Wojenko, wojenko, cóżeś ty za pani…

Punkt zerowy Artema Czecha  nie jest dla mnie, podobnie jak dla autora, książką o wojnie – to  książka o życiu na wojnie. A dokładniej – o życiu żołnierza podczas wojny,  „dziwnej” wojny …

Pomysł odarcia wojny z jej pompatyczności i sztucznego nadęcia nie jest niczym nowym.  Były obozowe opowiadania Borowskiego, o ubogiej i przez to brutalnie prawdziwej narracji, czy pozbawione emocji opisy fotografowania zwłok, w książce Parulskisa (nasza recenzja książki „Ciemność i partnerzy” tutaj: http://www.nowyfolder.com/kiedy-smierc-staje-sie-codziennoscia/). Czytaliśmy opartą na faktach „Listę Schindlera”  Keneally’ego, płakaliśmy oglądając „Chłopca w pasiastej piżamie” Boyne’a i szeroko otwieraliśmy oczy przy teatralnej sztuce „Do piachu” Różewicza. Dzięki „Paragrafowi 22” Hellera wiemy jak absurdalna potrafi być wojna i jak można subtelnie wyśmiać kierujące nią mechanizmy. Wreszcie dzięki zalewającej nas od kilku miesięcy fali książek, przeróżnej jakości, fabularnie osadzonych w niemieckich obozach, wiemy jak wyglądał niemal  każdy szczegół z życia ludzi tam osadzonych.  Doskonale zdajemy sobie sprawę, że wojna to nie tylko wbijanie w ziemię amerykańskiej flagi i czerwone maki na Monte Cassino. Pozornie znamy wojnę od podszewki, choć większość z nas, na szczęście, nigdy jej nie doświadczyła. Nie ma chyba w kulturze tak wyeksploatowanego tematu, no może miłością. A jednak zdarzyło się coś pozornie niemożliwego. „Punkt zerowy” w jakiś magiczny sposób pozostaje świeży, oryginalny, luźny w swojej formie i na dodatek  jest  niesamowicie ciekawy.

„Dziwna” wojna, o której pisze Artem Czech, to trwające od 2014 roku, starcia na wschodniej Ukrainie, zwane też wojną w Donbasie . Chyba wszyscy o niej słyszeliśmy: aneksja Krymu, starcia prorosyjskich separatystów z legalnymi władzami Ukrainy, wielka rosyjska akcja dezinformacji i propagandy, embarga nakładane na naszego wschodniego sąsiada przez Unię Europejską i tak dalej.  „Dziwna” to wojna, ponieważ oficjalnie Federacja Rosyjska nie jest stroną konfliktu, formalnie należałoby więc uznać go za wojnę domową. „Dziwna”, ponieważ częściowo toczona jest j w mediach społecznościowych, jak na nowoczesny konflikt przystało. „Dziwna”, ponieważ rozgrywa się na stosunkowo niewielkim terenie i trudno oszacować liczbę jej uczestników. Wreszcie „dziwna”, ponieważ Artem Czech spędził na jej pierwszym froncie ponad 10 miesięcy ani razu nie mając bezpośredniego kontaktu z wrogiem.

Zmieniające się strefy wpływu w Donbasie. Źródło: Wikipedia

„Punkt zerowy” jest książką prozatorską, zbiorem esejów, zapiskiem wydarzeń z ponad roku, który autor spędził w armii.. Główny bohater „Punktu zerowego” to 30-letni mężczyzna, mający kochającą żonę i nie najgorsze mieszkanie w spokojnym rejonie Kijowa. Oprócz ułożonego życia posiada także wewnętrzną dawkę patriotyzmu oraz chęć oderwania się od szarej codzienności, które każą mu przerwać sielankę i wyruszyć na wojnę. Zgłasza się do ukraińskiej armii i po okresie przygotowawczym zostaje wysłany na pierwszy front. Tu jednak fabuła rodem z amerykańskiego filmu akcji się kończy, a jej miejsce zajmuje „delikatnie” mniej pompatyczna  rzeczywistość.

Mariusz Szczygieł w „Nie ma” pisał, że warto porozmawiać czasem o tym, czego nie ma, zamiast o tym, co jest. Pójdźmy tym tropem. W „Punkcie zerowym” nie ma wiele wojny, rozumianej  jako zbrojna walka. Nie ma bohaterstwa i samotnego ratowania świata. Nie ma polityki, czy prób wyjaśnienia podłoży konfliktu. Nie ma patriotycznego przekazu i odwoływania się do górnolotnych haseł. Nie ma wreszcie tanich prób wymuszenia łez u odbiorcy, czy sadystycznych opisów, mających na celu pokazanie, jaka to wojna jest zła i bezduszna.

Co w zamian? Błoto. Czyszczenie wojskowego sprzętu i nauka jego obsługi. Kolacje z puszki i rozmoczony chleb. Dezerterów. Naprędce skonstruowane ziemianki. Więcej błota. Dowódców, starających się ugrać na wojnie swój interes. Odwiedziny lokalnych miasteczek i pijańskie powroty do koszar. Za duże i zdecydowanie zbyt ciężkie wojskowe buty. Poranne pobudki i całonocne warty. Jeszcze trochę błota. Poznawanie każdego skrawka ziemi i rozpoznawanie potencjalnego zagrożenia po samym dźwięku Żołnierskie rozmowy o tym, czego brakuje najbardziej: o jedzeniu, o cieple, o starej pracy, o seksie, o ubraniach, w których nie czai się zdechła mysz, ani żmija, o kilkugodzinnym śnie, nieprzerywanym odgłosem granatników w tle. Oraz oczywiście o miejscach, gdzie błoto nie jest wszechobecne.

Eseje Artema Czecha mają lekką formę. Opisane historie są chronologiczne i spójne, razem tworzą ciekawy obraz ponad rocznego okresu pobytu autora w armii.  Częściej wywołują uśmiech, nawet  gorzki, niż skłaniają do zadumy, choć poważniejszych opisów i refleksji nie brakuje. Nie trudno dostrzec, że sam autor zmienia  się podczas wojny.  Nie tylko zbiera żołnierskie doświadczenie, ale wręcz uzależnia się od wojskowego trybu życia, po którym trudno mu powrócić do zostawionej miejskiej codzienności.Warto dodać, że obecnie Artem Czech (ur. w1985 roku) jest socjologiem, uznanym ukraińskim pisarzem i laureatem wielu konkursów, w tym Nagrody literackiej im. Józefa Conrada-Korzeniowskiego.

„Punkt zerowy” pozostaje mimo to, a może właśnie dzięki temu, bardziej wiarygodny niż wiele innych  filmów, czy książek wojennych, silących się na ciężki i poważny przekaz. Artem Czech idealnie balansuje na nastrojowej krawędzi, nie popadając ani w przygnębiające tony, ani w sztuczną doniosłość. Opisuje rzeczywistość taką, jaka jest naprawdę, jednocześnie wykazując się niezwykła wrażliwością i spostrzegawczością. To książka, którą po prostu chce się czytać i zdecydowanie warto to zrobić.

„Punkt zerowy”

Autor: Arthem Czech

Tłumaczenie: Marek S. Zadura

Warsztaty Kultury, 2019

Wpisy

Student drugiego roku dziennikarstwa i medioznawstwa na Uniwersytecie Warszawskim. Od niedawna pełnoprawny warszawiak. Fan piłki nożnej i kibic pewnej stołecznej drużyny kojarzonej z literą L w kółeczku. Miłośnik Star Wars oraz prozy Stephena Kinga.