/

Tu jest kościół, a tam są lwy

„Zaleje nas fala uchodźców”, „Muzułmanie zgwałcą polskie żony”, „Islam równa się terroryzm” – takie nagłówki mogliśmy czytać w polskich mediach podczas wielu politycznych kampanii. Swoimi spostrzeżeniami na temat islamu, dżihadu czy terroryzmu dzielą się muzułmanin Aymene i jego katolicka dziewczyna Alicja w rozmowie z Anną Snopkowską.

Twoja rodzina akceptuje Alicję jako nie-muzułmankę?

Aymene Bourafai: Jestem Algierczykiem, Arabem i muzułmaninem. Alicja jest Polką, Słowianką, chrześcijanką. Moja rodzina nie ma żadnych uprzedzeń, ale na początku naszego związku obawiała się różnic kulturowych, bo nigdy nie znała polskiej kultury. Po wytłumaczeniu im, co i jak, zrozumieliśmy, że te różnice są bardzo małe. W gruncie rzeczy, więcej jest różnic kulturowych niż religijnych, bo chrześcijanie i muzułmanie mają te same wartości.

Alicja Bartczak: Koran i Biblia niosą ten sam przekaz: miłość, szacunek. Moja rodzina jest bardzo tolerancyjna i również nie mają problemu z tym, że Aymene jest muzułmaninem. Wytłumaczyłam im, że islam to nie terroryzm ani przemoc, że muzułmanie są tak samo dobrymi ludźmi jak chrześcijanie.

Istnieje w Algierii dyskryminacja chrześcijan lub białych?

Aymene: Algiera jest krajem prawie w 100% muzułmańskim, ale istnieje mniejszość chrześcijańska czy żydowska. Mieszkałem w Algierii 23 lata i nigdy nie zauważyłem dyskryminacji tych mniejszości. Jeśli spojrzysz na etniczność Algierii, zobaczysz ogromną różnorodność. Białych, brązowych i czarnych ludzi, wszystkie kolory tęczówek, typy włosów czy budowy ciała. Moim miastem rodzinnym jest Konstantyna [trzecie co do wielkości miasto w Algierii – red.], która jest znana m.in. z muzyki Ma’luf. Większość artystów tego gatunku to Żydzi z mojego miasta, które jest największym ośrodkiem społeczności żydowskiej w kraju. Żyją obok muzułmanów i dla obu stron to nie jest problem.

Dlaczego nie zostałeś w Algierii?

Aymene: Jestem informatykiem. Europa, Ameryka czy Chiny są bardzo rozwinięte technologicznie. W Algierii wciąż trudno zdobyć doświadczenie i zrobić karierę. Potrzebowałem miejsca, w który naprawdę będę mógł się rozwijać, a Francja to oferuje. Przyjechałem więc do Paryża, by zdobyć drugiego magistra. Algieria nadal jest krajem zamkniętym. Jestem pewny, że nie znasz nikogo, kto by był tam nawet jako turysta.

Twoja rodzina została w Algierii?

Aymene: Tak. Nie sądzę, że kiedykolwiek się przeprowadzą. Wspierali mnie, gdy jechałem do Paryża, teraz mam nadzieję, że po pandemii odwiedzą Polskę.

Zamierzacie się tu pobrać z Alicją?

Aymene: Jasne, czemu nie? Moja religia pozwala mi na ślub w katolickich kościele. Wzięliśmy już ślub w islamie.

Alicja: To jest coś jak zaręczyny, na papierze nie jesteśmy małżeństwem.

Aymene: Ale jestem fair wobec mojej rodziny i religii.

Doświadczyłeś kiedyś dyskryminacji?

Aymene: Takiej bezpośredniej, kiedy ktoś mówi złe rzeczy, dlatego że jestem Arabem lub muzułmaninem – nie. Ale miałem problem w dostaniu pracy. Aplikowałem na pozycje, które nie wymagają wcześniejszego doświadczenia. Wysyłałem CV i pojawiały się odmowy bez kontaktu. To znaczy, że nie było rozmowy kwalifikacyjnej, podczas której mogli mnie nie polubić. Po prostu, odmawiali bez powodu. Czy to dyskryminacja?

Dla mnie tak.

Aymene: Aplikowałem na wysokie stanowiska, ponieważ jestem inżynierem. W stosunku do kogoś, kto nie ma dyplomu, jestem pewien, że dyskryminacja jest większa. Jeśli czyjeś nazwisko brzmi arabsko, ten ktoś ma małe szanse na dostanie pracy.

„Zwalczajmy rasizm, nie islam” – taki plakat pojawił się podczas protestów w Południowej Cronulli w 2005 roku. Źródło: Wikipedia

Jaka jest różnica w tej kwestii między Francją a Polską?

Aymene: W tym momencie nie jestem w stanie powiedzieć, ale myślę, że w Polsce może być gorzej.

Alicja: Aymene był u nas wiele razy – we Włocławku, w Warszawie – ale nigdy nie słyszeliśmy czegoś w stylu „jesteś Arabem, wracaj do domu”.

Aymene: Musiałbym popracować i pomieszkać w Polsce z rok, aby ocenić. Jednak myślę, że może być gorzej, bo we Francji żyje dużo więcej Arabów niż w Polsce. Miałem jedno doświadczenie, ale nie wiem, czy mogę nazwać je dyskryminacją lub rasizmem. We wrześniu zeszłego roku przyleciałem do Polski. Przy wyjściu z lotniska stał policjant. Wszyscy normalnie przeszli, tylko mnie zatrzymał. Kazał pokazać dowód i paszport. Zapytałem o powód – odpowiedział, że to tylko rutynowa kontrola.

Alicja: To się zdarza wielu ludziom, więc nie sądzę, by to był rasizm. Po prostu przypadkowe sprawdzenie.

Jak reagujecie na słowa „islam równa się terroryzm”?

Aymene: Tak samo jak na słowa „Ziemia jest płaska”. Nie mam ochoty dyskutować z takimi ludźmi. Oni nie chcą się niczego nauczyć. W swoich głowach mają idee zaszczepione przez media, filmy czy grupy rasistowskie.

Alicja: Nie chcą zrozumieć, że muzułmanin nie jest synonimem terrorysty. To bardzo głupie.

Aymene: Na świecie mamy ponad 1,5 miliarda muzułmanów. Czy to znaczy, że mamy 1,5 miliarda terrorystów? To byłoby bardzo niebezpieczne (śmiech)!

I nie każdy terrorysta jest muzułmaninem?

Aymene: Dla mnie terrorysta to ktoś, kto terroryzuje niewinnych, czyli Hitler był wielkim terrorystą. Terroryzm nie ma religii ani narodowości.

Alicja: W biednych krajach muzułmańskich jak np. Syria ludzie nie mają dostępu do edukacji, bardzo łatwo nimi manipulować. A najłatwiejszą drogą manipulacji jest wpływ poprzez religię, która jest jedyną rzeczą, jaką posiadają. Nie można być jednocześnie terrorystą i muzułmanem, bo znaczenie słowa „muzułmanin” dalece różni się od idei terroryzmu.

Aymene: Bycie muzułmaninem oznacza podążanie ścieżką Boga. Identyczną ścieżkę znajdziemy w chrześcijaństwie czy w judaizmie.

Alicja: Jeśli Syria byłaby państwem chrześcijańskim, mielibyśmy chrześcijańskich terrorystów. W mojej opinii to muzułmanie są największymi ofiarami terroryzmu. Aymene jest dobrą osobą. Jeśli będzie szykanowany jako muzułmanin, to tylko dlatego, że w naszych głowach powstało połączenie między islamem a terroryzmem.

A co z uchodźcami?

Aymene: Mamy globalizację. Oznacza to, że jeśli w jakimś państwie na świecie trwa wojna lub kryzys, inne państwa też to dotyka. Europa powinna wziąć na siebie problem uchodźców, bo jeśli nie pomoże, ten problem będzie rósł.

Więc to dobrze, że Niemcy wpuścili imigrantów?

Aymene: Moim zdaniem tak. I każdy rozwinięty kraj powinien to zrobić, ale w dobry sposób. Niemcy poradziły sobie z tym najlepiej, tak sądzę. Francja też jest dobrym przykładem. Ale, niestety, jest tak wiele państw, które mogłyby pomóc, a tego nie robią. Polska była Syrią podczas II wojny światowej. Dzięki Bogu, znalazły się państwa, które wpuściły polskich imigrantów. Powinniśmy zrobić to samo dla Syrii, Jemenu i każdego państwa potrzebującego. Jeśli im nie pomożemy, pewne kultury i populacje mogą zniknąć na zawsze. Byłoby bardzo smutno, gdyby nie udało się uratować cywilizacji, która rozwijała się przez tysiące lat.

Mężczyzna trzymający plakat „Deportować wszystkich Irańczyków, wynoście się z mojego kraju” podczas protestów w Waszyngtonie w 1979 roku. Źródło: Wikipedia

Media w Polsce kreują bardzo zły obraz uchodźców.

Aymene: Boimy się zjawisk, których nie znamy. Czujemy strach przed ciemnością, bo nie wiemy, co się w niej kryje. Media i politycy manipulują ludźmi. Powstało mnóstwo filmów i przekazów mówiących, że islam to terroryzm. Niestety, to działa i daje politykom ludzi, którzy głosują.

Alicja: Słyszałam od znajomych w Polsce, że są ludzie, którzy myślą, że muzułmanie stają się terrorystami, dlatego że w niebie będą czekać na nich 72 dziewice (śmiech)!

Może to być „wytłumaczenie” wizji, że muzułmanie przyjadą i zgwałcą polskie żony…

Aymene: Takie przekazy mają na celu satanizację islamu. Jeśli przenieślibyśmy się w czasie o dwa tysiące lat, usłyszelibyśmy te same słowa o innej mniejszości. W dobie internetu i globalizacji powinniśmy myśleć wspólnie i uczyć się nawzajem o swoich kulturach. Nawet, jeśli się różnimy, wciąż jesteśmy ludźmi żyjącymi na tej samej planecie i posiadającymi te same pierwotne wartości.

Istnieje pewien strach przed zanikiem tych wartości w wyniku wpuszczenia uchodźców.

Aymene: Wierzę, że mieszanka kulturowa daje lepszą kulturę. Połączenie Twojego i mojego poglądu nie zniszczy obu poglądów, ale da nam nowy miks. Dzisiaj możesz zjeść obiad w restauracji marokańskiej, chińskiej, francuskiej – wszystko w jednym miejscu. To lepsze od jedzenia pierogów każdego dnia (śmiech)! Dlatego Stany Zjednoczone są światową potęgą – w założeniu były mieszanką kultur. Oczywiście, to nie utopia, istnieje dyskryminacja w Stanach, ale dobrą rzeczą jest to, że Amerykanie przeważnie akceptują Twoje tradycje i nie boją się utraty własnych.

Polacy myślą, że „dżihad” oznacza świętą wojnę.

Alicja: (śmiech) To prawda, ale dżihad jest czymś kompletnie innym.

Aymene: W języku arabskim „dżihad” oznacza „borykać się z czymś”. Pilnie się uczysz, bo nie chcesz ściągać, nie idziesz na imprezę, bo chcesz dać z siebie wszystko na egzaminie. To jest dżihad, czyli każda praca wykonana w celu stania się lepszą osobą. To też odpowiedzialność.

Więc skąd ta „święta wojna”?

Aymene: Wojna też jest w pewnym sensie borykaniem się. Polacy mieli swój dżihad podczas II wojny światowej, kiedy walczyli, by ochronić siebie, swoje rodziny i kraj.

Alicja: W islamie nie możesz nikogo bezpośrednio zaatakować. Możesz się bronić i walczyć tylko w tym celu. W Koranie można znaleźć wers, który mówi, że jeśli zabijesz kogoś z premedytacją, nie możesz nazywać się muzułmaninem.

Aymene: I jest też wers skierowany do wyznawców trzech religii – islamu, chrześcijaństwa i judaizmu – mówiący, że wszyscy ludzie podążają za Bogiem, więc jeśli zabijesz jedną osobę, zabijasz ludzkość. Dla mnie taki wers nie może iść w parze z żadnych aktem terrorystycznym.

Pogląd, że islam równa się terroryzm wynika z niedoinformowania. Znasz jakiś film dokumentalny lub kanał na YouTubie tłumaczący, czym jest islam naprawdę?

Aymene: Jest bardzo dużo takich produkcji, zwłaszcza w języku angielskim, mówiących o islamie z różnych perspektyw. Np. „Understanding Islam – What Most People Misunderstand” na kanale Actualized.org z filozoficznego punktu widzenia lub nagrania wystąpień Garry’ego Willsa [amerykańskiego pisarza, dziennikarza i historyka – red.]. TEDx Talks opublikował prezentację tłumaczącą ideę noszenia przez muzułmańskie kobiety hijabu. Na początek dobrze jednak poznać podstawy religii – tutaj polecam „Long Story Short: Islam” na kanale Huffington Post i „Islam, the Quran, and the Five Pillars All Without a Flamewar” na CrashCourse.

Rozmawiała Anna Snopkowska

Aymene Bourafai i Alicja Bartczak. Źródło: archiwum prywatne rozmówców.

Aymene Bourafai jest 26-letnim muzułmaninem z Algierii. Ukończył studia magisterskie na Uniwersytecie w Konstantynie oraz na Sorbonie. Mieszka i pracuje jako informatyk w Paryżu.

Alicja Bartczak ma 21 lat i pochodzi z Włocławka. Jest chrześcijanką. Aktualnie mieszka w Paryżu i uczy się francuskiego.

Tematem miesiąca działu Folder z Dokumentami jest równość.

Tytuł nawiązuje do łacińskiego zapisu „Hic sunt leones” („Tu są lwy”), którym na starożytnych i średniowiecznych mapach oznaczano tereny dzikie i nieznane.

Obrazek wyróżniający: pixabay.com

Wpisy

Studentka dziennikarstwa na UW i śpiewu w ZPSM im. Chopina w Warszawie, szczęśliwa posiadaczka kota. W wolnych chwilach słucha Sinatry, planuje podróże życia i czyta historie o trupach. Przed snem stara się zawsze zażyć trochę Szczygła.

Twój adres email nie zostanie opublikowany.