Gotowe na wszystko

 

Kobiety już w czwartym wieku przed naszą erą walczyły w wojskach ateńskich i spartańskich, uczestniczyły w wyprawach Aleksandra Wielkiego. Brały również udział w największym konflikcie zbrojnym w historii ludzkości – II wojnie światowej. Powoływano je do wszystkich rodzajów wojsk, również tych najbardziej „męskich”. W Armii Radzieckiej walczyło około miliona kobiet.

 

wojna

 

Partyzantki, saperki, lotniczki, dowódcy dywizji, telefonistki, sanitariuszki – wszystkie one są bohaterkami książki Swietłany Aleksijewicz „Wojna nie ma w sobie nic z kobiety”. Książki o wojnie zupełnie innej od wszystkich, które do tej pory czytałam, bo opisanej z kobiecego punktu widzenia. „Kobieta pamięta co innego, inaczej pamięta. Pamięta kolor, zapach, więcej emocji, a mężczyźni czyny, zadania” – powiedziała w rozmowie z Lidią Ostałowską autorka. I to właśnie sprawia, że ta książka jest tak niesamowita.

 

Po parunastu stronach lektury można przeczytać: „Napisać taką książkę o wojnie, żeby niedobrze się robiło na myśl o niej, żeby sama ta myśl była wstrętna. Szalona. Żeby nawet generałom robiło się niedobrze”. Udało się. Mnie zrobiło się niedobrze. Opisane w reportażu historie są wstrząsające. Są w nich śmierć, krew, łzy, tortury, ale też współczucie, miłość, radość, śmiech – ten kontrast robi niesamowite wrażenie. Nie czyta się tego łatwo, a już na pewno nie przyjemnie, jednocześnie jednak nie można oderwać się od lektury. Chce się poznać i zapamiętać więcej historii, z których każda uświadamia okrucieństwo wojny i ją zohydza.

 

Co zrobiło na mnie największe wrażenie? Wszystko. Determinacja, z jaką bohaterki próbowały dostać się na front, pisząc po kilkanaście razy do komendy uzupełnień czy uciekając z domu. Ich odwaga, zarówno saperek leżących po kilkanaście godzin na mrozie, jak i sanitariuszek opatrujących rannych na polu bitwy pod ostrzałem niemieckich czołgów i artylerii. Miłość do ojczyzny, której chciały bronić za wszelką cenę i były w stanie zostawić malutkie dziecko u teściowej, by pójść do wojska. Ich współczucie i chęć ulżenia rannym i umierającym, gdy mówiły do nich „kochany” i całowały. Początkowa nieporadność, gdy nie wiedziały, komu oddawać honory czy mówiły „Towarzyszu jeszcze wyższy przełożony” do szefa sztabu. To, że mimo wszystko chciały pozostać kobiece – skrycie nosiły biżuterie, kręciły włosy, malowały się. No i wreszcie to, co spotkało je już po Zwycięstwie – gdy nie chciano, by mówiły o swoich przeżyciach, a niektórzy nawet traktowali je z pogardą. Jak nie mogły patrzeć na czerwony kolor, bo przypominał im krew i jej zapach. Jak nie mogły iść do rzeźnika, bo „(…) kurze mięso, rozumiesz, ono jest bardzo podobne… tak samo białe jak ludzkie…”.

 

Czytając o obozach koncentracyjnych i łagrach, zastanawiałam się, jak to możliwe, że człowiek jest w staniu wyrządzić drugiemu człowiekowi tyle zła. Czytając o ofensywie w Ardenach, rozmyślałam nad tym, co by było gdyby. A gdyby mieli więcej czołgów? A gdyby Peiper wybrał inną trasę natarcia? A gdyby wszystko poszło zgodnie z planem? Czytając o Goebbelsie czy Speerze, starałam się zrozumieć, jak wykształceni i – zdawałoby się – inteligentni ludzie dali się omotać nazistowskiej ideologii. Czytając o pilotach Luftwaffe nie mogłam się doczekać kolejnych fascynujących opisów walk w powietrzu. Przeczytałam wiele książek o wojnie. Płakałam tylko dwa razy. Pierwszy raz, gdy wstrząsnął mną opis śmierci jednego z lotników. Drugi raz podczas lektury książki Swietłany Aleksijewicz.

 

Przedstawienie wojny bez żadnych ozdobników, pokazujące jak było naprawdę, porusza emocje czytelnika i nim wstrząsa. Naturalistyczny opis sprawia, że robi mu się niedobrze. Aleksijewicz udało się spełnić swoje założenia. Ten reportaż trzeba przeczytać, by zobaczyć brutalność wojny i zrozumieć, że nie można dopuścić, by te wydarzenia się kiedykolwiek powtórzyły.

 

 

„Wojna nie ma w sobie nic z kobiety”
Autorka: Swietłana Aleksijewicz
Tłumacz: Jerzy Czech
Wydawnictwo: Czarne

 

Czytaj recenzje innych książek Swietłany Aleksijewicz:

„Czarnobylska modlitwa”,

„Czasy secondhand. Koniec czerwonego człowieka”.