/

Tragedia bohaterów piętnastego planu

Nowy Folder - #BananowaNiedziela

 

Szeregowi posłowie PiS-u niedługo zrozumieją co oznacza oddanie całej władzy i chowanie się za plecami lidera w projekcie grupowym. Oczywiście mogli szczerze wierzyć w poprzednie kontrowersyjne dla sporej części społeczeństwa projekty, czego przecież nie można im zabronić. Jednak jaka część z nich, z głębi serca, w odpowiedzi na spadki w sondażach będzie chciała obciąć sobie pensje?

 

 

Pisałem już kilka tygodni temu na temat pensji polityków, więc jedynie w skrócie powtórzę, że według mnie powinny być wyższe. Głównie dlatego, że z wykształceniem i doświadczeniem, które  p o w i n n i  mieć politycy, na stanowisku nakładającym na nich ogromną presję i odpowiedzialność, „trzeba być idiotą albo złodziejem”, żeby pracować za takie pieniądze. Wódz jednak zadecydował, że vox populi vox dei, więc jeżeli w odpowiedzi na nagrody „populi” uznał, że trzeba ciąć, to nasz polityczny „dei” nakaże swojej wiernej gwardii ciąć. Tak między słowami zrozumiałem użycie przez naszego nadposła tej łacińskiej maksymy.

 

Tekst o pracy dla idei, a nie dla pieniędzy, skierowany kilka miesięcy temu w stronę rezydentów okazał się być bumerangiem. Teraz dla idei i za idee mają pracować również politycy. Przyznam, pięknie to brzmi, może do kogoś trafia, ale zdroworozsądkowo patrząc jaki to ma sens? Oczywiście praca tylko i wyłącznie dla zysku może zniszczyć człowieka, ale widzę wokół siebie niewielu buddyjskich mnichów odrzucających kasę i ziemskie uciechy. Praca ma to do siebie, że daje pieniądze. I raczej nikt z nas nie cieszy się z sytuacji, w których za te same obowiązki jest ich mniej niż wcześniej.

 

Prezes wystraszony spadkiem poparcia, które w zależności od sondaży waha się pomiędzy 7% i 12%, postanowił ugasić pożar oleju na patelni armatką wodną. Bo jak inaczej ująć odpowiedź na rozgoryczenie społeczeństwa wywołane nagrodami dla ministrów, de facto będące stałymi podwyżkami ich pensji, zapowiedzią obcięcia pensji wszystkich parlamentarnych i samorządowych polityków? Swoją drogą dla wszystkich nazywających polityków złodziejami i darmozjadami mam świetną wiadomość – poczekajcie na wybory po nadchodzących cięciach pensji. Jeszcze kilka tysięcy w dół i nasza polityczna elita spadnie intelektualnie do poziomu Warsaw Shore, a Wiejska wypełni się ludźmi spod znaku BMW – Bierni, Mierni, ale Wierni.

 

Swoją drogą nie wiem czy wódz PiS-u kiedykolwiek wcześniej wystawił swoje owieczki na taką próbę. W tej sytuacji powinienem nazwać go raczej Bogiem PiS-u, a posłów stadem Abrahamów. Z przyjemnością będę śledził przez kolejne tygodnie wypowiedzi polityków partii rządzącej. Czekam na posła Tarczyńskiego z uśmiechem i determinacją mówiącego do kamery, że zgadza się bezdyskusyjnie z wolą kierownictwa partii i dla dobra misji bez żalu zagłosuje za obcięciem swojej pensji. Czekam na marszałek Mazurek, która do otaczających ją mikrofonów tłumaczy, że nagrody wcale się nie należały i w sumie nikt nie mówił, że się należały. Ktoś musiał źle zrozumieć Prezesa. A tak w ogóle to jakie pokazywanie pazurków? Czekam w końcu aż ktoś złapie na sejmowym korytarzu premier Szydło. Zastanawiam się czy pazurki znów pójdą w ruch, czy w trakcie całego zamieszania ktoś postanowił jej je przyciąć?

 

Dodam jednak na koniec, że w tej sytuacji szeregowych polityków PiS-u jest mi po ludzku żal. Bo utrata części pensji przez bogu ducha winnych w tej sytuacji posłów, za podwyżki dla ministrów, jest ze strony Prezesa przykładem bardzo czarnego humoru.