To nie branża dla byle kogo

Nowy Folder - Przemytnik doskonały

 

Co jest najbardziej dochodowym interesem na świecie w czasach kryzysu i niepewnej waluty? Oczywiście narkotyki. Ale nie jest to zajęcie dla byle kogo. Jeżeli już chciałbyś się zabrać za ten interes, powinieneś rzucić okiem na reportaż „Przemytnik doskonały. Jak transportować tony kokainy i żyć szczęśliwie” Luki Rastello.

 przemytnik_doskonaly

 

Pięć lekcji, popartych przykładami z życia, pozwoli czytelnikowi nabyć konkretną wiedzę, która nie ogranicza się jedynie do znajomości cen kokainy na rynku południowoamerykańskim. Luca Rastello dotarł do jednego z weteranów narkobiznesu. Rozmówca nie zdradza swojego nazwiska. W zasadzie nie ma co się dziwić, biorąc pod uwagę fakt, że przesiedział dwadzieścia dwa lata w więzieniu. Nie ma jednak obaw – czytelnicy będą mogli dokładnie poznać bohaterów narkotykowego półświatka, bo książkowe źródło reportera nie skąpi informacji. „Przemytnik doskonały” to prawdziwe kompendium wiedzy.

 

Powiada się, iż jedną z największych sztuczek diabła było wmówienie ludziom, że on nie istnieje. Albo że jest zupełnie czymś innym – przekonuje handlarz kokainy. I szybko udowadnia, że ma rację. Bo jak się okazuję, Europejczycy – a zresztą nie tylko oni – niewiele wiedzą o branży narkotykowej. O tonach białego proszku, który przypływa na Stary Kontynent z Ameryki Południowej. Szkoda. Zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, że na jednym dolarze zainwestowanym w kokainę zarabia się cały tysiąc.

 

W swoim reportażu Rastello rozkłada handel kokainą na czynniki pierwsze. Sporo dowiemy się o historii narkotyków; o tym jak bywało dawniej i jak jest teraz. Autor pozwala poznać pracę gangsterów od podszewki. Zaczynamy od  korupcji powszechnej w obu Amerykach z lat 80-tych, przedzieramy się przez tzw. drobnicę, żeby w końcu dotrzeć do transportów interkontynentalnych. Bo Stary Kontynent to najlepszy klient. Konsument, który już dawno wyprzedził Stany Zjednoczone. Co więcej, okazuje się, że dużo bardziej opłacalne jest przewożenie dużej ilości towaru. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta: mniejsze ryzyko wpadki, większe zyski.

 

A zysk liczy się w tym biznesie najbardziej. Między innymi dlatego trzeba czasem ponieść ofiarę. Najczęściej są nią tzw. muły, czyli ludzie, którzy przewożą mniejsze ilości towaru. Połykają kokainę, noszą walizki z podwójnym dnem. To bez znaczenia. Większość z nich wie, że są potrzebni wyłącznie do tego, aby lokalna policja odnotowała sukces i przykuła uwagę mediów. Muł odsiedzi trzy lata w więzieniu i wyjdzie na wolność. Wszystko po to, żeby tony białego proszku mogły spokojnie podróżować dalej. Podobnie jak handlarze.

 

Dobry handlarz narkotyków nie może się uzależniać. To kolejna żelazna zasada w tej branży. Musi być człowiekiem pomysłowym, który świadomie podejmie grę z organami ścigania. I będzie czerpał z niej radość. Kiedy mnie zatrzymali, wszyscy przychodzili mnie oglądać: DEA, FBI, brazylijska Guarda Municipal i wenezuelska policja. Nawet nie wiesz, jaka to satysfakcja widzieć tych policjantów z całego świata, którzy stoją przed tobą z wypisanym na twarzy pytaniem: A ten to kto? – opowiada systemowiec, czyli człowiek organizujący największe na świecie transporty kokainy. Możliwości jest wiele. Narkotyki można schować w drucianych kablach, marmurze. Jedynym ograniczeniem jest wyobraźnia. Wypada jeszcze dorzucić policjantów i kilka lat odsiadki. Na szczęście za lekturę „Przemytnika doskonałego” nikt nie pośle nas do więzienia.

 

 

Jakub Szczepański

 

 

Luca Rastello

„Przemytnik doskonały. Jak transportować tony kokainy i żyć szczęśliwie”

Wydawnictwo Czarne