Władimir Władimirowicz rządzi

 

„Wowa, Wołodia, Władimir. Tajemnice Rosji Putina” to nie tylko popis kunsztu reporterskiego Krystyny Kurczab-Redlich. To przede wszystkim popis odwagi, bo za ujawnianie historii przedstawionych w tej biografii, co opisuje sama autorka, niejeden człowiek pożegnał się z życiem.

 

wowa

 

Przez ostatnie kilkanaście lat czytelnicy zainteresowani życiorysem prezydenta Rosji mieli w czym wybierać. Niestety, większość z tych biografii była pełna informacji kreowanych przez Putina i jego współpracowników. „Wowa, Wołodia Władimir…” to prawie 800 stron obalania mitów i legend, poczynając od wymazanych z oficjalnego życiorysu informacji o jego gruzińskim dzieciństwie, poprzez kłamstwa na temat kariery w KGB i wielomilionowe łapówki w czasach pracy w petersburskim merostwie, na informacjach dotyczących życia prywatnego kończąc. Te ostatnie, opisane zostały w ramach dodatku i prawdopodobnie ze względu na swój dość plotkarski charakter, umieszczone na końcu książki.

 

Trudno jest mieć jakiekolwiek zastrzeżenia do merytorycznej zawartości tej biografii. Liczba źródeł wykorzystanych do napisania „Wowy, Wołodii, Władimira…” jest imponująca. Autorka, co z całą pewnością nie zdziwi nikogo znającego jej dotychczasowy dorobek (filmy dokumentalne „Czeczenia. Zabójstwo za zgodą świata” i „Czeczeni po Biesłanie”), wiele miejsca poświęciła wojnom czeczeńskim i powiązaniom Putina z organizacjami terrorystycznymi. Kurczab-Redlich dokładnie opisuje również wszystkie do dziś oficjalnie niewyjaśnione zabójstwa, łączone z prezydentem Rosji. W rozdziale „Niepełna lista ofiar Władimira Putina” z imienia i nazwiska wymieniono 41 polityków, działaczy społecznych, dziennikarzy i wojskowych (m.in. Aleksandra Litwinienkę, Annę Politkowską czy Borisa Niemcowa), a także ofiary wojen, zamachów terrorystycznych i katastrof, po których zaniechano akcji ratowniczych (np. zatonięcie okrętu „Kursk” czy zamach terrorystyczny na szkołę w Biesłanie, łączony przez autorkę z rosyjskimi służbami specjalnymi). Łącznie Władimir Władimirowicz jest według Kurczab-Redlich odpowiedzialny za śmierć 35 952 osób.

 

Obraz Putina, wyłaniający się z tej biografii, może przerażać. Przez większą część życia był człowiekiem skrytym, stojącym z boku, bez umiejętności wyróżnienia się z tłumu rówieśników. Nie przeszkodziło mu to jednak w konsekwentnym wspinaniu się po szczeblach rosyjskiego wywiadu i polityki. Oprócz konsekwencji, nie można mu również odmówić sprytu. Nie jest przecież łatwo z człowieka, który przez zwykły zbieg okoliczności dostał się do KGB-owskiej placówki w mało prestiżowym Dreznie, zostać głową jednego z dwóch najważniejszych, z geopolitycznego punktu widzenia, państw na świecie. Tworzeniem wizerunku wielkiego, nieustraszonego władcy zajmuje się zarówno szeroko rozwinięta propaganda medialna, jak i sam Władimir Władimirowicz, niemający żadnych oporów w kłamaniu i częstym zaprzeczaniu zarówno potwierdzonym faktom, jak i własnym wypowiedziom sprzed lat. Putin jest jednak przede wszystkim człowiekiem skrajności. Ludzie, którzy stanęli mu na drodze, nierzadko kończyli jako ofiary „wypadków” samochodowych i lotniczych czy niewyjaśnionych otruć i spreparowanych samobójstw. Z drugiej strony, wszyscy przychylni prezydentowi Rosji mogli liczyć na stanowiska w spółkach skarbu państwa czy drogie prezenty.

 

„Wowa, Wołodia, Władimir…” to jednak nie tylko biografia Putina. Kurczab-Redlich przedstawia również obraz Czeczenii, wyniszczonej przez wieloletnie wojny, w trakcie których Rosjanie z uporem próbowali zniszczyć tożsamość narodową jej mieszkańców i chęć do dalszych walk o zachowanie choć części suwerenności. Jest to także opis dzisiejszej Federacji Rosyjskiej i jej obywateli, którzy wciąż, mimo upływu 25 lat, nie są w pełni oswojeni ze zmianami, które zaszły w ich kraju po rozpadzie ZSRR. Autorka rysuje nam obraz Rosji przeżartej łapówkarstwem, które za rządów Putina osiągnęło nieznaną wcześniej skalę. Rosji, której mieszkańcy, zarzucani codziennie propagandą sączącą się ze wszystkich największych mediów, w większości nie mają już motywacji do walki o prawdziwą demokrację. Rosji, w której wszyscy przeciwnicy władzy (w najlepszym przypadku) kończą w więzieniach i nie mogą liczyć nawet na uczciwe procesy. Najsilniejsze uczucie, które pozostało we mnie po przeczytaniu tej książki, to współczucie wobec wszystkich Rosjan, dążących do ucywilizowania polityki i życia publicznego swojego kraju.

 

„Wowę, Wołodię, Władimira…” polecam wszystkim zainteresowanym zarówno samym Putinem, jak i obecną sytuacją na wschodzie. Krystyna Kurczab-Redlich nie napisała biografii. Napisała encyklopedię Władimira Władimirowicza i jego rządów. Przeczytanie tej książki może być wyzwaniem dla czytelników niepamiętających opisanych w niej wydarzeń, ze względu na mnogość wątków i postaci. Warto jednak potraktować to jako asumpt do dalszego zbierania informacji na temat najnowszej historii Federacji Rosyjskiej. Dla starszych czytelników będzie prawdopodobnie uzupełnieniem tej wiedzy o wiadomości, których na co dzień nie usłyszymy w mediach. Z całą pewnością każdy, kto przeczyta „Wowę”, będzie zaskoczony, jak daleko sięgają kremlowskie koneksje.

 

 

„Wowa, Wołodia, Władimir. Tajemnice Rosji Putina”
Autorka: Krystyna Kurczab-Redlich
Wydawnictwo: W.A.B.