/

W pięknej zielonej krainie

Nowy Folder - #BananowaNiedziela

 

„Jest kraj, w którym klimat stale się poprawia. To kraj, który podejmuje praktyczne kroki w celu ograniczenia gazów cieplarnianych. Wprowadza nowoczesne, przyjazne dla środowiska rozwiązania, w celu produkcji i zaoszczędzenia energii.” I teraz najlepsze: „promuje niskoemisyjne środki transportu”. Nowa Zelandia? Szwecja? Islandia? O nie, przecież oczywiste jest, że „THIS COUNTRY IS POLAND”!

 

 

Nie wiem czy jest sens dalej się znęcać nad twórcami spotu stworzonego przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych, z okazji grudniowego szczytu klimatycznego COP24 w Katowicach. Robią to wszyscy – od największych mediów do zwykłych twitterowiczów – od momentu, w którym został on wypuszczony. Wszystkim pragnącym tegoż znęcania się polecam artykuł na ten temat na oko.press, a ja proponuję pominięcie zupełnego nieprzystawania treści spotu do rzeczywistości i skupienie się na pozytywach.

 

Uwielbiam dobrą propagandę. Jak mówił Joseph Goebbels, „kłamstwo powtórzone tysiąc razy staje się prawdą”, a „im większe kłamstwo, tym ludzie łatwiej w nie uwierzą”. Zupełnie nam nie idzie poprawa polskiego powietrza, więc może powinniśmy trzymać się goebbelsowskiego myślenia? Spot został odtworzony na YouTube’ie już ponad 50 tys. razy, więc po pięćdziesiąkroć, jesteśmy klimatyczną potęgą! Już czuję jak jutro jadąc na uczelnię mogę odetchnąć pełną piersią, bez uczucia wypalenia dwóch paczek fajek przy każdym oddechu. Widzę kolumny elektrycznych samochodów, polskiej produkcji, jak zapowiadał Morawiecki, rzec jasna, bezszelestnie sunące pachnącymi ulicami Warszawy. Widzę kosze pełne masek, których do tej pory coraz więcej widziało się na twarzach mieszkańców stolicy. Farmy wiatrowe w każdym powiecie. Elektrownie wodne na każdej większej rzece. Czyż to nie piękne?

 

Jednak przecież tak wiele pracy wciąż przed nami! Domagam się, by spece od spotu Ministerstwa Spraw Zagranicznych wyprodukowali teraz spot o Polsce jako potędze wolności słowa i wolnej prasy, w której dziennikarze tworzący reportaże wcieleniowe, zamiast trafiać na komendę, dostają nagrody od państwa za demaskowanie patologii naszego narodu. Następnie trzeba stworzyć miejsce dla twórców kampanii w Ministerstwie Obrony Narodowej, gdzie ukażą nas jako światową potęgę militarną, która jest w stanie oprzeć się bez pomocy jakiegokolwiek sojusznika wszelkim atakom, zarówno tym militarnym, jak i cybernetycznym. Później szybki powrót do Ministerstwa Spraw Zagranicznych, w celu stworzenia spotu o dyplomatycznych sukcesach Rzeczypospolitej Polskiej, bo, cytując jeden z moich ulubionych komiksów Andrzeja Milewskiego, „Polska nie leży [na mapie]. Polska stoi dumnie wyprostowana”! Twórczą wędrówkę po ministerstwach spotmajstrzy powinni zakończyć oczywiście w Ministerstwie Sprawiedliwości, by w końcu zamknąć usta wszystkich śmiących wątpić w niezależność i niezawodność naszej władzy sądowniczej.

 

Nie wiem dlaczego nikt przed Ministerstwem Spraw Zagranicznych nie wpadł na to, że do zmiany rzeczywistości, na zdecydowanie bardziej nam przychylną, wystarczą trzyminutowa animacja i konto na YouTube’ie. Idąc tym tropem, proponuję stworzyć Nadministerstwo Spotów Narodowych pod osobistym czujnym okiem premiera. To najprostsza droga dojścia do roli międzynarodowej potęgi. A przecież tylko taka rola nam się należy.