Centrum Kapuścińskiego

„Terremoto” w języku włoskim oznacza trzęsienie ziemi. To jedno słowo zawiera w sobie nie tylko kataklizm, ale przede wszystkim – ludzką tragedię. W 2016 r. w wyniku trzęsienia ziemi zginęły setki ofiar śmiertelnych, tysiące zostało rannych, a dziesiątki tysięcy straciły domy i życiowy dorobek. Jarosław Mikołajewski rusza w pełną refleksji podróż po włoskich miastach, których dotknął kataklizm.

 

Ziemia zatrzęsła się w Lacjum i Umbrii, regionach położonych kilkadziesiąt kilometrów na południowy wschód od Perugii, drgania odczuł także Rzym odległy o 150 km od epicentrum. Runęły mury domów, kościołów, szkół; miasteczka z historią liczącą kilkaset, a niekiedy nawet kilka tysięcy lat, obróciły się w gruzy. Skutki odczuły całe Włochy.

„Terremoto” to reportaż napisany przez poetę, kulturoznawcę oraz historyka literatury włoskiej. Obraz, który przedstawia, wydaje się być bardzo realny: oto na naszych oczach dzieje się tragedia zabierająca setki ludzkich żyć, zmiatająca z powierzchni ziemi historie i tradycje trwające od pokoleń. Zrujnowane miasta wciąż wydają się drżeć, ze zniszczonych budynków bije domowe ciepło. Choć pogrążone w ruinie, wciąż są ludzkie: Amatrice to miasto nieboszczyk, Norcia to chory w agonii, a Castelluccio to sceneria z upiornej baśni, bez bohaterów, otulona nieziemską ciszą. Powstałe w ziemi pęknięcia to rany, domy bez ścian to przecięte w pół brzuchy.

Mikołajewski dotyka nie tylko fizycznego wymiaru trzęsienia ziemi: jak radzą sobie ludzie, dorośli i dzieci? Jak żyją ci, którym udało się, którym trzęsienie ziemi zabrało rodziny, dach nad głową. Naukowcy mogą wskazać przyczyny, jednak trzęsień ziemi nie da się przewidzieć, nie można im też zapobiec. Można tylko wzmacniać i dostosowywać budynki. Ale jak duchowni mają wytłumaczyć sobie i wiernym, dlaczego tak się dzieje, znaleźć miejsce dla teodycei? W obliczu ludzkiego dramatu niemożliwe jest odnalezienie szczęścia i Boga, „miłości, co wprawia w ruch słońce i gwiazdy”. We Włoszech to ziemia sama wprawia się w ruch i zabija.

Paolo Rumiz, znany włoski reporter, uważa, że mapa Włoch to szlak wojenny wzdłuż Apeninów: nawet równina nie oznacza pokoju, czyli ciszy sejsmicznej: jeszcze nie raz zatrzęsie się tu ziemia. – Włosi za każdym razem pamiętają, że najpierw są ludźmi, dopiero później Włochami. Potrafią się zjednoczyć i wspólnie przeżywać tragedie – mówi Mikołajewski. Być może to sprawia, że są w stanie udźwignąć ciężar, jaki niesie za sobą koszmar trzęsienia ziemi.

Joanna Paciorek

 

„Terremoto”
Autor: Jarosław Mikołajewski
Wydawnictwo: Dowody na Istnienie

Please Enter Your Facebook App ID. Required for FB Comments. Click here for FB Comments Settings page

Zobacz też:
Koczownicy z dachu świata

Koczownicy z dachu świata

Fotoreportaż z Czangtangu
Chińskie duchy jedzą ananasy

Chińskie duchy jedzą ananasy

"Chińska herbata i tradycyjne pao na śniadanie, po południu zwiedzanie...
Od pomysłu do premiery, czyli jak powstaje film

Od pomysłu do premiery, czyli jak powstaje film

Przebieg produkcji filmowej na przykładzie dokumentu „15 stron świata”

Name required

Website