/

Wróżbita Leszek

Nowy Folder - #BananowaNiedziela


Jest kilka cech, które powinien posiadać dobry polityk. Zdecydowanie znajduje się wśród nich umiejętność antycypowania przyszłości i przewidywania następstw ruchów zarówno własnych, jak i swoich przeciwników. Nie wiem jednak czy mieliśmy kiedyś do czynienia z politykami, którzy potrafili przewidywać przyszłość. Kampania wyborcza ujawnia jednak wiele talentów.


Na światło dzienne wyszły umiejętności wróżenia przyszłości trzech Prawych i Sprawiedliwych kandydatów: Leszka Piechoty, Grzegorza Lorka i Damiana Godzińskiego. Życzliwi obywatele, którzy rozwiesili plakaty naszych Nostradamusów, dostali je kilka dni przed piątkowym losowaniem numerów list wyborczych w PKW. Najlepsze wytłumaczenie całej sytuacji dał Piechota, którego banery obiegły Internet jako pierwsze – To dowód na to, że trzeba na mnie głosować, bo jeżeli potrafię przewidywać przyszłość, a nawet wykreować rzeczywistość, to z tego tytułu trzeba uznać, że jestem najbardziej wiarygodnym kandydatem. No nie wypada się z tym nie zgodzić.


Zastanawia mnie tylko jedno: po co iść do polityki z takimi umiejętnościami? Można przewidzieć wyniki kilkudziesięciu meczów i obrobić bukmacherów. Można przewidzieć zachowania spółek na giełdzie i zarobić tam jeszcze większe pieniądze. W końcu, jeżeli tak dobrze idzie potencjalnym panom posłom z przewidywaniem liczb, najlepiej poczekać na dużą kumulację i obstawić totka. To wszystko bez natrętnych dziennikarzy, śmiechów w mediach społecznościowych i potencjalnym udziale w różnego rodzaju aferach politycznych.


Cała sprawa ma jednak duże plusy dla prowadzących programów publicystycznych. Kiedy Piechota, Lorek i Godziński zostaną już posłami (bo przecież gdyby mieli nie zostać, już by to przewidzieli i zrezygnowali ze startu w wyborach), powinni być najczęstszymi gośćmi w telewizjach. Dziennikarzom da to możliwość chwalenia się, że w ich programach ludzie usłyszeli o danych wydarzeniach jeszcze zanim się stały. Odbiorcy będą mogli z kolei dokonywać wyborów życiowych związanych z ustawami i uchwałami z dużym wyprzedzeniem.


Dodatkowo, to co będzie się działo w kraju to jedno, ale przecież z taką kadrą będziemy mogli w końcu stać się międzynarodową potęgą. Znając przyszłość można układać strategię na długie miesiące do przodu. Bo trzeba pamiętać, że Leszek Piechota nie tylko „potrafi przewidywać przyszłość”, ale również „wykreować rzeczywistość”. W takim razie kolejne lata mogą być nieprzerwanym marszem ku chwale. Wszelkie niewiadome odpadają.


Mam jedynie za złe panom Piechocie, Lorkowi i Godzińskiemu, że przed losowaniem podzielili się ze wszystkimi numerem listy PiS-u, a w dalszym ciągu nie podzielili się ze światem tym, co najważniejsze. Po co nam ta kampania? Po co nam te wybory. Panowie, podajcie nam już wyniki i lećmy z nową kadencją!