/

Tragiczny

Nowy Folder - #BananowaNiedziela



Do Antygony przyrównać Cię nie można – przecież to obce i z antycznej Grecji, więc pewnie podszyte tęczą. Tak więc Konradzie mój Ty Wallenrodzie, jakże wielki trud Twój żyć na tym łez padole i dzień w dzień dokonywać wielkiego wyboru między milczeniem a oświeceniem wszystkich swą mądrością. Zresztą, co ja się będę bawił w porównania – Andrzeju Dudo, prezydencie, słońce Najjaśniejszej Rzeczypospolitej Odrodzonej, Wielkiej i Dobrozmianowej, tragiczny bohaterze XXI w., jakże mi szkoda, żeś wybrał zabranie głosu zamiast kontynuowania milczenia…


Cytując klasyka, this is, this is, this is, very, very, very, this is, the, the, the, and probably this is, this is, this is a very, very, very important question and this is, this is, this is very crucial. Nie żadne miałkie „być albo nie być”. Przecież wiadomo, że być. Tylko jak już być, to gdzie i jak? Mówić czy milczeć? Przed kamerą czy na stoku? A może w samochodzie? Żeby się uczyć. Bo przecież można cały czas się uczyć – w samochodzie, kiedy się jedzie, w samolocie, kiedy się leci. A jak się już nie uczy, to się myśli. Jak nie tego, co będzie się chciało powiedzieć, to tego, co kiedyś się będzie chciało powiedzieć. No a jak już ktoś się uczy cały czas, a jak się nie uczy, to myśli, co będzie chciał powiedzieć, to w końcu będzie musiał TO COŚ powiedzieć. No i, cholera, powiedział. A mógł się uczyć w tym czasie.


To ręka do góry, kto oberwał gazem po oczach albo pałką teleskopową w plecy lub nogi na protestach. A widzicie, bili, ale nie zabili. A mogli. To jest sukces! Profesjonalnie jest wtedy, kiedy się nie zabije. Bo oni się uczyli, bo cały czas się uczą. Tylko że na nas się uczyli. Policja też musi „trzymać się na wysokim c”. I władza też się uczy, tylko na macicach. A przecież, lewaki przebrzydłe, dostęp do edukacji ma być powszechny, tak? To po co to narzekanie, płacze i protesty, nieprzyjęte mandaty i wyczekiwanie pod aresztami. A, tak przy okazji, to te naziolki z młodzieżówek wpadające w tłumy z zaciśniętymi pięściami też się uczyli. Bo przecież, jak mawia stare internetowe porzekadło prawdziwych samców, nie te chłopaczki w rurkach będą nas bronić jak przyjdzie wojna, tylko prawdziwi patryjoci z omatkobosko i orłem na bluzie. Nawet oficer ABW, który wjechał w tłum protestujących samochodem, się uczył. I teraz już wie jak staranować swoją beemką dwie kobiety, żeby je poturbować, ale nie zabić. A że nie zabił, to jest profesjonalny – przecież prezydent tak powiedział. No i jak policja otacza ludzi kordonem jednocześnie mówiąc, żeby się rozeszli, to wiecie co robią, nie? Tylko zapomnieli w międzyczasie nauczyć się czytać, bo słowa „legitymacja poselska” są im obce. Ale może są very, very, very, very, very dobrzy z angielskiego? Bo „press” znaczy dla nich przycisnąć – czy dziennikarkę, czy gaz pieprzowy – a nie jakąś prasę.


No i nie ma co się oszukiwać, że my też się przez cały czas uczymy. Że panowie w dresach mogli mieć rację z tym kochaniem niebieskich, że jak ktoś cię leje pałką teleskopową, to nie ma co wzywać policji, bo jest właśnie dokładnie obok ciebie, no i nie ma co się bać o własne życie w takiej sytuacji, bo nasi panowie policjanci są profesjonalni i pobiją, ale nie zabiją. A co najważniejsze, uczymy się przy każdym kolejnym wystąpieniu głowy naszej krainy mlekiem i miodem płynącej, że jak otwiera usta, to najlepiej zatkać uszy.

Wpisy

Pozytywista stale walczący z tkwiącymi w nim pokładami romantyzmu. Feminista. Miłośnik polityki, muzyki i NBA (od lat wierny fan Boston Celtics). Entuzjasta badań medioznawczych i socjologicznych. Redaktor naczelny magazynu Nowy Folder i autor rubryki felietonowej #BananowaNiedziela. Laureat Nagrody "Nadzieja mediów" 2019.

Twój adres email nie zostanie opublikowany.