu kilometrów kwadratowych, która liczy tysiąc trzystu mieszkańców. Jej nazwa wywodzi się z grenlandzkiego słowa „uummat” („serce”) i oznacza „tam, gdzie leży serce”. Inspiracją do nadania „imienia” była wznosząca się w tym miejscu góra o charakterystycznym kształcie. Może to nie przypadek, że właśnie tutaj powstał pierwszy na świecie dom dziecka. Wiśniewska pracowała w nim przez trzy miesiące.

„Lud. Z grenlandzkiej wyspy” to  książka reporterska, która jest rezultatem długiego pobytu  autorki na  mało komu znanej wyspie. Realia życia na niej są tak odmienne od realiów, do których jesteśmy przyzwyczajeni, że wzbudzają ciekawość. Część mieszkańców żyje z łowienia ryb i polowań na zwierzęta, a te rządzą się swoimi prawami – nie robi się tego w noce polarne i gdy wieje zbyt silny wiatr. Nie ma fryzjerów, więc ludzie strzygą się nawzajem. Nie każdy trudni się czymś oryginalnym – Grenlandczycy prowadzą pensjonaty, robią meble, uczą dzieci w szkole. To ludzie w różnym wieku – od dzieci i studentów po małżeństwa z czterdziestoletnim stażem. Niektórzy wierzą w Boga, inni w duchy. Ich rozrywką są wyścigi psich zaprzęgów, podczas których spotykają się okoliczni mieszkańcy.

Jednakże  problemy, z którymi się zmagają są podobne do tych, które dotykają ludzi na całym świecie. Ktoś stracił męża i samotnie wychowuje dzieci, ktoś inny boi się, że poznana za granicą sympatia nie będzie chciała zamieszkać na Grenlandii. Podobne są też różnice poglądów  – np. nie wszyscy akceptują homoseksualistów lub  rozumieją tych, którzy chcą popełnić samobójstwo.

Historie składające się na reportaż nie są opisane sztampowo. Wiśniewska każdorazowo zaczyna od jednego charakterystycznego elementu i stopniowo dodaje coraz więcej szczegółów, pozwalając bohaterom się odsłonić.

W książce nie brakuje też fragmentów o historii Grenlandii, które dla bardziej dociekliwych mogą być pomocne w lepszym zrozumieniu zachowań bohaterów. I ostatnia, niewątpliwa zaleta publikacji – piękne zdjęcia, które pozwalają czytelnikom skontrolować sprawność ich wyobraźni. Jedyne, co sprawia trudność, to niektóre dialogi. Niestety, ich zrozumienie wymaga znajomości języka grenlandzkiego, a zwykła umiejętność domyślania się z kontekstu nie zawsze wystarczy. Z drugiej strony wplecione w opowieść zagraniczne słowa są jednym z elementów, które budują klimat reportażu. Mimo, że dotyczy on kraju północy, jest przepełniony ciepłem, które bije od bohaterów.


„Lud. Z grenlandzkiej wyspy”
Autor: Ilona Wiśniewska
Wydawnictwo Czarne
Rok wydania: 2018