Trauma nie minęła

 

Wielu obozy koncentracyjne nierozerwalnie kojarzą się z II wojną światową i Holocaustem. Niewielu jednak wie, że obozy koncentracyjne istniały w Europie również trochę ponad 20 lat temu. Wtedy też doszło do holocaustu – czyli zagłady jednego narodu przez drugi. Zginęło kilkadziesiąt tysięcy osób.

 

 

„Wojna umarła, niech żyje wojna. Bośniackie rozrachunki” to książka opowiadająca o losach ofiar i katów wojny w byłej Jugosławii. Napisana została przez Eda Vulliamy’ego, korespondenta „The Guardian”, który 5 sierpnia 1992 roku razem z ekipą telewizyjną ITN ujawnił światu istnienie obozu koncentracyjnego w Omarskiej. Opisuje on wspomnienia i dalsze losy ocalonych z obozów i ich rodzin, relacjonuje działania Międzynarodowego Trybunału Karnego dla byłej Jugosławii, uświadamia, że echa wojny wciąż są odczuwalne. Myli się jednak ten, kto twierdzi, że jest to książka o wojnie i jej następstwach. To „historia o traumie, pamięci i przetrwaniu, o rzeczach, które nie mają żadnego ostatecznego rozwiązania (..)”.

 

Lektura „Wojna umarła, niech żyje wojna” jest niezwykle wstrząsająca i smutna. Trudno uwierzyć, że w środku Europy, u progu XXI w. dokonano masowej i zaplanowanej eksterminacji. Opisy zbrodni są dramatyczne. Nieraz odkładałam książkę na bok, by ochłonąć, otrzeć łzy – jak choćby po przeczytaniu, że dyrektor hydroelektrowni z Bajinej Bašty prosił policję, by nie wrzucać tylu ciał do rzeki, bo zwłoki zatykają przepusty jego tamy, a pracownicy nie nadążają z wyciąganiem ich na brzeg. Nie mam jednak wątpliwości, że jest to książka niesłychanie ważna. Nie tylko obrazuje okropieństwo wojny, ale również uświadamia czytelnika, że jej ofiary już do końca życia muszą mierzyć się z traumą.

 

Ed Vulliamy porusza również bardzo ważną kwestię, jaką jest dokonanie rozrachunku ze zbrodnią. W Bośni go nie dokonano, co znacząco wpływa na życie ocalonych, żyjących obok swoich oprawców, z których większość pozostaje bezkarna. Nie sposób nie wspomnieć przy tym o wielokrotnie opisywanej w książce reakcji Zachodu na informacje o obozach. W człowieku budzi się uczucie przygnębienia i niedowierzania, gdy czyta się o negowaniu okrutnych zbrodni dokonanych w Omarskiej czy zarzutach stawianych dziennikarzom, że wszystkie informacje sfałszowali. Interesująca jest również poruszana przez reportera kwestia różnicy między neutralnością a obiektywizmem. Był on pierwszym dziennikarzem w historii, który w 1996 roku zeznawał przed Międzynarodowym Trybunałem Karnym w Hadze. Wielu kolegów po fachu go za to skrytykowało, twierdząc, że zatraca dziennikarski obiektywizm.

 

„Wojna umarła, niech żyje wojna. Bośniackie rozrachunki” to trudna książka, którą powinien przeczytać każdy. Otwiera ona czytelnikowi oczy na wiele ważnych i jak się również ukazuje uniwersalnych spraw. W dzisiejszych czasach, gdy fala nacjonalizmu rozlewa się po Europie reportaż Vulliamy’ego jeszcze bardziej zyskuje na znaczeniu. W końcu w Bośni narody żyły ze sobą w przyjaźni przez wiele, wiele lat i nagle sąsiedzi zaczęli mordować sąsiadów.

 

 

„Wojna umarła, niech żyje wojna. Bośniackie rozrachunki”
Autor: Ed Vulliamy
Tłumacz: Janusz Ochab
Wydawnictwo Czarne

 

 

Przeczytajcie również recenzje innych książek nominowanych do Nagrody im. Ryszarda Kapuścińskiego za reportaż literacki: