/

Woyciechowski – życie to radio

Pionier, rewolucjonista, pełen pasji do pracy, redaktor przez wielkie „R”. Takimi określeniami dawni współpracownicy i goście jego programów obdarzają Andrzeja Woyciechowskiego, wybitnego dziennikarza, założyciela Radia ZET i patrona jednej z najważniejszych nagród dziennikarskich w naszym kraju.

– Ja się urodziłem w takiej dziwnej rodzinie, gdzie wszyscy byli dziennikarzami. Moi rodzice i moi dziadkowie, ciotki, wujkowie – mówił Woyciechowski w jednym z radiowych nagrań. Zdaje się, że z takim „genetycznym obciążeniem” trudno byłoby mu wybrać inny zawód. Urodzony w 1946 roku poza granicami kraju, w Hanowerze, gdzie po powstaniu warszawskim znaleźli się jego rodzice, żołnierze armii krajowej – Feliks Woyciechowski i Ludwika Woyciechowska-Dzięciołowska, polskim mediom poświęcił dużą część swojego życia. Studiował romanistykę na Uniwersytecie Warszawskim i już na pierwszym roku związał się z radiem, kiedy wygrał konkurs na radiowego spikera. Ale nie ograniczał się: szefował również Kabaretowi „Stodoła”, gdzie występowali m.in. Janusz Weiss, Wojciech Mann, Ewa Bem czy Magda Umer. Dla tej ostatniej napisał kilka tekstów piosenek m.in. „Już szumią kasztany”. Występował na scenie jako aktor i konferansjer, od 1967 roku pracował w Polskim Radiu, by po 8 latach zmienić medium i przenieść się do Telewizji Polskiej. Tam, zgodnie ze swoim wykształceniem, przez kilka lat przygotowywał programy m.in. o piosence francuskiej. Telewizyjną ścieżkę kariery przerwało wprowadzenie stanu wojennego – Andrzeja Woyciechowskiego z pracy wyrzucono, choć, jak sam mówił, nie wie, jakie były powody, bo był raczej apolityczny, a zagrażającą władzy „Solidarnością” się wtedy nie interesował.


Andrzej Woyciechowski na okładce książki Iwony Jurczenko-Topolskiej. Źródło: Ceneo

W nowej sytuacji przydała się jego znajomość języka francuskiego – dla mediów znad Sekwany doniesienia z kraju zza „żelaznej kurtyny” stanowiły nie lada gratkę, udało mu się więc nawiązać współpracę z francuską agencją prasową Agence France-Presse i z Radio France Internationale. O sytuacji w kraju informował również polską sekcję BBC i Radio Wolna Europa. Jako korespondent Pierre Vodnik pracował także dla francuskich „Libération” i „Le Monde”. Jak wspominał jego znajomy, Janusz Weissa, to właśnie „Libération” pod koniec lat 80. proponowała Woyciechowskiemu całkiem niezła posadę w Paryżu. Ten jednak nie był zainteresowany, Polska właśnie przechodziła ustrojową metamorfozę, przyszedł czas na spełnienie jego największego marzenia i zarazem życiowego dzieła.

Będziemy robić radio

Prywatne i komercyjne, takie jakie są we Francji. W definicji Woyciechowskiego radio miało być „żywe, prawdziwe, spontaniczne, naturalne i szybkie”. A przede wszystkim niezależne od polityków. Był to projekt całkiem nowy i innowacyjny jak na doświadczenia ostatnich kilkudziesięciu lat PRL, ale Woyciechowski, ośmielony m.in. sukcesem „Gazety Wyborczej” postanowił zaryzykować. Żeby stworzyć nowoczesne radio musiał sięgnąć po nadzwyczajne środki:

Było dla nas jasne, że jak weźmiemy zawodowców, czyli radiowców, to oni już będą uformowani. Tego nie chcemy. Ale nawet gdybyśmy bardzo chcieli, to też byśmy nie mogli. Przecież myśmy w ogóle pieniędzy nie mieli. Musieliśmy postawić na amatorów

– mówił Janusz Weiss, który razem z Woyciechowskim i innym dziennikarzem, Leszkiem Stafiejem, współzakładali w 1990 roku pierwsze komercyjne radio w Warszawie, wtedy znane pod nazwą Radio Gazeta, wkrótce przemianowane na Radio Zet.

Kiedy radio zaczęło nadawać, jego właścicielem była spółka Agora, ta sama, która wydawała „Gazetę Wyborczą”. Dzięki poparciu Adama Michnika, dofinansowaniu przez francuską organizację Euro Libe i pomocy rozgłośni Radio France Internationale, która udostępniła nowopowstającej stacji swój sprzęt i studio na ul. Nowy Świat w Warszawie, Radio Gazeta wystartowało 28 września 1990 roku. W ciągu następnych lat jeszcze kilkukrotnie zmieniano siedzibę, obecnie mieści się ona przy ul. Żurawiej. Po kilku miesiącach od pierwszej audycji, Agora przekazała znakomitą większość udziałów pracownikom radia, które zmieniło nazwę na dobrze współczesnym słuchaczom znane Radio Zet. Z czasem pomysłodawca i pierwszy prezes, Andrzej Woyciechowski przejął 88 procent udziałów firmy.


Statuetka Nagrody Radia ZET im. Andrzeja Woyciechowskiego. Źródło: Nagroda Woyciechowskiego

Powiew świeżości

Na początku działalności, czterdziestoparoletni prezes był praktycznie jedyną osobą, która miał radiowe doświadczenie. Szukał ludzi młodych, zdolnych, inteligentnych i pełnych zapału, których krok po kroku, jak ojciec, wprowadzał w arkana zawodu „radiowca”. Pod jego skrzydłami karierę rozpoczęli m.in. Wojciech Jagielski, Andrzej Morozowski, Szymon Majewski, Małgorzata Moszczeńska czy Krzysztof Skowroński. Podobno nie był najprostszy we współpracy, irytował się, gdy młodzi dziennikarze popełniali błędy na antenie albo gdy nie potrafili zachować bezstronności, podczas gdy on chciał radia w pełni od politycznych nacisków niezależnego:

Mnie nigdy nie interesowały media polityczne, ale informujące o polityce, pokazujące politykę. Władzę sprawują politycy i tylko oni ponoszą za nią odpowiedzialność. My zaś mamy jedynie możliwość powiedzenia, że ci, którzy mają władzę, źle jej używają

Jego poranne wywiady z politykami „Gość Radia ZET”, zrewolucjonizowały polską scenę radiową. Pierwszą osobą, która zgodziła się przyjść na 8.15 do studia „Zetki” i zmierzyć się z dociekliwym dziennikarzem był premier Leszek Balcerowicz. Woyciechowski w miły, aczkolwiek stanowczy sposób swoim głębokim, niskim głosem „maglował” rozmówców codziennie, aż do czasu swojej choroby. Przez jego studio przewinęli się wszyscy najważniejsi politycy tamtych czasów jak np. Wojciech Jaruzelski, Donald Tusk, Jarosław Kaczyński, Lech Wałęsa czy Aleksander Kwaśniewski, który tak go wspomina:

Andrzej nawet jeżeli nie zgadzał się z poglądami, to nie robił jakiś min, nie odtrącał tego rozmówcy, chociaż było jasne, że z wieloma swoimi rozmówcami i wieloma poglądami się nie zgadzał. On dopuszczał debatę, uważał, że wymiana poglądów jest sensem radia demokratycznego.

Chociaż dziś zdaje się, że w każdym ogólnopolskim radiu słuchacze mogą o poranku spotkać się z politykami, na owe czasy był to nowy format, który ugruntował pozycję Woyciechowskiego na dziennikarskim rynku, a Radiu Zet przyniósł status radia nowoczesnego.  Przez swoich współpracowników Woyciechowski wspominany był jako pasjonat – „Zetkę” traktował jak własne dziecko, dla młodych radiowców był się autorytetem i chociaż potrafił ostro zrugać za błędy, podobno szybko im wszystko wybaczał. To oni byli dla niego najważniejsi. Oto fragment jednej z jego radiowych wypowiedzi:

Radio ZET dysponuje bardzo nowoczesnym sprzętem. Mamy bardzo wiele cyfrowych magnetofonów, superszybkich komputerów, wyjątkowo czułych mikrofonów i zdalnie sterowanych konsoli. To wszystko jest niewiele warte, bo to wszystko można kupić za pieniądze. Mamy też przestronne biura, nowoczesne studia i szybkie wozy transmisyjne. To wszystko też są rzeczy nabyte, która można któregoś dnia wymienić na jeszcze lepsze i jeszcze piękniejsze. W Radio Zet jest jednak coś, czego nie można kupić nigdzie i za żadne pieniądze, ani amerykańskie, ani angielskie, ani francuskie. To zespół 180 młodych ludzi, zdolnych, inteligentnych i wykształconych, pełnych entuzjazmu, pomysłów, kochających swoją pracę. I choć można im przecież jeszcze wiele zarzucić, czasem pogoń za sensacją, czasem zbytnią pewność siebie, czasem błędy, to są oni swymi najsurowszymi krytykami. To oni sami najlepiej wiedzą, co źle zrobili i chcą za wszelką cenę uczyć się na nich.


Siedziba Radia ZET w Warszawie. Źródło: Wikipedia

Życie poza radiem

Chociaż Woyciechowski w wywiadzie-rzece, którego udzielał w 1995 roku Iwonie Jurczenko-Topolskiej, przyznaje, że jego życie to Radio Zet, dziennikarz znalazł także czas na prowadzenie programu telewizyjnego. Pierwszy polski talk-show balansujący na granicy kontrowersji – „Na każdy temat” w Polsacie – najbardziej kojarzy się publiczności z Mariuszem Szczygłem, jednak to właśnie Woyciechowski był jego pierwszym prowadzącym. Dzisiejszy patron znanej dziennikarskiej nagrody, sam był kilkukrotnie wyróżniany za osiągnięcia na polu dziennikarskim. W 1993 roku nagrodzony „Słoniem”, rok później dostał Wiktora, a w 1995 roku uhonorowany został Nagrodą Kisiela. 

W planach miał stworzenie tygodnika i nowej stacji telewizyjnej, ale nie zdążył. Zmarł na raka płuc 20 października 1995 roku, w wieku 49 lat, po pięciu latach od założenia Radia Zet. Został pochowany na Powązkach.

– Stworzył Radio Zet i wyznaczył standardy nowoczesnego i niezależnego dziennikarstwa w Polsce, żyje w pamięci wielu dziennikarzy i wielu ludzi. I to jest ważniejsze niż wszystkie pomniki – mówił w 2000 roku w Radiu Zet Robert Kozyra, jego ówczesny prezes. Woyciechowski pomnika nie dostał, ale za to pięć lat po jego śmierci jeden ze skwerów na ukochanym przez niego Żoliborzu nazwano jego imieniem.

Od 2005 roku przyznawana jest Nagroda Radia ZET im. Andrzeja Woyciechowskiego za materiały dziennikarskie, które „wykraczają poza schematy i zaglądają za kulisy otaczającej nas rzeczywistości. W skład kapituły, oprócz redaktorów naczelnych najważniejszych polskich mediów i przedstawicieli kadry akademickiej, jako honorowa członkini wchodzi również córka Woyciechowskiego, Katarzyna Radziwiłł.

Nagrodę Radia ZET im. Andrzeja Woyciechowskiego w 2020 roku otrzymali Judyta Watoła i Wojciech Czuchnowski za cykl artykułów o rażących nieprawidłowościach przy zakupie maseczek i respiratorów przez Ministerstwo Zdrowia, które były publikowane między majem a lipcem 2020 roku na łamach „Gazety Wyborczej”.

Więcej informacji na temat życia Andrzeja Woyciechowskiego i procesu tworzenia Radia Zet można znaleźć w książce Iwony Jurczenko-Topolskiej „Andrzej Woyciechowski. Moje Radio Zet”.


Bibliografia:

  • „Andrzej Wojciechowski” [w:] Wikipedia,
  • „Radio Zet” [w:] Wikipedia,
  • „Andrzej Woyciechowski. Twórca Radia Zet”,
  • „ZETmaniak – Radio ZET: Andrzej Woyciechowski. Wspomnienie”,
  • Nagroda Radia ZET im. Andrzeja Woyciechowskiego,
  • Jurczenko-Topolska, „Andrzej Woyciechowski. Moje Radio ZET”.

Obrazek wyrózniający: Andrzej Woyciechowski, źródło: Encyklopedia PWN

Wpisy

Człowiek z Cieszyna w Warszawie, studentka dziennikarstwa i bohemistyki. Cierpi na chroniczny czasobrak, ale na przeczytanie kolejnego reportażu i sport zawsze czas znajdzie. Zakochana w Czechach i uzależniona od poznawania nowych ludzi.

Twój adres email nie zostanie opublikowany.