Centrum Kapuścińskiego

Nie wolno rozmawiać z nieznajomymi. Nie wolno brać cukierków od panów podjeżdżających dużym białym vanem. Nie wolno też wsiadać do samochodu z nieznajomym… Jak millenialsi reagują na te ostrzeżenia swoich zatroskanych matek? Odpalając Tindera i Ubera.

 

 

Kocham udogodnienia, które daje nam nowoczesna technologia. Gdybym mógł zsynchronizować swój telefon z lodówką, by co piątek wychodziła z mieszkania i sama robiła zakupy, zgodziłbym się na to nawet za cenę mojego małego palca. Mogę dorzucić nerkę za kolejną synchronizację telefonu – tym razem z toaletą, prysznicem i umywalką, które także co tydzień potrafiłyby się same umyć.

 

Dlaczego więc o 4.30 nad ranem, „zmęczony” po kulturalnym sobotnim nadwiślańskim spotkaniu ze znajomymi, mam z plączącym się językiem tłumaczyć dyspozytorce z korporacji, że nie umiem podać adresu, pod który ma podjechać taksówka, bo jestem w połowie mostu? Przecież dojście do najbliższego konkretnego adresu zajmie mi pół godziny z trzema postojami… Dlatego wolę wyjąć telefon, włączyć lokalizację i poczekać na Wołodymira lub Oleksandra, którzy mogliby zabrać mnie nawet ze środka Lasu Kabackiego.

 

Wyjścia do pubu w poszukiwaniu partnerki lub partnera są równie passé co wspomniane powyżej korporacje taksówkowe. Dziś randkujący millenialsi są jak Bóg ze „Stworzenia Adama” Michała Anioła: cały świat mają w jednym palcu. Wystarczy jeden ruch wskazującego palca w prawo, chwila oczekiwania (ech, ta słodka, podniecająca niepewność!) i możemy porozmawiać z potencjalną partnerką, kto wie, czy nawet nie miłością na całe życie. I nie ma potrzeby wychodzenia do restauracji: kolejne kilka ruchów palcem i rycerz na białym rowerze przywozi pod drzwi gorące, pachnące spaghetti. Nie trzeba też się martwić, że dostawca nie będzie miał wydać reszty lub zabraknie nam drobnych na napiwek: dobre chochliki w telefonie przerzucą kasę, włącznie z napiwkiem, z naszego konta do knajpy. Ci bardziej ambitniz żyłką do gotowania, zamiast gotowego obiadu mogą sobie zamówić surowe produkty. I jak tu nie kochać życia w XXI wieku!?

 

Rodzice i dziadkowie mogą się śmiać, że nasze pokolenie jest leniwe, aspołeczne i nieprzystosowane do życia. Mam dla nich krótką odpowiedź – The future is now, old man. Dzięki tym smartfonowym ułatwieniom oszczędzamy czas i energię, którą, mam nadzieję, kiedyś wykorzystamy na wyższe cele. Na razie czekam z niecierpliwością na rozwój sztucznej inteligencji. Jeżeli życie dzięki niej będzie coraz wygodniejsze, to mogą nawet przejąć władzę nad światem. Ludzie i tak średnio sobie z tym radzą. Granicą jest dla mnie „scena miłosna” z „Człowieka Demolki”.

 

Jakub Banan Banasik

 

Please Enter Your Facebook App ID. Required for FB Comments. Click here for FB Comments Settings page

Zobacz też:
Paweł Cywiński: Biedak ubrany w ideały

Paweł Cywiński: Biedak ubrany w ideały

„Duży Format zmonopolizował reportaż” – rozmowa z Pawłem Cywińskim
Który to świat?

Który to świat?

Druga część opowieści o Malezji. Pisze i fotografuje Weronika Rzeżutka...
Misterium ciała

Misterium ciała

"Pamiętam dokładnie swoją pierwszą sekcję zwłok"

Name required

Website