/

Wszystkiego Bananowego!

Nowy Folder - #BananowaNiedziela

Nadejszła wiekopomna chwila, cytując klasyka, którego klasyki nigdy nie zrozumiem (przepraszam wszystkich członków fanklubu Kargula i Pawlaka). #BananowaNiedziela wita dziś na Waszych ekranach po raz setny! Wyruszyłem z tej okazji w sentymentalną podróż po mojej kronice dzisiejszej Polski i polskości i, parafrazując innego, młodszego klasyka, na tym polskim rejonie nie jest kolorowo.

Zacząłem ten cykl 19 listopada 2017 r. propozycją utworzenia państwowego stanowiska Matki Polki, która miałaby kontrolować polityków. Byliśmy już po dwóch latach dobrozmianowej rewolucji, na czele Rady Ministrów stała Beata „Wielka Broszka” Szydło, a ostatnie tchnienia jako nadzieja ulicznej opozycji wydawał Mateusz Kijowski. Istniała .Nowoczesna, Ryszard Petru jeszcze nie był do końca Rysiem, o Kamili Gasiuk-Pihowicz praktycznie codziennie było głośno, Robert Biedroń miał być w stanie zostać politykiem działającym na pierwszej linii frontu, a Grzegorz Schetyna dla wielu sprawiał wrażenie człowieka, który może jakoś poukładać opozycję. Istniał też Trybunał Konstytucyjny i Sąd Najwyższy w normalnym składzie, a ludziom chciało się wychodzić na ulice w ważnym sprawach. To tylko niektóre z rzeczy, będących dziś jedynie wspomnieniem. A co się nie zmieniło?

W dalszym ciągu żyjemy w kraju pełnym mizoginów i homofobów, a łzy nad tą sytuacją lałem nieraz (klik, klik, klik, klik, klik i jeszcze kilka klików by tu mogło wlecieć). W dalszym ciągu żyjemy w kraju pełnym rasistowskich i ksenofobicznych idiotów, chociaż tego się raczej nie da zmienić przez dwa i pół roku (chociaż można poczytać, co się w tym temacie przez ten czas wydarzyło: klik, klik, klik). W dalszym ciągu nasza opozycja średnio sobie radzi, chociaż miała kilka okazji do zmiany obsady w politycznym teatrze. No i, oczywiście, nie zmienia się podejście Jarosława Kaczyńskiego do sprawowania władzy – on jest narodem, a jak się komuś nie podoba, to wyjazd. A, no i komisja Antka dalej nie zdziałała nic, oprócz ciągnięcia kasy i wysadzania parówek. No i ten cholerny zakaz handlu w niedziele…

Z ważniejszych wydarzeń, Paweł Adamowicz został zamordowany na finale WOŚP-u, a pamięci po nim postanowili nie uszanować prawostronni. Pozostając w Gdańsku, księża uznali, że powrót do średniowiecznego palenia książek jest świetnym pomysłem. Były nagrody, które „się po prostu należały”. Wyciekła informacja, że Ministerstwo Sprawiedliwości masowo hoduje trolle. TVP, oprócz besztania ś.p. Adamowicza, postanowiła też, w swoim pełnym klasy stylu, zaatakować lekarzy i nauczycieli, a w międzyczasie szeregi „Wiadomości” opuścił Ziemiec (na pewno nie pan Ziemiec albo redaktor Ziemiec). Z innych medialnych newsów, wyszło na jaw, że Sakiewicz nie jest fanem płacenia swoim pracownikom. W sporcie, odnieśliśmy spektakularną klęskę na Mundialu w 2018 r., a kibole Arki Gdynia ostrzelali sektor rodzinny z wyrzutni rac w trakcie finału Pucharu Polski. W kulturze, Olga Tokarczuk wygrała Nobla, a raper Kendrick Lamar dostał Pulitzera. Dowiedzieliśmy się też wielu ciekawych faktów naukowych i okołonaukowych: ogony bobra wzmacniają potencję, edukacja seksualna to atak na dzieci prowadzony przez środowiska LGBTQ+, ocieplenie klimatu nie istnieje, a jak istnieje, to przynajmniej jest dzięki niemu cieplej, a „Sztuka konsumpcyjna” Natalii LL jest na tyle gorsząca i nieprzyzwoita, że Muzeum Narodowe nie jest miejscem na jej wystawianie.

To wszystko średnio by mnie obchodziło, gdybym miał poczucie, że my, jako naród, się zmieniliśmy. Tymczasem jedyna zmiana, jaka nastąpiła przez ten czas, to coraz głębszy rozłam Polski na 3 części – dwie się ze sobą nieustannie gryzą, trzecia ma wszystko w czterech literach.

Mimo wszystko, miło mi było i miło w dalszym ciągu będzie próbować, chyba bardziej sobie niż Wam, co niedzielę osładzać naszą codzienność. Jako że setka może być powodem nie tylko do podsumowań, ale i podziękowań, serdecznie dziękuję z tego miejsca, red. Piotrowi Radeckiemu, bez którego #BananowaNiedziela skończyłaby się na jednym tekście, red. Stanisławowi Zawiślińskiemu za uwagi, komentarze i za to, że jest, red. Konradowi J. Zarębskiemu za wbijanie mi szpilek w mailach, Lenie Gontarek, która w momencie ukazania się mojego pierwszego felietonu była naczelną „Nowego Folderu”, więc bez jej aprobaty by tego wszystkiego nie było. No i dziękuję mamie, bo czemu nie, a w sumie gdyby nie postanowiła wypluć mnie, w postaci „długiej fioletowej glizdy”, jak to ujmuje, na pewno bym w życiu nic nie napisał. Ani nie oddychał. Ani ogólnie nie żył. Ale przede wszystkim, dziękuję Wam, Drodzy Czytelniczko i Czytelniku, że jesteście ze mną co tydzień. Zaczynamy drugą setkę!

Wpisy

Liberalny pozytywista stale walczący z tkwiącymi w nim pokładami romantyzmu. Miłośnik polityki, muzyki i NBA (od lat wierny fan Boston Celtics). Entuzjasta badań medioznawczych i socjologicznych. Redaktor naczelny magazynu Nowy Folder i autor rubryki felietonowej #BananowaNiedziela. Laureat Nagrody "Nadzieja mediów" 2019.