Ważne pytania, miałkie odpowiedzi


„Słodki koniec dnia” Jacka Borcucha jest filmem irytującym i zastanawiam się, dlaczego.


Być może dlatego, że – zdaniem Emira Kusturicy – nie należy brać na warsztat gorących tematów (i dlatego czekał z realizacją „Undergroundu” dobre kilkanaście lat po rozpadzie Jugosławii, chociaż sztuka Dušana Kovačevicia, która stała się literacką osnową filmu, miała premierę już w 1977 roku). Boruch natomiast wrzucił w swoją fabułę kilka co najmniej gorących tematów – uchodźców, terroryzm, a nade wszystko spór o tzw. wartości europejskie – i każdy z nich, ze względu na nadmiar, potraktował dość pobieżnie. Na to wszystko nałożył proces starzenia się, by nie powiedzieć – przemijania, kobiety i powierzył tę rolę Krystynie Jandzie. Już samo to, że aktorka, która od 10 lat nie miała tak poważnej propozycji, rolę przyjęła, zasługuje na uwagę. Czy jednak była to rola godna jej temperamentu? Mimo aktorskiej nagrody festiwalu Sundance i uprzejmych pochwał krytyków, śmiem wątpić.

Źródło: Nextfilm


Oto Maria Linde, polska poetka i laureatka literackiej Nagrody Nobla, od niemal 40 lat mieszkająca we Włoszech, wchodzi w wiek, kiedy już nic się nie musi. Znużona rolą moralnego autorytetu zaczyna odmawiać kolejnych wywiadów, chce cieszyć się życiem. Oddala się od męża, nawiązuje romans z egipskim uchodźcą. Choć mieszka na uboczu, zależy jej na dobrych relacjach z miejscową społecznością, kiedy więc władze miasteczka chcą ją specjalnie uhonorować, nie odmawia. Jednak w przeddzień uroczystości, w Rzymie dochodzi do zamachu terrorystycznego. Przyjmując nagrodę Maria komentuje to, co się stało – inaczej jednak, niż nakazują standardy tzw. demokracji liberalnej.

Źródło: Nextfilm


Chociaż Jacek Borcuch każe być swojej bohaterce polską poetką i laureatką Nobla, Marii Linde daleko do Wisławy Szymborskiej, blisko natomiast do Oriany Fallaci. Po 11 września 2001 roku włoska dziennikarka opublikowała książkę „Korzenie nienawiści. Moja prawda o islamie”. Fallaci zebrała w niej swoje doświadczenia z kontaktów z muzułmanami – od prostych kobiet do przywódców palestyńskich, by w wieńczącym dzieło eseju „Wściekłość i duma” zarzucić „synom Allaha” świadome dążenie do wojny z Zachodem. Postawa Włoszki wywołała szok – liberalna Europa ciągle chciała, mimo tragedii World Trade Center, patrzeć na islam inaczej. Mimo kolejnych ataków terrorystycznych, także w Europie, nadal spory odsetek Europejczyków próbuje oddzielać religię od islamskiego terroryzmu. Głos Marii, która w akcie protestu wyrzeka się swej Nagrody Nobla, trafia w pustkę. Nikt wokół nie chce jej zrozumieć, wesprzeć, podzielić jej postawy: czyżby tzw. wartości europejskie wykluczały prawo do własnego zdania (lub choćby zdania odrębnego)? Dlaczego autorytety moralne będą słuchane wyłącznie wtedy, gdy będą podzielać zdanie większości?


Bez wątpienia, Borcuch dotknął kwestii istotnej i godnej dyskusji. Sęk w tym, że całą sprawę sprowadził niemal do absurdu. Nagrody Nobla nie można (nie wypada?) się zrzec. I nie dlatego, że uzasadnienie Marii Linde wydaje się wątłe bądź histeryczne. Swego czasu laureat Nobla, Knut Hamsun, otwarcie popierał Hitlera i ofiarował swój noblowski medal Goebbelsowi. A jednak nagrody mu nie odebrano, chociaż skazano za zdradę na karę pieniężną, faktycznie konfiskując majątek sędziwego pisarza.

Źródło: Nextfilm


W „Słodkim końcu dnia” pojawia się jeszcze jeden znaczący desygnat: klatka Pounda. Ponieważ twórcy filmu nie uznali za stosowne wyjaśnić, o co chodzi, przypomnę, że wielki skądinąd amerykański poeta Ezra Pound zafascynował się Mussolinim i II wojnę spędził w Rzymie, m.in. wygłaszając w radiu płomienne antysemickie przemówienia. Schwytany po wyzwoleniu przez Amerykanów i uznany za zdrajcę, trafił do obozu karnego, gdzie – w ramach resocjalizacji – zamknięto go w klatce pod gołym niebem. Spędził w niej 25 dni, popadł w obłęd i na kilkanaście lat został zamknięty w szpitalu psychiatrycznym. W podobnej klatce zagubioną i rozchwianą emocjonalnie Marię zamyka – prawda, że pijany – policjant, funkcjonariusz unijnego państwa: bez próby zrozumienia sytuacji, bez sądu, bez prawa do obrony. Jeśli takie zachowanie byłoby możliwe, nasze dążenie do Europy, nasza akcesja do Unii przed 15 laty traci sens.


I to irytuje najbardziej.


„Słodki koniec dnia”
Reżyseria: Jacek Borcuch
Polska, 2019