Centrum Kapuścińskiego

Polska Ludowa, lata 60. W Katowickiem seryjny morderca zabija kobiety, jedną z ofiar jest bratanica Edwarda Gierka. W społeczeństwie wybucha panika, zabójca zostaje nazwany Wampirem z Zagłębia. W śledztwie udział bierze trzy tysiące funkcjonariuszy, podejrzanych są 23 tysiące mężczyzn. W końcu morderca zostaje aresztowany. Rozpoczyna się proces, zakończony orzeczeniem kary śmierci. Czy jednak powieszono właściwego człowieka?

 

 

Proces Zbigniewa Marchwickiego, uznanego przez sąd za Wampira z Zagłębia, „elektryzował całą Polskę”. Nic dziwnego, w końcu seryjny morderca przez siedem lat zabijał kobiety. Jednak wyrok do dziś budzi kontrowersje. Wiele faktów świadczy, że zabójcą nie był Marchwicki. Po latach nawet niektórzy z biorących udział w śledztwie i procesie przyznają, że nie są pewni, czy został skazany właściwy człowiek. „Najtrudniejszemu śledztwu w historii polskich organów ścigania” przyjrzał się Przemysław Semczuk, dziennikarz specjalizujący się w badaniu historii PRL-u. Efektem jest reporterska książka „Wampir z Zagłębia”.

 

Semczuk podjął się niezwykle trudnego zadania. Dotarł do ostatnich żyjących świadków, przytoczył nieznane dotąd dokumenty z archiwum IPN. Ta książka nie wyjaśnia, dlaczego Wampir mordował, szuka odpowiedzi na zupełnie inne pytanie: czy człowiek, która został za niego uznany, faktycznie mordował?

 

Książka Przemysława Semczuka jest przykładem rzetelnej, reporterskiej pracy. Bez wątpienia wykazał się on wielkim profesjonalizmem. Liczba dokumentów, listów, wypowiedzi, które przytacza, jest po prostu ogromna. Niemal z precyzją zegarmistrza opisuje śledztwo i proces, a jednocześnie przygląda się innym mordercom, aresztowanym w trakcie dochodzenia. Na przykład, Bogdanowi Arnoldowi, który zamordował cztery kobiety, wcześniej je torturując i brutalnie gwałcąc, a później próbując rozpuścić ich szczątki w wannie, wypełnionej roztworem chloru.

 

To nie jest przyjemna lektura, idealna na piątkowy wieczór, od opisów brutalnych zbrodni może zrobić się niedobrze. Ale to bardzo ważna pozycja, przekonuje, że rzeczywiście sprawa Wampira z Zagłębia ma drugie dno. Że była procesem pokazowym, a PRL-owskiej władzy potrzebna była osoba, która pasowała do obrazu mordercy, choćby niekoniecznie nim była. Semczuk pokazuje realia pracy milicji i sądów w Polsce Ludowej, dowodzi, że nie wszystko było dokładnie badane lub robione zgodnie z prawem. Uzasadnia, że nagrodzony w Gdyni thriller psychologiczny „Jestem mordercą” (2016) Macieja Pieprzycy, do którego autor się kilkakrotnie odwołuje, jest mniej kontrowersyjny niż ocenili to niektórzy krytycy.

 

„Wampir z Zagłębia” Przemysława Semczuka to zdecydowanie książka dla ludzi o mocnych nerwach. Uważam jednak, że powinien go przeczytać każdy, aby we własnym sumieniu rozstrzygnąć, czy Zbigniew Marchwicki był bezlitosnym mordercą kobiet czy ofiarą wymiaru (nie)sprawiedliwości.

 

Magdalena Bojanowska

 

„Wampir z Zagłębia”
Autor: Przemysław Semczuk
Wydawnictwo: Znak

 

Czytaj także Top 5: reportaże o mordercach.

 

Please Enter Your Facebook App ID. Required for FB Comments. Click here for FB Comments Settings page

Zobacz też:
Koczownicy z dachu świata

Koczownicy z dachu świata

Fotoreportaż z Czangtangu
Chemik schodzi na złą drogę

Chemik schodzi na złą drogę

O Kacprze Choromańskim, który zawodowo analizuje krwawe ślady, pisze Anna...
Nobel ma w sobie coś z kobiety

Nobel ma w sobie coś z kobiety

O Swietłanie Aleksijewicz, Nagrodzie Nobla i Białorusi pisze Alesia Ptushka...

Name required

Website