/

W szklanej kuli danych

„Przyszłość rozciąga się przed nami, ale czy zawsze jest poza naszym zasięgiem? Co kiedyś było domeną bogów, jest teraz wyraźne na widoku dzięki matematyce i danym.”

„Prognozowanie” to jeden z odcinków serialu „NOVA”, który jest najczęściej oglądanym serialem popularno-naukowym w amerykańskiej telewizji (emitowany przez PBS i WGBH). Tygodniowo dociera średnio do pięciu milionów widzów. Pierwszy odcinek miał premierę w 1974 roku, a do tej pory powstały 884 epizody podzielone na 47 sezonów. Serial został stworzony przez Michaela Ambrosina w wyniku inspiracji telewizyjną serią „Horizon” emitowaną przez BBC 2.

Kiedy w 1906 roku sir Francis Galton próbował oszacować wagę byka w jarmarcznym konkursie, powstała teoria zwana mądrością tłumu – choć indywidualne przypuszczenia były różne i odbiegały od prawdziwego wyniku, ich średnia arytmetyczna myliła się o mniej niż 1 proc. W XVI wieku matematyk Gerolamo Cardano zauważył, że im częściej grano w grę losową, tym bardziej prawdopodobieństwo jest w stanie przewidzieć wynik – jeśli rzucimy monetą 100 razy, w 50 proc. wypadnie orzeł, w 50 – reszka, jakkolwiek nie możemy przewidzieć jednego rzutu. W XVII wieku moneta zainteresowała też Blaise’a Pascala i Pierre’a de Fermata, a ich teoria podobna jest do tego, co robią współcześni uczniowie, gdy na matematyce dochodzi do wyliczenia prawdopodobieństwa kolejnych rzutów.

fot. pixabay.com

Dziś mamy o wiele bardziej zaawansowane metody przewidywania przyszłości. Zaczynając od prognozowania pogody, kończąc na wynikach wyborów, statystycy tworzą ogromne bazy danych oparte na badaniach teraźniejszości i przeszłości. Przewidywanie wykorzystuje się m.in. w tworzeniu wszelkiego rodzaju robotów – antropolodzy określają prawdopodobne komendy, które użytkownik zada robotowi i w ten sposób tworzą odpowiedzi. Jednak, jak wiemy z pokazywanego w ramach cyklu „Nowy Folder x Against Gravity – otwarte pokazy dokumentów”, organizowanego przez Fundację Centrum Badań im. Ryszarda Kapuścińskiego, 19 lutego br. filmu „A to mój przyjaciel robot”, nikt z twórców nie przewidział, że Chuck (bohater filmu) powie do seks-robota „zostańmy przyjaciółmi”… I robot się zawiesi. [tu przeczytasz recenzję filmu, a tu relację z pokazu].

W 2016 roku w kwestii wyborów prezydenckich w Stanach Zjednoczonych doszło do błędnego szacowania wyników. Bardzo duże znaczenie we wpływaniu na opinię publiczną miały nagłówki mediów, wskazujące na miażdżącą przewagę Hillary Clinton. „New York Times” dawał Donaldowi Trumpowi 15 proc. szans na wygraną, na antenie MSNBC prezenterzy mówili w tym czasie o 1 proc. A prawdziwy problem w oszacowaniu leży w trudnościach w stworzeniu reprezentatywnej próby i dużym marginesie błędu. O zwycięstwie Trumpa przesądziła wygrana w trzech stanach (Michigan, Pensylwania, Wisconsin).

Po ogłoszeniu wyników ludzie czuli się oszukani. Zastanawiano się, czy badania sondażowe w ogóle działają. Jednak, jeśli weźmiemy pod uwagę same sondaże, nie nagłówki mediów, okaże się, że i w tym przypadku myliły się w granicach historycznie typowych. Należy pamiętać, że różnica między Clinton a Trumpem była niewielka. Jeśli ze słoika wypełnionego w połowie zielonymi, w połowie czerwonymi cukierkami weźmiemy kilka garści i przeliczymy, wynik będzie prawdopodobnie taki sam, jak tych wyborów. Oznacza to, że ta różnica jest zbyt mała, by poprawnie szacować wynik, nawet uwzględniając margines błędu.

Podobnie jest z pogodą. Jednak, jeśli prognoza mówi, że na 30 proc. spadnie deszcz, i deszcz rzeczywiście spadnie, nie wzbudzi to wśród ludzi poczucia oszukania i nikt nie będzie badał, czemu akurat spadł deszcz, skoro prognoza mówiła, że na 70 proc. nie spadnie. A jeśli linie lotnicze chwaliłyby się faktem, że 7 z 10 samolotów dolatuje bezpiecznie na miejsce? Czy ktokolwiek wsiadłby na pokład? Otóż, wszystko zależy od interpretacji i emocji, które dane prognozowanie wzbudza. Dlatego statystycy starają się od nich odciąć i nigdy nie powiedzą wprost, że będzie burza. Nawet, jeśli 99 proc. szans wskazuje na to, że będzie, oni powiedzą „istnieje wysokie prawdopodobieństwo na to, że będzie burza”. Nauka nigdy nie jest pewna, o czym pisał Łukasz Lamża w „Światach równoległych…” [nasza recenzja]

„Prognozowanie” prezentuje z jednej strony luźne (ze względu na emisję telewizyjną), z drugiej zaś stricte naukowe podejście do przewidywania przyszłości. Twórcy zwracają uwagę na stosowane w predykcji metody, przytaczają historię (m.in. wszystkie powyższe przykłady) i wskazują, że nauka wciąż się rozwija – jesteśmy w stanie przewidzieć bardzo dokładną pogodę na trzy dni, jednak nie możemy nadal powiedzieć, co będzie się działo za tydzień (choć istnieją prognozy długoterminowe, niech pierwszy rzuci kamieniem ten, komu się one sprawdziły).

Na Netfliksie oprócz „Prognozowania” z serii NOVA dostępne są m.in. „Tajemnice czarnych dziur”, „Śmierć na Saturnie” (o podróży sondy Cassini na pierścienie Saturna), „Jak rozszyfrować pogodę” i „First face of America” (o szkielecie sprzed 13 tysięcy lat będącym źródłem informacji o pierwszych mieszkańcach Ameryki).

„NOVA: Prognozowanie” / „NOVA: Prediction by the Numbers”
Reżyseria: Daniel McCabe
Produkcja: WGBH Boston, USA 2018
Dystrybucja: Netflix
Czas trwania: 52 min

fot. obrazek wyróżniający: Netflix

Wpisy

Studentka dziennikarstwa na UW i śpiewu w ZPSM im. Chopina w Warszawie, szczęśliwa posiadaczka kota. W wolnych chwilach słucha Sinatry, planuje podróże życia i czyta historie o trupach. Przed snem stara się zawsze zażyć trochę Szczygła.

Twój adres email nie zostanie opublikowany.